Są pierwsze opinie ws. odwołania Krzysztofa Mieszkowskiego

Grzegorz Chojnowski, Sylwia Jurgiel | Utworzono: 2014-09-04 21:07 | Zmodyfikowano: 2014-09-05 15:15
Są pierwsze opinie ws. odwołania Krzysztofa Mieszkowskiego - Czerwiec, pokaz kontrowersyjnej "Golgoty picnic". Krzysztof Mieszkowski i ojciec Norbert Oczkowski
Czerwiec, pokaz kontrowersyjnej "Golgoty picnic". Krzysztof Mieszkowski i ojciec Norbert Oczkowski

Do Urzędu Marszałkowskiego wpłynęły do tej pory dwie opinie dotyczące planów odwołania Krzysztofa Mieszkowskiego z funkcji dyrektora Teatru Polskiego we Wrocławiu. Co ciekawe i związek zawodowy Solidarność z teatru i Stowarzyszenie Dyrektorów Samorządowych Instytucji Kultury akceptują decyzje władz województwa.

Z obu opinii wynika, że nie chodzi o ocenę artystycznej działalności dyrektora Teatru Polskiego. Solidarność zwraca uwagę na złą kondycję finansową placówki. Stowarzyszenie również podkreśla, że opinia dotyczy tylko i wyłącznie finansowych aspektów działania teatru. Nadal do urzędu nie wpłynęło pismo z Ministerstwa Kultury. Opinie nie są wiążące dla zarządu województwa - sprawa odwołania dyrektora Krzysztofa Mieszkowskiego budzi we Wrocławiu ogromne emocje. Sam szef teatru nie zgadza się z decyzją zarządu. Zapewnia, że dobrze prowadzi placówkę, która jednak jest niedofinansowana. teatr dostaje na działalność ponad 10 mln zł.

W czwartek (4 września) gośćmi Wieczoru z Kulturą Radia Wrocław byli: Krzysztof Mieszkowski i Piotr Rudzki (kierownik literacki TP). Odpowiadali na zarzuty urzędników i zapowiedzieli, że nie oddadzą pola bez walki. - Nie sposób prowadzić teatru z niedofinansowaniem. To tak jakby powiedzieć człowiekowi ze złamaną nogą, żeby biegał - mówili.  

- Teatr jest niedofinansowany od lat, wszyscy o tym wiedzą, także urząd, który nic nie robi, by nas ochronić przed kłopotami finansowymi - twierdzili, nie zgadzając się z zarzutami zarządu województwa o niegospodarność. Opisywali też sytuację sprzed kilku miesięcy, gdy Krzysztof Mieszkowski miał stracić posadę. Piotr Rudzki: - Wiedzieli, jaki rodzaj teatru prowadzimy, wiedzieli również, że nie zwiększą budżetu. Postępowali, jak napisał Miłosz w "Zniewolonym Umyśle" o dialektyce - przewidź, że dom spłonie, a następnie rozlej benzynę koło pieca. Czyli - podpisz nowy kontrakt z Mieszkowskim, nie daj mu pieniędzy i go wyrzuć.

- Teraz wszystkie rachunki są popłacone, zarząd się spisał - w momencie, kiedy ogłosili zamiar odwołania mnie z funkcji, przysłali teatrowi 200 tys. i mogliśmy spłacić najpilniejsze długi - bardzo za to dziękuję. Teraz dług wynosi niecałe 600 tys. i od dawna utrzymuje się na tym samym poziomie - mówił Mieszkowski.

ZOBACZ TEŻ: Odwołają Mieszkowskiego?

A Piotr Rudzki precyzował:  - To nie jest dług, to jest strukturalne niedofinansowanie i dokładnie w tym roku mija 20 lat, jak ono się zaczęło - po pożarze dużej sceny i aranżacji sceny na Świebodzkim. Co więcej, w 1995 roku dyrektor Jacek Weksler dostał pieniądze na podwyżki dla aktorów. Oni zrezygnowali z nich, żeby ocalić scenę na Świebodzkim! Od 1995 roku aktorzy wykonują więc gesty w stronę urzędników.

