Dolnoślązacy głusi na apele lekarzy. Co czwarty senior nigdy nie badał słuchu

Martyna Czerwińska, jk | Utworzono: 2021-07-26 14:25 | Zmodyfikowano: 2021-07-26 14:28
A|A|A

zdjęcie ilustracyjne hearinghealthfoundation.org

To rodzi także inne konsekwencje. Seniorzy w obawie przed problemami w komunikacji izolują się w domach, wycofują z życia społecznego, chorują na depresję. Tymczasem aparat słuchowy to żaden wstyd - mówi protetyk słuchu z Lubina Sandra Nowicka:

Pierwsze objawy, które powinny nas zaniepokoić to konieczność powtarzania przez rozmówców zdań, podgłaśnianie telewizora, odczytywanie słów z ruchu warg. Jeśli nie chcemy, aby wada słuchu się pogłębiała, aparat słuchowy jest konieczny.

Narząd słuchu się starzeje, ale problemy mogą też wynikać z urazu - np. spowodowanego zbyt głośnym słuchaniem muzyki w słuchawkach. Zaburzenia dotyczą też najmłodszych, choć rzadko są diagnozowane, bo dzieci same mają małą szansę zauważyć i zakomunikować, że ich słuch odbiega od normy. Problem może się ujawnić przez zbyt głośną mowę, niewyraźną artykulację i brak koncentracji.

Na Dolnym Śląsku problem dotyczy też dużej grupy górników - dodaje Sandra Nowicka:

W tej chwili można wnioskować o dofinansowanie sprzętu ze środków NFZ. Osoby po 26. roku życia mogą liczyć na 700 zł., a młodsze nawet na 2 tys. zł. Wniosek składa laryngolog.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama