Legendarna zajezdnia: To tu wszystko się zaczęło (REPORTAŻ)

Sylwia Jurgiel | Utworzono: 2014-09-04 08:47 | Zmodyfikowano: 2014-09-04 11:55
Legendarna zajezdnia: To tu wszystko się zaczęło (REPORTAŻ) - zdjęcie ilustracyjne: fot. Ośrodek Pamięć i Przyszłość
zdjęcie ilustracyjne: fot. Ośrodek Pamięć i Przyszłość

Przełom sierpnia i września to doskonały czas na powrót do roku 1980 - solidarnościowe strajki objęły wtedy cały kraj. We Wrocławiu sercem tych wydarzeń była zajezdnia MPK przy ul. Grabiszyńskiej - to tam wszystko się zaczęło.

- Była pełnia lata, to pamiętam z pewnością. Mnie było bardzo gorąco, bo rano 26 sierpnia wyszedłem z aresztu na Tkackiej - po trzecim zatrzymaniu na 48 godzin. Miałem sporo szczęścia - udało mi się uciec ubekom. Stał się cud- złapałem taksówkę przy Młodych Techników, a oni byli chwilowo bez auta. Po kilku godzinach przyjechał do mnie Tomek Wacko, nas podziemny drukarz, mówiąc, że wie, że mam maszynę i że bierzemy ją i jedziemy, bo jest strajk. Wychodzimy z tą maszyną, stoi samochód osobowy, byłem przekonany, że to SB, ale to było auto strajkowe, którym dotarliśmy do zajezdni - opowiada Jarosław Broda.

Brama do zajezdni była zamknięta, za nią stały autobusy. - Przychodziliśmy pod bramę, robotnicy nas wpuszczali. Nawet nie zastanawialiśmy, co będzie. Byliśmy młodzi, wiedzieliśmy, że trzeba działać - wspomina Bogusław Ziobrowski, dodając, że strajkujący mogli liczyć na ogromne wsparcie wrocławian. - Przychodzili się dowiedzieć, zobaczyć, sprawdzić, czy jest jak jest, czy tak, jak ówczesna władza relacjonowała.

Broda: - To była jedyna forma realnego oporu. Przyszedł moment walki, to był najważniejszy moment w naszym życiu.

Uczestnicy tamtych wydarzeń mówią, że czuć było niezwykłą atmosferę - trwogi, ale równocześnie euforii. - Wiedzieliśmy, że to co robimy jest słuszne i nie możemy odpuścić - wyjaśniają. Wspominają też, jak zaczęli podejrzewać, że władza planuje akcję przeciwko zajezdni. - Wiedzieliśmy, że będziemy walczyć. - Później zobaczyłem, jakie to było złudne. Oglądałem kronikę filmową i zobaczyłem zdjęcia z grudnia 70. roku, jak czołgi z łatwością wjeżdżały w mury stoczni. Oblał mnie zimny pot - uświadomiłem sobie, że  do rozjechania zajezdni wystarczyłby jeden czołg - mówi Jarosław Broda.

31 sierpnia w zajezdni odprawiono mszę, której przewodniczył ksiądz Stanisław Orzechowski. Przyszły na nią tysiące ludzi. Stali za płotem i gdy księża poszli z tacą, zaczęli rzucać pieniądze przez płot. Broda: - To była kaskada monet, niesłychany widok. Nie zapomnę go do końca życia

Strajk w zajezdni MPK we Wrocławiu w reportażu Sylwii Jurgiel wspominali: Jarosław Broda, Bogusław Ziobrowski i Krzysztof Turkowski. W materiale znalazły się również archiwalne nagrania Radia Wrocław. Posłuchajcie materiału:

Zobacz również:
Cykl reportaży "Ocalić od zapomnienia"


plansze pochodzą z wystawy Historia Zajezdni nr VII Ośrodka Pamięć i Przyszłość, którą można oglądać do 11 września na ul. Świdnickiej, między Rynkiem, a przejściem podziemnym.


Komentarze (0)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.