Krzysztof Mieszkowski nie rozumie motywacji urzędników: Mam do nich pytanie - dlaczego to robicie, dlaczego niszczycie najlepszą swoją instytucje, jaki diabeł kieruje waszymi decyzjami? A może to jest kara za Golgotę Picnic? To jest surrealizm - lewicowy marszałek uderza w teatr, który ma wyraźny społeczny profil, który broni mniejszości.

Posłuchajcie całej rozmowy:


List otwarty wicemarszałka Radosława Mołonia:

Dyskusja wokół Teatru Polskiego obrosła w ostatnich dniach w tyle emocji i niepotrzebnych słów, iż warto przypomnieć samą istotę tego konfliktu. To nie jest spór wrażliwego artysty z nieczułym na sztukę urzędnikiem. To raczej spór zapatrzonego w swoją wizję, kompletnie zaimpregnowanego na krytykę urzędnika z instytucjami lokalnej demokracji i społecznie uznanymi zasadami zarządzania publicznymi pieniędzmi.

Urzędnikiem - o czym warto pamiętać, jest w tym sporze także dyrektor Teatru Polskiego we Wrocławiu, pan Krzysztof Mieszkowski. Przypominam o tym, gdyż Krzysztof Mieszkowski nie jest artystą, lecz pełni funkcję osoby zarządzającej, w praktyce jednoosobowo dużą instytucją kultury o wielomilionowym budżecie.

Wyjaśnijmy na wstępnie jeszcze kilka spraw. To nie marszałek, a tym bardziej wicemarszałkowie województwa „dają” lub „nie dają” pieniądze na funkcjonowanie teatru. Taki, a nie inny budżet teatru jest wyrazem zbiorowej decyzji Sejmiku Województwa Dolnośląskiego, instytucji wybranej w bezpośrednich wyborach przez ogół obywateli Dolnego Śląska. Podobnie uchwalane są budżety osiemnastu innych instytucji kultury Dolnego Śląska. Jest to więc - o czym nie należy zapominać, decyzja podjęta w trybie demokratycznym, a nie arbitralne „widzi mi się” jakiegoś urzędnika. Uchwalony budżet województwa jest podstawowym dokumentem regionu na straży którego stoją wspólnie (a przynajmniej wspólnie stać powinni) urzędnicy różnych szczebli lokalnej administracji - zarówno marszałek i wicemarszałkowie, jak i dyrektorzy jednostek budżetu województwa, w tym dyrektor Teatru Polskiego we Wrocławiu.

Doskonale rozumiem zabiegi o zwiększenie funduszy czynione od lat przez dyrekcję Teatru Polskiego. Staram się te działania wspierać. Wielokrotnie spotykałem się z zespołem Teatru Polskiego, nie tylko w urzędzie, lecz i w siedzibie Teatru. W ostatnich latach udało się nam wspólnie doprowadzić do wyposażenia Sceny im. Jerzego Grzegorzewskiego w najnowocześniejszą aparaturę dźwiękową i oświetleniową. Jest oczywiste, że do pełnego jej artystycznego wykorzystania potrzebne są także pieniądze.

Dyskusja, wokół wielkości budżetu Teatru Polskiego, jest więc niezwykle ważna i z pewnością będzie toczyć się w przyszłości.

Nie ma bowiem i nie będzie nigdy zgody na sytuację, w której dyrektor publicznej, opłacanej z pieniędzy podatnika instytucji nie przyjmuje do wiadomości ograniczeń budżetowych wynikających bezpośrednio z uchwał lokalnego samorządu. Dyrektor Mieszkowski ma prawo do swojej wizji teatru, ale nie ma prawa dla jej realizacji sięgać samowolnie po pieniądze podatnika ponad przyznany mu demokratyczną decyzją budżet.

Nikt nie dał mu mandatu do podejmowanie takich kroków!

A takim właśnie nieuprawnionym sięganiem po publiczne środki jest w istocie zadłużanie teatru. Długi te - prędzej lub później muszą zostać spłacone z pieniędzy nas wszystkich. W podpisanym niedawno kontrakcie Krzysztof Mieszkowski zobowiązał się do niezwiększania zadłużenia prowadzonego przez siebie teatru - słowa nie dotrzymał.

Przypominam, że decyzja o wszczęciu procedury odwołania Krzysztofa Mieszkowskiego z funkcji dyrektora Teatru Polskiego we Wrocławiu została podjęta jednogłośnie przez cały Zarząd Województwa Dolnośląskiego.

