Chciały ratować, a odpowiedzą za znęcanie się nad zwierzętami - Radio Wrocław

Chciały ratować, a odpowiedzą za znęcanie się nad zwierzętami

Beata Makowska
Beata Makowska, WK
| 2 lata temu, 2024-11-12, 17:45
Chciały ratować, a odpowiedzą za znęcanie się nad zwierzętami - Tak wyglądały koty, które zostały odebrane stowarzyszeniu „Na czterech łapach". Fot. Ekostraż
Tak wyglądały koty, które zostały odebrane stowarzyszeniu „Na czterech łapach". Fot. Ekostraż
RW

- Zagłodzone, zaniedbane zwierzęta w stanie krytycznym zagrażającym zdrowiu i życiu. W ciągu dwóch interwencji odebraliśmy wspólnie z Ekostrażą łącznie 30 kotów i dwa psy. Wiemy, że nadal przyjmują zwierzęta, wiemy, że nadal tam przebywają zwierzęta, będziemy tam interweniować - opisuje sytuację Norbert Ziemlicki:

Lilianna R., prezes stowarzyszenia przyznaje, że wie, że popełniła błąd, zamykając chore koty ze zdrowymi w jednym pomieszczeniu. Kobieta przyznaje, że nie potrafi odmówić, gdy zwierzęta potrzebują pomocy. Jak sama mówi chciała dobrze, ale faktycznie sytuacja ją przerosła. Przyjmowała wszystkie potrzebujące zwierzęta, zderzając się potem ze ścianą, bo często stowarzyszenie nie miało funduszy na ich leczenie, szczepienie czy sterylizację:

- Faktycznie mamy mało klatek kenelowych i wtedy po prostu złożyliśmy je, aby położyć podłogę. To był nasz błąd, ale nie dali nam dojść do słowa, że część kotów, niektóre z nich mają już karty, że zostały wciągnięte w rejestr - odpowiada Lilianna R.

ZOBACZ TEŻ: Ekostraż walczy z czasem. Chodzi o jeże

Jak mówi Adrianna Kaszuba, dyrektorka świdnickiego schroniska dla bezdomnych zwierząt, do którego trafiła część kotów, pomagać trzeba z głową, żebyśmy sami za chwilę nie potrzebowali ratunku:

- Owszem, działalność społeczna jest ważna, jest potrzebna. My też jesteśmy fundacją, bo wiele rzeczy robimy jako aktywiści. Miejmy jednak na uwadze, że zgromadzenie zbyt dużej liczby zwierząt na pewno im nie pomoże. Mówimy wtedy o szerzeniu się chorób, o tym, że zwierzęta nie dojadają, bo rywalizacja w grupie jest zbyt duża - tłumaczy Adrianna Kaszuba.

Stan zwierząt był tak zły, ze sprawa prawdopodobnie skończy się w sądzie, a prowadzący stowarzyszenie, które miało nieść ratunek zwierzętom, odpowiedzą za znęcanie się nad nimi.

O TEJ SPRAWIE BEATA MAKOWSKA MÓWIŁA W POPOŁUDNIU Z DOLNEGO ŚLĄSKA:

1.0x
00:00
00:00


Komentarze (3)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~hanna 2025-06-09 13:41:47 z adresu IP: (83.29.xxx.xxx)
To "ratowanie" to zwykłe kłamstwo, które miało stanowić pretekst do wyłudzania pieniędzy na remont walącej się chałupy i sposób na utrzymanie zamiast zajęcia się uczciwą pracą. Tragedia zwierząt wałęsających się wokół tej chałupy jest nie do opisania. Informuję, że na portalu Fundacji Studenckiej Młodzi Młodym, która, mimo że fundacja została zawiadomiona sytuacji i o zawiadomieniu policji o znęcaniu się nad zwierzętami dalej funkcjonuje zbiórka. Ponieważ nie mogę załączyć linku, to wystarczy sprawdzić, wpisując w szukanie - Stowarzyszenie Cztery Łapy Wiczków (Malczyce). Czyli w dalszym ciągu te kobiety korzystają z naiwności darczyńców!!!
~Logik 2024-11-13 12:16:10 z adresu IP: (2a00:f41:70ef:84cb:fcc8:x:x:x)
Wniosek logiczny - było nie pomagać i teraz nie byłoby problemu. Prawda jest brutalna czasy gospodarstw pod które podrzucano koty się skończyły i dziś każde przyjęcie podrzutka oznacza kłopoty.
~hanna 2025-06-09 13:44:29 z adresu IP: (83.29.xxx.xxx)
Działalność tych kobiet nie miała nic wspólnego z pomaganiem. Trzeba to było zobaczyć na własne oczy, a potem wyciągać logiczne wnioski.