Polak potrafi...pomóc. Wrocławscy lekarze ratują nieubezpieczonych cudzoziemców

Elżbieta Osowicz, jk | Utworzono: 2017-03-01 12:59 | Zmodyfikowano: 2017-03-01 12:59
A|A|A

fot. naratunek.org

W ubiegłym roku do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu zgłosiło się blisko 300 obcokrajowców. Niestety, większość z nich nie była ubezpieczona. - Trafili do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w stanie zagrożenia życia i nie można było im odmówić pomocy. Byli przyjmowani i konsultowani. Później martwiliśmy się o resztę - tłumaczy Iwona Drelichowska - Stopa z USK.

ZOBACZ KONIECZNIE: Eldorado? Nie dla wszystkich. Praca na czarno, wieloosobowe pokoje - tak żyją Ukraińcy

Szpital wystawił faktury na blisko 400 tysięcy złotych. Jednak odzyskanie tych pieniędzy może być trudne, jeśli nie niemożliwe. Na Dolnym Śląsku przebywa około 100 tysięcy obywateli Ukrainy.

19-letnia Yelizavieta (na zdjęciu obok przed chorobą) trafiła tu ostatkiem sił, bardzo wycieńczona chorobą. Na Ukrainie usłyszała, że nie ma dla niej szans. Tymczasem we Wrocławiu, w klinice przy Borowskiej przeszła skomplikowaną operację. Specjaliści usunęli nowotwór umiejscowiony w szczęce i podają chemię. Rokowania są dobre, ale koszt zabiegu to 50 tysięcy złotych, a nastolatka nie jest ubezpieczona. Rachunek uregulowała Fundacja na Ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową. - To prześliczna, młoda dziewczyna, która została w swoim kraju skazana na śmierć. Nikt nie dał jej cienia nadziei. Postanowiliśmy się nie odwracać, mimo że nie jest Polką - mówi szefowa fundacji Agnieszka Aleksandrowicz:

Niestety, dalsze leczenie to kolejne kilkadziesiąt tysięcy złotych. Fundacja zbiera pieniądze na pokrycie kosztów leków, rekonstrukcji szczęki i rehabilitacji (TUTAJ dowiecie się, jak pomóc). - Liza co trzy tygodnie musi przyjeżdżać do Wrocławia na podanie kolejnej chemii. Spędza dwa lub trzy dni w szpitalu i wraca na Ukrainę. Lekarze nie potrafią powiedzieć, jak długo potrwa jej leczenie. I ile dokładnie będzie kosztować. Wiadomo, że na terapię przez najbliższe pół roku potrzeba około 35 tysięcy złotych. To pieniądze, które mogą dać jej nadzieję na życie. Realną nadzieję, bo już po pierwszych dawkach nowej chemii widać, że zaczyna ona przynosić rezultaty - czytamy na stronie fundacji. 

 

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~tomasz
2017-03-01 13:32:00
z adresu IP: (185.75.xxx.xxx)
Ocena: 1
A ja czekam 1,5 roku na operację ....
Reklama