Postępowanie Krzysztofa Mieszkowskiego, jako menedżera każe zadać sobie jeszcze następujące pytanie natury teoretycznej: jaka jest rękojmia tego, iż nawet dysponując znacznie powiększonym budżetem dyrektor Mieszkowski uzna go za dostateczny?

W pełni świadomie nie odnoszę się w tym liście do kwestii stricte artystycznych. Wielokrotnie wyrażałem swoje uznanie dla całego zespołu Teatru Polskiego. Nic się w tej materii nie zmieniło. Jestem przekonany, że ani dalsze funkcjonowanie Teatru ani jego wolność artystyczna nie są w niczym zagrożone.

W jednym z niedawnych wywiadów powiedziałem, że nie znam pani Moniki Strzępki - nie znam osobiście, pamiętam jednak dobrze grane kilka lat temu przedstawienie „Śmierć Podatnika” w jej reżyserii. Jedna z postaci tej tragikomicznej sztuki mówi: „od teraz chcę rzucać słowa na wiatr”. W dyskusji o Teatrze Polskim pada zbyt wiele słów obok głównego tematu - tematu, którym jest sposób zarządzania finansami tego odnoszącego sukcesy największego z wrocławskich teatrów. Jeśli nie zaczniemy dziś wspólnie dyskutować o istocie problemu, cała ta dyskusja zamieni się w hałaśliwą farsę.

 

 

 

 


