Chcą likwidacji obwodów łowieckich we Wrocławiu. "Myśliwi wzmacniają problem, a nie go rozwiązują"

Obwody łowieckie we Wrocławiu znajdują się między innymi na terenach:
- Jagodna i Wojszyc, szczególnie okolic Ulicy Asfaltowej, przy której
powstała szkoła podstawowa i zabudowa mieszkaniowa; - Nowych Żernik, gdzie powstaje nowy szpital onkologiczny;
- nieopodal szpitala przy Ulicy Fieldorfa;
- w bezpośrednim sąsiedztwie schroniska dla zwierząt przy Ulicy
Ślazowej
Jak argumentuje posłanka, te obszary były kiedyś nieużytkami, ale miasto się rozbudowało i ludzie tam mieszkają i spacerują. Dlatego Małgorzata Tracz domaga się ich likwidacji.
Inny członek stowarzyszenia, radny Rady Miejskiej Wrocławia Robert Suligowski tłumaczy, że myśliwi nie są objęci obowiązkowymi badaniami lekarskimi, a z wiekiem wzrok się pogarsza, co stwarza ogromne ryzyko, gdy się strzela w mieście. Suligowski twierdzi również, że myśliwi nie pomagają w kwestii dzików w mieście:
- Według danych we Wrocławiu każdego roku jest ok. 200 tysięcy złotych szkód rolniczych, z czego w zdecydowanej większości odpowiada za nie kukurydza paszowa, która kusi dziki. Myśliwi sami wskazują, że ta kukurydza zaprasza dziki do miasta. Skutek polowań jest taki, że zwierzęta są wypłaszane z lasu i uciekają do miasta, do naszych ogródków, na działki, na place zabaw. Myśliwi wzmacniają ten problem, a nie go rozwiązują.
Michał Nowakowski, rzecznik Dolnośląskiego Urzędu Marszałkowskiego powiedział Radiu Wrocław, że wyznaczanie obwodów łowieckich nie jest uznaniowe, tylko wynika z przepisów ustawy Prawo Łowieckie. Obwody nie są wyznaczane przypadkowo - chodzi o racjonalną gospodarkę populacją dzikich zwierząt.
Urząd Marszałkowski nie odnotował w ostatnich latach żadnych skarg w tym zakresie. Dlatego też nie jest planowana likwidacja tych obwodów.
PRZECZYTAJ: Będzie kolej w Radochowie. Mieszkańcy wywalczyli zmiany w planach
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

