Sprzęt ratujący życie tylko na pokaz

Elżbieta Osowicz | Utworzono: 2014-02-21 08:48 | Zmodyfikowano: 2014-05-01 00:12
A|A|A

fot. archiwum prw.pl

Kilka operacji chorych na raka trzustki zostało wykonanych już między innymi w Gdańsku i Katowicach, dziś po raz pierwszy na Dolnym Śląsku. Zabiegowi poddano dwoje chorych, pacjentów Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, potrzeby są o wiele większe. Rocznie na raka trzustki w regionie zapada około 200 osób.

Profesor Paweł Lampe nie ma wątpliwości, że zastosowanie urządzenia to ogromna szansa dla chorych, którzy leczeni tradycyjnymi metodami mają niewielkie szanse na przeżycie. Problemem jest jednak finansowanie tego typu zabiegów.



Sam NanoKnife kosztuje około półtora miliona złotych, każdy kolejny zabieg to koszt około 60 tysięcy złotych. NFZ płaci szpitalowi za leczenia raka trzustki - niezależnie od metody - około 17 tysięcy złotych.

Na świecie pracuje około 60 takich urządzeń, w Polsce tylko dwa i to w prywatnych szpitalach. Żadna publiczna placówka nie ma na razie takiego sprzętu. Dyrekcja Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu deklaruje, że będzie wnioskować o zakup ze środków unijnych. Wniosek ma dotyczyć  także finansowania zabiegów.

Dziś we Wrocławiu operowano dwie osoby. Pierwsza była 54-letnia pacjentka, jednak już podczas zabiegu okazało się, że zmiany są zbyt zaawansowane i doszło do przerzutów. W rezerwie był 70-letni chory, u niego udało się wykorzystać nowoczesny sprzęt.

Pionierskie zabiegi medyczne na Dolnym Śląsku

W styczniu 2013 roku głośno było o operacji przeprowadzonej w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym we Wrocławiu. Sukcesem zakończył się wykonany po raz pierwszy w naszym kraju zabieg pobrania nerki do przeszczepu od żywego dawcy z zastosowaniem robota da Vinci. Chirurg podczas zabiegu siedział przy konsoli wyposażonej w monitor i narzędzia sterujące konsoli, w których umieszczone były narzędzia chirurgiczne oraz endoskop. 4-godzinna operacja udała się. Pacjentka, od której pobierano nerkę, nie straciła ani jednej kropli krwi.

Na znanym, nie tylko w kraju, Oddziale Transplantacji szpitala w Trzebnicy w 2008 roku chirurdzy przeszczepili młodemu mężczyźnie dłoń. Dawcą była kobieta. W momencie wykonywania pierwszego tego typu zabiegu w Polsce, na całym świecie zaledwie ok. 20 osobom przeszczepiono cudze dłonie.

W październiku 2013 chirurdzy z wrocławskiego szpitala wojskowego wykorzystali jedno z najnowszych osiągnięć medycyny, jakim jest zabieg wszczepienia implantu Bacha. Te małe urządzenia pomogły odzyskać słuch dwójce pacjentów z Dolnego Śląska. By dokonać zabiegu chirurdzy musieli wwiercić się do kości za uchem i umieścić tam implant tytanowy, a na którym potem umieszczony został procesor słuchowy.

W lutym 2012 roku prasa donosiła o lekarskim cudzie we Wrocławiu. Dokonali go kardiochirurg dr Piotr Kołtowski z Dolnośląskiego Centrum Chorób Serca "Medinet" wspólnie z prof. Dariuszem Patkowskim, szefem Kliniki Chirurgii Dziecięcej. Chirurgom udało się zoperować serce 800-gramowego wcześniaka bez rozcinania klatki piersiowej. To pierwszy taki zabieg w Polsce. Chłopiec miał niezamknięty przewód Botalla, czyli naczynie, które w sercu łączy tętnicę płucną z aortą. Chirurdzy przeprowadzili zabieg zamknięcia przewodu tętniczego przy użyciu endoskopu. By zamknąć naczynie, wystarczyły kilkumilimetrowe nacięcia. Dzięki nowatorskiej formule zabiegu noworodek nie był narażony na ryzyko deformacji narządów wewnętrznych.

W kwietniu 2013 roku głośno było o nietypowej operacji, której dokonano w Karkonoskim Centrum Medycznym Clinic w Jeleniej Górze. Na stół operacyjny trafił 6-letni Borys. Chłopiec na 20 mlecznych zębów miał zepsutych aż 15! By ratować uzębienie 6-latka potrzebny był zabieg pod narkozą, gdyż chłopiec panicznie bał się dentysty.

Piotr Pietraszek

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama