Wymęczone zwycięstwo Turowa

Robert Skrzyński | Utworzono: 2014-02-21 20:32 | Zmodyfikowano: 2014-05-01 00:12
A|A|A

Przed tym spotkaniem wszyscy spodziewali się wielkich emocji. Obie drużyny rozegrały w tym sezonie dwa mecze. Najpierw w rywalizacji ligowej Turów wygrał w Radomiu 77:73. Zgorzelczanie w tamtym spotkaniu przegrywali różnicą kilkunastu punktów i z mozołem musieli odrabiać straty. Później w ćwierćfinale Pucharu Polski po niezwykle emocjonującej końcówce Turów wygrał 83:80.

Turów na początku spotkania potwierdził fantastyczną formę. Wydawało się, że pierwsza kwarta rozstrzygnęła losy meczu. W ciągu 10 minut Turów zdobył aż 26 punktów a stracił tylko 8. Zgorzelczanie królowali tak w obronie jak i w ataku. Punkty zdobywali J. P. Prince i Damian Kulig a zespół Rosy bardzo długo nie potrafił oddać celnego rzutu nawet za dwa punkty.

Druga kwarta nie przyniosła już tak ogromnej przewagi wicemistrzów Polski. Koszykarze Turowa byli zdecydowanie bardziej rozluźnieni, ale w pełni kontrolowali przebieg wydarzeń na parkiecie. Ostatecznie po 20 minutach Zgorzelczanie prowadzili 42:23.

Wysokie prowadzenie zbytnio uspokoiło koszykarzy Turowa, bo przez 6 minut trzeciej kwarty zdołali zdobyć zaledwie dwa punkty po celnym rzucie J. P. Prince'a. Zespół Rosy w tym czasie uzyskał 11 punktów i zmniejszył dystans do wicemistrzów Polski. Na 4 minuty przed końcem tej części gry było 44:34 dla Turowa. Zgorzelczanie, także dzięki dobrej dyspozycji Jakuba Karolaka utrzymywali tę przewagę, ale w końcówce kwarty punkty dla Rosy zdobyli Jakub Dłoniak i Kamil Łączyński i po 3 kwartach Turów prowadził już tylko 53:47.

Czwarta kwarta rozpoczęła się od kolejnego celnego rzutu Dłoniaka, ale na szczęście dla Turowa szybko odpowiedział Tony Taylor. Wicemistrzowie Polski nie mogli uzyskać przewagi i podobnie jak w poprzednich dwóch meczach tych drużyn w tym sezonie szykowała się niezwykle emocjonująca końcówka. Na 6 minut przed końcem Zgorzelczanie prowadzili tylko 55:52. Jednak chwilę później po rzucie za trzy punkty Korie Luciousa na tablicy wyników pojawił się remis 55:55. Chwilę później było jeszcze gorzej. Punkty zdobył Kirk Archibeque i Rosa wygrywała 57:55. Kolejne dwa punkty znów zdobyli zawodnicy Rosy. Turów w samej końcówce doprowadził do remisu 65:65 i wtedy do kosza Rosy trafił Tony Taylor. Do końca spotkania pozostało 27 sekund. Emocje sięgnęły zenitu. Najpierw piłkę stracili zawodnicy Rosy, ale tym samym zrewanżowali się koszykarze Turowa. Kolejny błąd popełnili zawodnicy Rosy i musieli faulować Tony'ego Taylora. Ten trafił jeden z dwóch rzutów wolnych. Radomianie znów przejęli piłkę i mieli do końcowej syreny niespełna 6 sekund. Zespołowi Rosy nie udało się jednak trafić do kosza.

Ostatecznie Turów wygrał to spotkanie 68:65. Najwięcej punktów dla zespołu ze Zgorzelca zdobyli Tony Taylor 16 oraz Jakub Karolak i Damian Kulig 14.


PGE Turów Zgorzelec - Rosa Radom 68:65 (26:8, 16:15, 11:24, 15:18)

PGE Turów Zgorzelec: Tony Taylor 16, Damian Kulig 14, J.P. Prince 12, Jakub Karolak 14, Filip Dylewicz 5, Mike Taylor 3, Ivan Zigenarovic 3, Denis Krestinin 1, Piotr Stelmach 0.

Rosa Radom: Łukasz Majewski 16, Jakub Dłoniak 15, Korie Lucious 13, Kirk Archibeque 10, Robert Witka 9, Kamil Łączyński 2, Kim Adams 0, Damian Jeszke 0, Jakub Zalewski 0, Hubert Radke 0.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama