Rusza nowy sezon Ekstraligi! Na początek Sparta pojedzie z Falubazem

W 2015 roku Sparta sięgnęła po wicemistrzostwo Polski i od tamtej pory tylko dwa razy kończyła sezon bez medalu. We Wrocławiu daje się jednak odczuć niedosyt, bo w tym czasie zespół z Dolnego Śląska tylko raz zdobył mistrzostwo. Czarę goryczy przelał poprzedni rok, kiedy Spartanie, typowani jako ta drużyna, która może zdetronizować mistrza Polski Motor Lublin, nie awansowała nawet do finału.
Udało się co prawda wygrać dwumecz z GKM Grudziądz o brąz, ale to nie uratowało Dariusza Śledzia, który po siedmiu latach musiał rozstać się z Wrocławiem. Nowym trenerem Sparty został Piotr Protasiewicz, który przed laty jeszcze jako żużlowiec bronił żółto-czerwonych barw.
- Przyszedłem do drużyny, która ma ambitniejsze plany niż walka o utrzymanie. Najbardziej stabilny klub w ekstralidze, silna drużyna, stuprocentowa frekwencja na trybunach. Nie chcę jednak pompować balonika, bo to jest sport. W żużlu to nie tylko zawodnik, ale sprzęt, wielokrotnie pogoda i szczęście decydują o wyniku. To też sport obarczony dużym ryzykiem. Można wiele planować, ale wszystko może się szybko zawalić – dyplomatycznie odpowiedział opiekun Sparty na konferencji, pytany o cele na nowy sezon.
Sparta przystąpi do sezonu z niemal taką sama kadrą jak rok temu. Jedyna roszada zaszła wśród juniorów, gdzie Jakuba Krawczyka, który skończył wiek młodzieżowca i został wypożyczony do Ostrowa Wielkopolskiego, zastąpił Mikkel Andersen. We Wrocławiu bardzo liczą na Duńczyka, który na zapleczu ekstraligi w Orle Łódź miał średnią biegowa na poziomie 1,73 pkt. I na tym koniec zmian.
- Chciałbym być wentylem bezpieczeństwa, a nie tym, co pompuje jeszcze bardziej balonik. Zawodnicy, których mamy, to są zawodowcy, profesjonalnie podchodzą do obowiązków i jeżeli będę chodził, dodatkowo ich motywował, to możemy tę atmosferę przegrzać. Chciałbym dobrze wejść w sezon, bo to ułatwia późniejszą jazdę. Skupmy się na tym, aby jeździć szybko, zbierać punkty, a za 14 kolejek zobaczymy, do czego będziemy się przygotowywać. Oby to była walka o medale – dodał Protasiewicz.
Co by nie mówił trener Sparty, Australijczyk Brady Kurtz, Brytyjczyk Daniel Bewley, Artiom Łaguta i Maciej Janowski mają na swoim koncie medale indywidualnych mistrzostw świata, co sprawia, że ekipa z Wrocławia jest stawiana jako jeden z kandydatów do złota. Problemem pozostaje forma tego ostatniego oraz Bartłomieja Kowalskiego, którzy w poprzednim sezonie spisywali się znacznie poniżej oczekiwań. Jeżeli nie poprawią swojej jazdy, Sparta może ponownie obejść się smakiem, a obaj żużlowcy po sezonie pożegnają się klubem z Wrocławia.
- Zdaję sobie sprawę, że to jeden z najważniejszych, a może nawet najważniejszy sezon w mojej karierze. Staram się jednak nie wybiegać w przyszłość, nie myśleć o tym, co będzie po sezonie, a skupić na tym, co teraz. Na ten moment, to jest dla mnie najważniejsze – podkreślił Kowalski.
Protasiewicz przyznał, że sezon zapowiada się niezwykle ciekawie, bo nie ma jednego głównego faworyta i walka będzie bardzo wyrównana.
- Są trzy miejsca na podium, a chętnych przynajmniej sześć drużyn. Nie pamiętam, aby liga była tak wyrównana. To nie będzie liga dwóch prędkości. W wielkich klubach, jak Real Madryt czy Barcelona, presja jest czymś normalnym i sobie z tym radzą. My też musimy sobie radzić. Trzeba zachować pokorę i robić swoje – podsumował Protasiewicz.
Sparta rozpocznie sezon piątkowym meczem z Falubazem Zielona Góra. Początek o godz. 20.30.
ZOBACZ TEŻ: Hubert Hurkacz za burtą turnieju w Monte Carlo
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

