Wsi spokojna, wsi wesoła...(PRZEGLĄD PRASY)

Wacław Sondej | Utworzono: 2014-09-05 07:05 | Zmodyfikowano: 2014-09-05 07:04
A|A|A

fot. archiwum prw.pl

Jeśli nawet, to nie dopiero dzisiaj. Dzisiaj natomiast Dziennik Gazeta Prawna pisze, że "Szlachetna wizja czynienia świata miłym, przyjaznym i wrażliwym degeneruje społeczeństwo, czyniąc je tak kruchym, że staje się zagubione, bezradne i niezdolne do radzenia sobie z przeciwnościami". Tak twierdzą psycholodzy społeczni. Oraz PSL.

Aby ludność wiejska nie wpadła w pułapkę delikatności, aby nie siadła gremialnie na przyzbie zaczytując się Janem Kochanowskim, snującym wizje wsi spokojnej, wsi wesołej, PSL kolportuje na terenach wiejskich gazetkę przedwyborczą a w niej plakacik. A na nim grzyb atomowy układający się w skrótowiec "PiS" a nad nim ostrzeżenie: "PiS = wojna". Plakat ma grafikę jak z czasów stalinowskich, gdy lansowano tezę, że Armia Krajowa to zapluty karzeł reakcji. Polska wieś pewnie nie jest ani spokojna ani wesoła, ale na pewno nie jest prymitywna.

A we wsi co Wrocław się zowie, narodził się nowy pisowiec. Jak piszą Gazeta Wrocławska i Wyborcza Wrocław, Michał Janicki, niedoszła gwiazda tutejszego samorządu, nagle i niespodziewanie zgaszona przez Rafała Dutkiewicza, obwieścił: "Tu rządzi układ". Rzecz w tym, że jak tylko Janicki ogłosił, że ewentualnie chciałby pokandydować na prezydenta, to zaraz pojawił się zarzut prokuratorski dotyczący przyjęcia łapówki w formie wczasów na Zanzibarze. Zdaniem Janickiego zbieżność dat nie jest przypadkowa, zdaniem prokuratury, prokurator jest suwerenny i na pewno nie ulega wpływom. Jakby były wpływy a prokurator im ulegał, byłaby to granda. Ale nie w tym rzecz, czy raczej nie tylko w tym: podstawowy problem polega bowiem na tym, czy pan G. istotnie fundował wczasy wiceprezydentowi, bo tak był wdzięczny za intratne zlecenia magistratu. Tym się pan martw, panie Janicki.

A poza tym, w piątkowych gazetach, kolejna próba przestraszenia Putina podczas walijskiego szczytu NATO, kontynuowane są personalne układanki w związku ze związkiem Donalda Tuska Radą Europejską i takie tam różne. Gdyby mnie państwo zapytali, czy coś z wieści gazetowych mnie zaskoczyło, to bym powiedział, że i owszem. Rzeczpospolita pisze o przypadku znanego socjologa, profesora Henryka Domańskiego. Wyszedł w niedzielę z domu pobiegać i zniknął. Zaalarmowana przez rodzinę policja zorganizowała poszukiwania. Po dwóch dniach okazało się, że profesor nie zabłądził w lesie, tylko potrącony przez samochód wylądował w szpitalu. Wezwany na miejsce wypadku lekarz powiadomił policję i ta też była na miejscu. I teraz uwaga: policja była na miejscu, widział ofiarę i wiedziała, że mężczyzna został odwieziony do szpitala, ale szukała go w lesie, bo.... nie ma rejestru ofiar wypadków, które do szpitala trafiły! Gdzie my żyjemy? Czy ciepła woda to przykryje? Mnie zamurowało, więc kończę.

Do usłyszenia się z państwem...

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama