Mecz z Katarem. Stawką finał mistrzostw świata

Robert Skrzyński Doha | Utworzono: 2015-01-29 13:02 | Zmodyfikowano: 2015-01-29 13:03
A|A|A

To duża niespodzianka, bo reprezentacja Kataru przed mistrzostwami nie była wymieniana w gronie faworytów. Wiadomo, że gospodarze z reguły grają dobrze, ale największym osiągnięciem tego zespołu było dotychczas 16. miejsce w mistrzostwach w 2003 roku.

Od tego czasu wiele się zmieniło. O sile Kataru stanowią naturalizowani obcokrajowcy, których w kadrze jest aż ośmiu, a wśród nich świetny bramkarz Daniel Sarić. No i oczywiście Valero Rivera - hiszpański szkoleniowiec, który z reprezentacją Hiszpanii zdobył dwa lata temu mistrzostwo świata.

Rywali wysoko ocenia obrotowy naszej kadry Bartosz Jurecki:

Katarczycy sprawili dużą niespodziankę eliminując w ćwierćfinale Niemców. Nie mają nic do stracenia, ale większość turnieju grają w ośmioosobowym składzie i może brakować im już sił.

Nasi zawodnicy są na jak najlepszej drodze do tego, aby co najmniej powtórzyć wynik z 2007 roku, kiedy to zdobyli wicemistrzostwo świata. Polacy po wygranych nad Szwecją i Chorwacją są podbudowani i liczą na to, że uda im się odnieść kolejne zwycięstwo. To może być mecz o medal, bo w drugim półfinale grają wielcy faworyci mistrzostw - Hiszpanie i Francuzi i jedna z tych drużyn będzie walczyć o trzecie miejsce.

Zdajemy sobie sprawę z rangi tego spotkania mówi Sławomir Szmal:

Początek meczu w piątek o 16.30 w hali Lousail. 

Dzisiejszy mecz poprowadzą serbscy sędziowie Nenad Nikolić i Dusan Stoijković  Czy - biorąc pod uwagę fakt, że Katarczycy są podczas tego turnieju mocno faworyzowani - mamy się czego obawiać? Komentuje Robert Skrzyński:

Robert Skrzyński
Robert Skrzyński
Kierownik redakcji sportowej Radia Wrocław
"Gospodarzom na tych mistrzostwach pomagają nie tylko ściany ale i sędziowie. To zgodna opinia obserwatorów w Katarze. Wyznaczenie serbskiej pary do prowadzenia półfinału jest tym bardziej kontrowersyjne, że w kadrze gospodarzy są zawodnicy wywodzący się z krajów Półwyspu Bałkańskiego. Nasi zawodnicy są spokojni. Koncentrują się na grze, a nie na arbitrach. W rozmowach z dziennikarzami podkreślają, że chcą myśleć o meczu, bo jak będą myśleć o sędziach to przegrają. Ta sama serbska para prowadziła mecz pierwszej rundy między Katarem, a Hiszpanią. Gospodarze przegrali. Może to jest dobry znak".

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama