Własny stadion im nie służy: Zagłębie - Korona 0:2

Piotr Pietraszek/zaglebie.com | Utworzono: 2015-07-25 21:20 | Zmodyfikowano: 2015-07-25 21:21
A|A|A

Nie tak z pewnością wyobrażali sobie ligowy start kibice i piłkarze Miedziowych. W dwóch meczach przed własną publicznością podopieczni Piotra Stokowca wywalczyli zaledwie punkt. Na dodatek w obu konfrontacjach rywalami beniaminka były zespoły typowane do walki o utrzymanie się w ekstraklasie.

Głównym mankamentem lubinian, podobnie jak tydzień temu w starciu z Podbeskidziem, była nieskuteczność. Gospodarze nie potrafili, mimo wielu dogodnych sytuacji, sfinalizować akcji golem. Tymczasem, tak jak w inauguracyjnej kolejce, pierwsza groźniejsza akcja rywali zakończyła się bramką i Miedziowi musieli odrabiać straty.

Nieszczęście Zagłębia rozpoczęło się w 32. minucie. Wtedy sędzia Paweł Gil podyktował rzut wolny dla Korony. Do piłki ustawionej tuż przed linią pola karnego podszedł Siergiej Pyłypczuk. Ukrainiec technicznym strzałem pokonała Konrada Forenca. Pół godziny później, mimo coraz wyraźniejszej przewagi lubinian, padła druga bramka dla gości. Po dośrodkowaniu Kamila Sylwestrzaka, piłkę do siatki strzałem głową skierował Michał Przybyła. W tej sytuacji wyraźnie dał o sobie znać brak w tym spotkaniu lidera defensywy Miedziowych - Maciej Dąbrowskiego.

W drugiej połowie Zagłębie miało kilka dogodnych sytuacji do zdobycia bramki. Najbliżej powodzenia był Lukasz Janoszka, który trafił w słupek. Reasumując: w poczynaniach beniaminka za mało było skuteczności, a za dużo nerwowości.

PO MECZU POWIEDZIELI:

Marcin Brosz, trener Korony Kielce: Cieszymy się z powodu zwycięstwa, strzelone dwie bramki i "zero" z tyłu. Wymuszona zmiana Zbyszka Małkowskiego w przerwie, ale Dariusz Trela po wejściu bronił bardzo pewnie. Postawa Michała Przybyły pokazuje, że z każdym treningiem robi postęp, nie tylko strzela bramki, ale sporo wnosi do zespołu. Powoli daje nam jakość z przodu. Ten mecz od początku nie toczył się po naszej myśli, ale udało nam się wywieźć stąd trzy punkty.

Piotr Stokowiec, trener KGHM Zagłębia Lubin: Ciężko zaczyna się dla nas Ekstraklasa. Podobny scenariusz był w I lidze, kiedy nie mogliśmy się wdrożyć do ligi. Jestem dobrej myśli, bo stworzyliśmy sporo okazji do zdobycia bramki. Widzimy jaką wagę ma pierwsza bramka, jak determinuje to, co się dzieje na boisku. Jestem optymistycznie nastawiony przed kolejnymi spotkaniami i nie czujemy bojaźni i strachu. Widać, że nie jest łatwo wprowadzać nowych graczy: odpadł nam Dąbrowski, doszedł Vlasko i nie wszystko działało tak jak powinno. Jeśli opanujemy nerwowość, która nam doskwiera to zaczniemy wygrywać. Jeszcze trochę cierpliwości i będziemy na pewno wygrywać. W Ektraklasie małe błędy powodują duże konsekwencje.?

 

KGHM Zagłębie Lubin - Korona Kielce 0:2 (0:1)
Bramki: Siergiej Pyłypczuk 32, Michał Przybyła 62

KGHM Zagłębie: Forenc - Cotra , Guldan, Tosik, Todorovski - Ł. Piątek, Bonecki (73' Rakowski) - Woźniak (56' Janus), Vlasko, Janoszka (73' Sobków) - Papadopulos.

Korona: Małkowski (46' Trela) - Gabovs, Malarczyk, Dejmek, Sylwestrzak - Sobolewski (90' Aankour), Fertovs, Jovanović, Cebula, Pyłypczuk - Przybyła (69' Trytko).

Żółte kartki: Ł. Piątek, Tosik (KGHM Zagłębie) oraz Dejmek, Fertovs, Cebula, Gabovs (Korona).

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama