Rozmowa Dnia o długodystansowym transporcie zwierząt [POSŁUCHAJ]

| Utworzono: 2017-09-13 08:00 | Zmodyfikowano: 2017-09-13 08:50
Rozmowa Dnia o długodystansowym transporcie zwierząt [POSŁUCHAJ] - fot. Andrzej Owczarek
fot. Andrzej Owczarek

Każdego roku miliony zwierząt są transportowane na długich dystansach w ciasnych ciężarówkach. Zdaniem ekspertów to zadawanie niepotrzebnego cierpienia. Zwierzęta często umierają, zanim skończą swą ostatnią podróż lub są zabijane w okrutny sposób już na miejscu.

Dzisiaj w 32 krajach także w 11 miastach w Polsce w tym we Wrocławiu odbędzie się protest przeciwko długodystansowym transportom żywych zwierząt. Czy to faktycznie jest taki duży problem?

Według nas jest to ogromny problem. Zwierzęta transportowane są bez wystarczającej ilości wody i odpoczynku. Przewożone są chore, ranne, często bardzo młode zwierzęta. Zdarzają się również zwierzęta w ciąży. Pojazdy są nieprzystosowane i przepełnione, a część zwierząt jest transportowana do krajów, w których nie ma przepisów chroniących prawa zwierząt. Uważamy, że jest to problem, nad którym powinniśmy się pochylić.

Których zwierząt szczególnie to dotyczy?

Aktualnie zajmujemy się transportem jagniąt z Podhala. Ten problem dotyczy oczywiście każdego zwierzęcia, które jest transportowane na długi dystans. Są to również konie oraz krowy, natomiast zajęliśmy się jagniętami jako tymi zwierzętami, które są najmłodsze pośród transportowanych, a jest ich transportowanych 22 tysiące każdego roku z Polski do Włoch. To są bardzo duże liczby.

Zaraz do tego dojdziemy, bo przygotowaliście takie specjalny raport jeśli chodzi o transport właśnie Polska - Włochy. Miałem wrażenie, że kilka lat temu, kiedy było tak głośno o tym problemie, były dziennikarskie śledztwa i interwencje służb, to ten problem został załatwiony.

Zapomnieliśmy o tym i trudno było to też udowodnić. Viva zdecydowała się na podjęcie takiego przedsięwzięcia - nasze koleżanki z fundacji pojechały po prostu za transportem zwierząt z Podhala do Włoch i całą trasę udokumentowały fotograficznie i przygotowały wiele materiałów wideo. Przygotowaliśmy z tego wyjazdu specjalny raport.

Ten raport jest przerażający.

Jest wstrząsający. My jesteśmy już przyzwyczajeni do takich widoków ponieważ obserwujemy to i tak to wygląda. To może być szokujące i interesujące dla osób, które tematu nie znają. Niestety taki jest standard.

PRZECZYTAJ RAPORT


To znaczy, że służby nie działają? Czy nie chcą działać?

To jest dobre pytanie. Trudno mi osądzać, ale na pewno gdzieś tu coś nie funkcjonuje. W rzeczywistości służby nie kontrolują tego tak dokładnie jak powinny.

Jest jakieś rozwiązanie? Czy faktycznie transport żywych zwierząt można zastąpić?

Oczywiście. Można by skonstruować ubojnie tych zwierząt w miejscach, gdzie one dorastają. Zdecydować się na jedzenie bardziej regionalnych potraw. Walczymy z tym transportem długodystansowym, bo zwierzęta są traktowane jakby były już nieżywe, a przecież żyją. Jest im zadawany niepotrzebny ból i stres. Da się z tym walczyć, widzimy taką możliwość.

Myślę, że problemem są takie kraje, jak te na Bliskim Wschodzie, czyli Izrael choćby, gdzie odbywa się ubój rytualny. Oni oczekują zwierząt żywych.

Zwierzęta nasze, czyli z naszych terenów, urodzone na terenach polskich, są transportowane do krajów, w których panują zupełnie odrębne zasady i są zabijane w taki sposób, w jaki w tych krajach ludzie uważają, że powinno się zabijać zwierzęta.

To nie jest temat przyjemny o poranku, ale to temat prawdziwy dla każdego, kto je mięso. Wy, jako organizatorzy dzisiejszych wydarzeń, postulujecie, żeby ten transport odbywał się maksymalnie do ośmiu godzin. Ale, jak rozumiem, to oznacza, że ten transport praktycznie nie może być transportem międzynarodowym.

Generalnie, docelowo chcielibyśmy, żeby ludzie, myśląc o takich rzeczach, jednak wybierali bardziej regionalne produkty i dzięki temu może popyt na tego typu produkty, które muszą być sprowadzane z dalszych stron świata, zmaleje. To nie jest tak, że chcemy - jak często jesteśmy postrzegani - by wszyscy ludzie przeszli na weganizm albo całkowitego zakazu uboju zwierząt. Chodzi nam o racjonalność. Większość z państwa je mięso, ale również pewnie nie chcielibyście, żeby zwierzęta były krzywdzone. Jest to pewna norma w dzisiejszych czasach, więc nazwijmy ją racjonalną. My natomiast na swojej drodze podczas dochodzeń, manifestacji, naszej codziennej pracy w wolontariacie, spotykamy się z ludźmi nieracjonalnymi. Spotykamy się z bólem, cierpieniem, którego się dało uniknąć. Spotykamy się z przewoźnikami, ubojnikami, którzy śmieją się z naszej postawy, którzy traktują te zwierzęta jak produkt, którzy otwarcie wyrażają swoje niezrozumienie "dlaczego to ma nie cierpieć, przecież to zaraz zginie".

Pewnie chodzi o koszty - koszty transportu. Taniej jest transportować żywe zwierzęta niż mieć specjalne chłodnie, w których przewozimy mięso.

Owszem, natomiast jeżeli już mówimy o kosztach, to zupełnie absurdalne jest produkowanie dużej ilości pasz dla zwierząt w krajach, które są nie tak rozwinięte, jak kraje zachodnie. Transportowanie tych pasz do krajów, w których zwierzęta dorastają, po czym transportowanie dalej tych zwierząt do krajów, gdzie jest na nie popyt - to wszystko produkuje koszty. A jednak potrafiliśmy zorganizować to w taki sposób, żeby to się komuś opłacało. Równie dobrze ta pasza, która trafia do zwierząt mogłaby trafić na stoły i ludzie też mogliby się tym pożywić.

Zbieracie podpisy pod całkowitym zakazem transportu długodystansowego. To przed wami, ale są też już małe sukcesy, bo udało się wam doprowadzić do zlikwidowania dopłat do eksportu żywych zwierząt poza Unię Europejską.

Tak, krok po kroku staramy się przyjrzeć temu problemowi. Oczywiście, chodzi nam o totalny zakaz, jednak wszelkie formy ograniczenia i większej kontroli są również czymś, na czym nam zależy. Bardzo zachęcamy Państwa do podpisania petycji, dzisiaj o 16 na rynku pod pręgierzem będziemy organizować manifestację.

To jest wrocławskie wydarzenie, ale oprócz tego w sumie 11 miastach w Polsce odbędą się takie manifestacje.

Tak, na stronie www.pomagam.pl/jagnieta jest więcej informacji na temat śledztwa oraz miast, gdzie jest manifestacja. Jest również informacja na temat zbiórki funduszy na kolejne śledztwa, więc prosimy o wsparcie.

I ta petycja będzie kierowana do ministra rolnictwa.

Tak, Krzysztofa Jurgiela.

I w tym wypadku chodzi o te najmłodsze zwierzęta?

Aktualnie walczymy o transport jagniąt do Włoch, jest to związane z tym raportem który udało się nam sformułować. Posiadamy bardzo dosadne dowody, że tam jest dużo nadużyć.

Z pani doświadczenia, pani wiedzy, ten problem maleje? Pozostaje na tym samym poziome? Czy wbrew pozorom- zwiększa się?

Jeżeli chodzi o transport zwierząt posiadamy informację, że zwiększa się. Do tej pory był to bardzo marginalizowany problem, nie było osoby zainteresowanej tym, żeby to zmienić. Lekarze weterynarii odpowiedzialni za kontrolę i nadzór nad tym transportem traktowali to trochę po macoszemu, właściwie podpisując zgody na transport.

Wydawałoby się, że to są właśnie te osoby które będą kontrolowały czy zwierzęta mogą był w transporcie czy nie.

Tak też nam się zdawało. To nie jest tak, że oczywiście wszyscy. Natomiast niektórzy nie przykładają się do swojej pracy, tak jak przyłożyć się powinni.

A co my jako konsumenci możemy zrobić, żeby walczyć z tym problemem?

Zwracać uwagę na to skąd kupujemy mięso. Z reguły na opakowaniach napisane jest miejsce chowu.

Im bliżej tym lepiej?

Tak. Zwracać po prostu na to uwagę, być bardziej świadomym.

A ta świadomość rośnie?

Tak, statystyki wskazują, że konsumpcja mięsa na całym świecie spada. Ludzie coraz bardziej świadomie wybierają produkty i bardziej świadomie dokonują zakupu, jednak trzeba jeszcze nad tym popracować.

Dzisiaj 16:00, Wrocławski Rynek, to miejsce gdzie można podpisywać petycje i wziąć udział w tym wydarzeniu.

Serdecznie zapraszamy.

POSŁUCHAJ CAŁEJ ROZMOWY DNIA:


Komentarze (1)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Ehh2017-09-13 17:59:27 z adresu IP: (31.0.xxx.xxx)
Oby więcej osób potrafiło mówić o takich tematach rzeczowo i uświadamiało ludzi. To nie jest fanatyzm, czy trend na bycie wege. Emocje, które czują zwierzęta są ważne i odczuwalne jak u ludzi, tylko z różnych powodów nam latwiej jest myśleć, że nie czują nic.