Komentarze (25)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~byla wroclawianka2015-11-23 15:20:23 z adresu IP: (77.254.xxx.xxx)
Bardzo mi przykro, że ta nasza kultura tak nisko upada. Nasi przodkowie sie w grobach przewracają, brak słow, że nie można za pieniądze obywateli polskich promować sztuki naszych młodych i zdolnych ludzi, tylko takie plugastwo okrzykiwać Sztuką, liberum veto - dla tego Pana Dyrektora. Róbcie coś , żeby nasz kultura tak nie upadała.
~ryhor2014-09-07 00:43:46 z adresu IP: (83.27.xxx.xxx)
@Gosia, dla twojej wiadomości - tak jestem związany z Teatrem Polskim finansowo i związek ten polega na płatnościach za zakupione bilety. Dalej, "Dziady" to pierwsza taka inscenizacja, jeszcze takiej nie było, jest wiec o czym mówić i co chwalić. Ale to była tylko część. Pozostałej części już pewnie nikt nie wystawi bo takim palantom jak ty brakuje wyobraźni.
~Gosia2014-09-06 07:44:56 z adresu IP: (37.30.xxx.xxx)
Oczywiście że broni się tylko jedna klika która z tego źródła wspólnie pila. Poza tym u Jandy nadziady nie ppójdę ? - no teraz nie ale może na następny sezon ?;) ponadto dyrektorze jednostki publicznej która winna mieć jakąś misję - na co mam zabrać np 14.latka - na latajacego golasa porvzyka czy na kopulujacego ? Masakra z tymi waszymi szumnymi spektaklami ktore tylko wy bronicie - stąd podane ilości sprzedanych biletów
~Gosia2014-09-06 19:31:11 z adresu IP: (37.30.xxx.xxx)
Prawda w oczy kole ? Tymi Dziadami to teraz przez lata będziecie sie zaslaniac. Gologote mam daleko gdzieś i az szok że jesteś obronca Teatru a nawet nie domysliles się o jakivh spektaklach napisalam - Porczyk w pioropuszach to jedno i kopulujacy to drugi. Zalosni jesteście w tym teatrzyku a nagrody towarzystwa wzajemnej adoracji nie maja dla mnie znaczenia. Zyjecie z ludzkich podatkow a robicie tylko dla siebie teatrzyki. Macie daleko gdzieś młodzież i mieszkańców, tych którzy pamietaja jeszcze ten teatr z czasów kiedy byl to Teatr największy w Polsce i z niecierpliwością czekało się na premierę. Czemu wasze sztuki nie umieja się obronic same ?
~ryhor2014-09-06 10:58:16 z adresu IP: (83.27.xxx.xxx)
A więc wychodzi szydło z worka. Tu nie chodzi o pieniądze tylko o spektakl "Golgota Picnic" - wy katole, wszelkimi sposobami poprzysięgliście wywalić gościa z tego teatru. To po prostu zemsta w waszym stylu. Można się było tego spodziewać, a swojego matołka 14 letniego mogłaś zabrać ostatnio (maj) na Dziady - upss. przepraszam przecież to utwór z indeksu, czrnosukienkowi nie pozwalają.
~dyrektor2014-09-05 23:41:54 z adresu IP: (178.181.xxx.xxx)
Dyrektor teatru to nie aktor, nie reżyser, nie krytyk. Dyrektor to ktoś, kto realizując swoje pomysły pamięta, że w tej instytucji odpowiada za zarzadzanie, kontrolowanie, zarabianie, wydawanie, planowanie, oszczędzanie, słowem - dobre gospodarzenie i po prostu dobrze gospodarzy. Z tych wszystkich czynności Panu Mieszkowskiemu naprawdę dobrze wychodzi jedna rzecz - wydawanie..i to lekka ręką. Zgodnie z powiedzenie "łatwo przyszlo...". Co ciekawe, bronią go najbardziej zajadle ci, którym dzisiaj dobrze płaci.
~ryhor2014-09-06 11:01:58 z adresu IP: (83.27.xxx.xxx)
Następny demagog cymbał. Powiem tak masz tu dychę i idź zrobić zakupy na cały miesiąc, a dychę to z powrotem przynieś bo za pieniądze to każdy potrafi. W czasie gdy wywala się 60 000 000 złotych na potral internetowy który nikomu nie pomoże to załuje się 600 000 na teatr , MYŚLEĆ LUDZIE MYŚLEĆ.
~ryhor2014-09-05 21:56:01 z adresu IP: (83.27.xxx.xxx)
Nie ma bowiem i nie będzie nigdy zgody na sytuację, w której dyrektor publicznej, opłacanej z pieniędzy podatnika instytucji nie przyjmuje do wiadomości ograniczeń budżetowych wynikających bezpośrednio z uchwał lokalnego samorządu. Dyrektor Mieszkowski ma prawo do swojej wizji teatru, ale nie ma prawa dla jej realizacji sięgać samowolnie po pieniądze podatnika ponad przyznany mu demokratyczną decyzją budżet. Nikt nie dał mu mandatu do podejmowanie takich kroków! ALE DEMAGOGIA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
~ryhor2014-09-05 21:50:39 z adresu IP: (83.27.xxx.xxx)
