Cyberatak wywoła wojnę. Prawdziwą

| Utworzono: 2009-05-11 16:38 | Zmodyfikowano: 2014-05-01 00:12
A|A|A

(Fot. Wikipedia)

"To, jaką formę przyjmie odpowiedź USA na cyberatak, zależeć będzie od prezydenta i sekretarza obrony" - podaje Webhosting.pl (za Stripes.com). - "Szefowie sztabów przedstawią im możliwe opcje, na podstawie których będzie podjęta decyzja. Wśród tych opcji nie zabraknie użycia sił zbrojnych".

Jak pisze Webhosting.pl, tę decyzję ogłosił gen. Kevin Chilton, szef STRATCOM-u (główny strateg USA).

Jego pogróżki nie wzięły się z niczego. Bo ten amerykański dowódca dodał przy okazji, że Stany Zjednoczone są cały czas atakowane przez hackerów. Także przez inne państwa? Jakie? Tego - jak uściśla Webhosting.pl - gen. Chilton nie ujawnił.

Warto tę wiadomość zestawić z informacją podaną pod koniec marca. Cytuję za Gazetą.pl:

"Sieć cyberszpiegów pochodzących głównie z Chin włamała się do poufnych dokumentów należących do rządów i organizacji prywatnych w 103 krajach, w tym do komputera Dalajlamy i tybetańskich uchodźców - poinformowali Kanadyjczycy".

W kwietniu rzecznik Białego Domu ogłosił, że prezydent Barack Obama dostanie raport o cyberbezpieczeństwie. Przy tej okazji Gazeta.pl napisała:

"Raport powstał na zlecenie Białego Domu po tym jak Wall Street Journal poinformował, że cyberszpiedzy mieli włamać się do rządowych komputerów i zainstalować szpiegujące programy. Od wielu la Stany Zjednoczone podejrzewają Rosję i Chiny o wykorzystywanie hakerów do kradzieży tajemnic handlowych oraz wojskowych".

Czy właśnie Rosja i Chiny są adresatem pogróżek gen. Chiltona?


(Zdjęcie przy tekście pochodzi z Wikipedii).

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama