Sądowy spór o kota, który pożarł ryby ze stawu sąsiadów

Piotr Kaszuwara | Utworzono: 2017-04-12 08:53 | Zmodyfikowano: 2017-04-12 08:53
A|A|A

zdjęcie ilustracyjne; fot. freeimages.com

Wrocławski sąd zdecyduje, który z kotów jest winny zjedzenia rybek ze stawu sąsiadów. Pozew trafił do sądu z powództwa wrocławskiej straży miejskiej. Jak tłumaczy rzecznik Waldemar Forysiak, sprawa była uciążliwa, a nie pomogły mediacje, ani inne próby porozumienia miedzy zwaśnionymi stronami: - To problem sąsiedzki dotyczący kota, który przeskakuje ogrodzenie, a następnie zanieczyszcza teren, a także - i to jest bardziej dramatyczne - wyjada ryby z małego stawu - opisuje Forysiak.

Obwiniony w sprawie, były kandydat na burmistrza Bielawy Patryk Hałaczkiewicz twierdzi, że żadnych mediacji nie było. Dodaje też, że nie ma dowodów przeciwko jego zwierzęciu, a straż miejska, która pozwała go do sądu, robi to tylko dlatego, że złożył zażalenie na dwie strażniczki.

 - Podałem pełne dane, a nagle przychodzi wiosek o wezwanie, bo jestem obwiniony o nieokazanie legitymacji. Dowiaduję się od pani strażnik, że nie ważne co powiem, bo i tak sprawę skierują do sądu. No więc odmawiam składania zeznań. Przed straż miejską w sprawie kota wezwana jest moja teściowa, później moja żona i na końcu - ja - opisuje Hałaczkiewicz.

Pod koniec kwietnia wrocławski sąd okręgowy rozstrzygnie, czy Patryk Hałaczkiewicz odpowie za przewinienia kota. Być może dowiemy się też, kto - Miłka czy Lulu - dopuściły się zuchwałego czynu.

POSŁUCHAJCIE MATERIAŁU:

 

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Prawnik
2017-04-25 14:53:38
z adresu IP: (80.53.xxx.xxx)
Ocena: 2
Każdy komu kot sąsiada zanieczyszcza odchodami trawniki i kwietniki oraz wyjada ryby z oczka wodnego, może zgłosić sprawę o wykroczenie do straży miejskiej. Straż miejska zgodnie z Kodeksem Postępowania Sprawach o Wykroczenia, jeśli jest podejrzenie popełnienia wykroczenia i wystarczające dowody, ma obowiązek skierować sprawę do sądu. Niezawisły sąd przeanalizuje sprawę i wyda wyrok oceniając, która ze stron ma rację.To nie straż miejska jest winna, z której tradycyjnie usiłuje się zrobić tego złego.
~Komentarz został usunięty
2017-04-12 21:51:33
z adresu IP: (31.60.xxx.xxx)
Ocena: 3
Komentarz został usunięty
~Pieknykrzysio
2017-04-12 18:17:25
z adresu IP: (90.156.xxx.xxx)
Ocena: 1
Rutynowe dzialania, zrob cos straznikowi to byly milicjant bedacy komendantem pomoze urwac sprawie leb... tradycja
~olo
2017-04-12 12:31:03
z adresu IP: (89.77.xxx.xxx)
Ocena: 1
Niestety, ale w sądzie trzeba bezsprzecznie udowodnić winę. Ciekawe jak to zrobi straż miejska. Inna sprawa, że sąsiad ma nieźle nasr..e w głowi. Wołać służy bo kot mu rybki zjada. W może to był pelikan nie kot?
~Kukiz
2017-04-12 10:04:23
z adresu IP: (95.48.xxx.xxx)
Ocena: 1
Tak.. Ten kot ma wiele na sumieniu. Jego niecne działania zablokowały powstanie pierwszej realnej niepartyjnej siły politycznej w Polsce po 1989 roku.. Powinien ponieść surowe konsekwencje!
~Bartek
2017-04-12 09:32:26
z adresu IP: (94.254.xxx.xxx)
Ocena: 5
Normalne zachowanie Wrocławskiej Straży Miejskiej. Przeciągnąć człowieka przez sąd żeby wiedział kto tu rządzi. Niedowartościowani syrażnicy leczą w ten sposób swoje niskie ego.
Reklama