@ anka, Gosia , Wera, Dorota (myślę że to jedna osoba), Pytanie zasadnicze, kiedy osobniku byłeś ostatnio w teatrze. Jakimkolwiek. Nie jestem pewien czy kiedykolwiek. W teatrze ludzie włosy sobie wyrywają ! (jeśli zajarzysz o co chodzi). Czemu nie prujecie się o wydatki np. miasta Wrocław na naszą wspaniałą drużynę piłkarską ? To rozrywka jak w sam raz dla was, może nawet i to nie. Pozostały tylko zasrane pieluchy, gary i grilik z piweczkiem. Kołtuny.
~malgorzata2014-09-05 21:44:00 z adresu IP: (37.190.xxx.xxx)
No ile jeszcze ten beznadziejny temat będzie nas, podatników, od lat nękał??? To już naprawdę nie da się zwyczajnie skończyć z tym bezhołowiem w Teatrze Polskim? No ile jeszcze??? Mieszkowski, Rudzki, a przede wszystkim rozdęte do granic wytrzymałości ego ostatniego z tych panów... Czy władze wrocławskie naprawdę są aż tak indolentne, by zwyczajnie nie dać kresu temu beznadziejnemu absurdowi? Żenada, naprawdę.
~ryhor2014-09-05 21:51:44 z adresu IP: (83.27.xxx.xxx)
Tak żenada, ty jesteś żenadą.
~krytyk teatralny2014-09-05 20:31:31 z adresu IP: (89.72.xxx.xxx)
gdyby doliczyć jeszcze "osiągnięcia artystyczne" (golgota picnic) to już dawno powinien polecieć na zbity pysk
~ryhor2014-09-05 21:35:56 z adresu IP: (83.27.xxx.xxx)
Sorry jesteś niemądry, by nie powiedzieć mocniej.
~ojanka2014-09-05 20:06:06 z adresu IP: (89.70.xxx.xxx)
można też nie pić herbatki ani kawki, wystarczy woda. kotlecik? ciasteczko? nie trzeba, przeżyjesz na kartofelkach i cebulce (nawet bez cebulki). prywatny teatr? Janda wam Dziadów, dziadki, nie zagra.
~ryhor2014-09-05 22:01:37 z adresu IP: (83.27.xxx.xxx)
Oni tego nie potrzebują i nie zrozumieją, to banda filistrów.
~anka2014-09-05 17:14:29 z adresu IP: (5.172.xxx.xxx)
Jeszcze jedno: w Polsce niedofinansowane są szkoły, przedszkola, szpitale, policja, straż pożarna i wiele innych jednostdk budżetowych. Teatr nie jest tutaj wyjątkiem a w odróżnieniu od pozostałych można się bez niego spokojnie obejść o czym świadczy frekwencja na sali i wynik finansowy tej instytucji.
~ryhor2014-09-05 22:20:57 z adresu IP: (83.27.xxx.xxx)
Widać, że ty obeszłaś się również i bez szkoły.
~anka2014-09-05 17:03:44 z adresu IP: (5.172.xxx.xxx)
Dyrektor płaci za przygotowanie przedstawienia 190.000 zł. Przedstawie zarabia ok. 2000. zł. Teatr i jego dyrektor utrzymywany jest z moich podatków. Czy to ja nie rozumiem sztuki? Czy dyrektor Mieszkowski nie rozumie że jest beznadziejnym menagerem skoro zadłuża teatr a do tego nie potrafi przyciągnąć do noego widzów.
~Gosia2014-09-06 19:37:11 z adresu IP: (37.30.xxx.xxx)
A czemu ty tak wrednie klamiesz ? Dobrze p.bMieszkowski płaci ?;) szkoda porzucić taki cieplutki stołek. Co za prywatne już tak nie idzie, prawda ? Żal patrzeć na tych pseudo obrońców kultury - jak tak sobie czytam to jedno jest pewne: z kulturą to wy nie macie nic wspólnego.
~ryhor2014-09-05 21:43:34 z adresu IP: (83.27.xxx.xxx)
Ja wiem, że niektórzy mogą się bez teatru obejść. Taki teatr to nawet jest szkodliwy dla osobników twojego pokroju. Ale widzisz, słoneczko ty moje neandertalskie, nie bardzo wiesz o czym mówisz. Sala teatralna jest pełna, wręcz pęka w szwach, a że urzędasy żądają darmowych wejściówek dla swojego grona to już nie wina tego Dyrektora. Kiedy ostatnio byłaś w tym teatrze, w ogóle w jakimkolwiek teatrze, że wygłaszasz takie androny na temat "przyciągania widzów" bo ja mam inne spostrzeżenia w tym zakresie.
~Gosia2014-09-05 16:09:27 z adresu IP: (37.30.xxx.xxx)
Dobre sa te opinie związków - jasno widać ze wojnę toczy jedna klika ktora zyla za publiczne przez ostatnie lata - cala reszta środowiska wie o co chodzi
~Dorota2014-09-05 16:07:44 z adresu IP: (37.30.xxx.xxx)
A czemu teatr wobec takiego niedofinansowania nie starał się pozyskiwać środków z innych źródeł ??? Spektakle sa świetne to i sponsorzy winni walić drzwiami i oknami
~Anna2014-09-05 16:06:06 z adresu IP: (37.30.xxx.xxx)
Jestem za - p. Mjieszkowski do dzieła, jest pan taki świetny niech pan zaklwda prywatny teatr - w końcu dobra sztuka obroni się sama ;)
~Wera2014-09-05 15:22:32 z adresu IP: (156.17.xxx.xxx)
Niech pan Mieszkowski sobie założy prywatny teatr jak Krystyna Janda i sam pozyskuje środki na swoje super przedstawienia
~posłuchajcie2014-09-05 01:47:29 z adresu IP: (62.48.xxx.xxx)
bo teatr dementuje kłamstwa urzędników, dotąd bezrefleksyjnie powtarzane przez radio i inne media