Kosmiczna Rozmowa Dnia Radia Wrocław: Kiedy Polacy polecą na Marsa?

Przemek Gałecki | Utworzono: 2017-11-24 11:40 | Zmodyfikowano: 2017-11-24 11:40
A|A|A

NASA / wkipedia / public domain

Polska po wejściu do elitarnego grona państw zrzeszonych w Europejskiej Agencji Kosmicznej dynamicznie zaczęła rozpychać się w walce o kawałek nieziemskiego tortu. Na Politechnice Wrocławskiej o biznesach dosłownie z innego świata rozmawiają uczestnicy konferencji Innowacyjna Europa 2017 – Fly me to Mars, którą zorganizował Wrocławski Park Technologiczny. Gościem Rozmowy Dnia Radia Wrocław był Paweł Wojtkiewicz - prezes Związku Pracodawców Sektora Kosmicznego.

POSŁUCHAJ CAŁEJ ROZMOWY:

Przemek Gałecki, Radio Wrocław: Tyle mamy biznesów kosmicznych w Polsce, że potrzebny jest oddzielny związek?

Paweł Wojtkiewicz, Związek Pracodawców Sektora Kosmicznego: Tak. Ten biznes nabrał tempa, kiedy Polska przystąpiła do Europejskiej Agencji Kosmicznej, a było to w 2012 roku. Od tego momentu wypączkowało wiele firm, które zawierają i realizują duże, międzynarodowe kontrakty.

Wiele to ile?

Związek, kiedy powstawał w 2012 roku, zrzeszał 19 podmiotów. Obecnie jest to ponad 60 małych, średnich i dużych przedsiębiorstw a także instytutów badawczych.

Dolnośląskie firmy jeszcze nie dołączyły do tego wyścigu? Potencjał jest spory, choćby wymienić takie wynalazki, jak kosmiczna wiertarka, która powstała w Parku Technologicznym. Teraz kolejny pomysł, małe satelity, które miałyby być wypuszczone w przestrzeń kosmiczną.

Projekt, o którym pan wspomniał wpisuje się w pewien trend, który nazywamy new space. Chodzi o to, że skupiamy się na tym by dostęp do infrastruktury kosmicznej, w tym i do satelitów był coraz tańszy. Za tym idzie również obniżenie cen dostępu do usług oferowanych przez te urządzenia. Dzięki temu mniejsze firmy, które nie mają ogromnego doświadczenia mogą także uczestniczyć w tym wyścigu.

I nie muszą się aż tak martwić o koszty np. wyniesienia czegoś w przestrzeń kosmiczną. Czyli tego typu taksówki już funkcjonują?

One istnieją już od dawna. Teraz myślimy nad tym, jak sprawić by każdy kilogram kosztował mniej. Dlatego też obserwujemy kolejny trend, powstawanie firm, które specjalizują się w wynoszeniu na orbitę właśnie takich satelit, jak te stworzone we Wrocławiu.

To ciekawa rzecz, że zaledwie kilka lat temu w Polsce powstała całkowicie nowa, odrębna gałąź gospodarki.

Przystąpienie do EAK było punktem zwrotnym. Oczywiście goniliśmy wtedy Europę, bo sektor kosmiczny w takich krajach jak Niemcy, Francja, czy Belgia działa od lat. A w Polsce? Dopiero od końca 2012 roku.

Po tych kilku latach, jest pan już w stanie zdefiniować, czy Polska rzeczywiście ma potencjał kosmiczny?

Na pewno. Już teraz wiele firm, inżynierów, pracuje w wielu misjach EAK. Polacy dostarczają komponenty dla takich myśli jak Euklid czy Atena, Juice.

Mechanizm finansowania jest dość prosty. Polska wpłaca pieniądze i one są przeznaczane na realizowanie projektów, właśnie w Polsce.

Dokładnie tak. Wpłacamy pewne środki i one wracają w postaci kontraktów dla firm.

Dziś sporo mówi się o projekcie ITER. Co to takiego?

Wyniki tych badań mają pokazać, czy fuzja jądrowa może pomóc nam w pozyskiwaniu taniej i ekologicznej energii. Urządzenie, które jest budowane w ramach tego projektu będzie działało na podobnej zasadzie jak słońce. Gwiazda naszego układu zamienia wodór w hel, emitując ogromne ilości energii, które czujemy na własnej skórze.

Czyli naukowcy chcą stworzyć Słońce na Ziemi?

Można tak powiedzieć. Co więcej uzyskiwać z niego energię, której moglibyśmy używać np. w domu.

To plan, koncepcja, marzenie?

Nie. To projekt w trakcie realizacji. Podobne, mniejsze urządzenia już funkcjonują na świecie więc fuzja jądrowa jest już znanym i badanym zjawiskiem. W naszym eksperymencie, europejskim, liczymy na to, że wreszcie uda się włożyć mniej energii w produkcję niż udaje się dziś wyprodukować.

Gdzie się to dzieje? Polacy też w tym uczestniczą?

Samo urządzenie budowane jest na południu Francji. Projekt jest międzynarodowy. Z ramienia Europy uczestniczy Komisja Europejska i oczywiście Polska - polskie firmy, polka społeczność naukowa - także może brać w tym udział i realizować kontrakty, które ogłasza projekt ITER.

To projekt, który wprost może się przełożyć na nasze potrzeby taniej energii.

Można powiedzieć, że jest z pogranicza kosmosu i fizyki. Bardziej możemy mówić o kosmicznych projektach w kontekście Europejskiej Agencji Kosmicznej, albo w kontekście Europejskiego Obserwatorium Południowego.

Dzisiaj też rozmawiacie o Ekstremalnie Wielkim Teleskopie - to polska nazwa. Co to takiego?

To teleskop budowany przez Europejskie Obserwatorium Południowe, Polska należy do tej organizacji. To największy teleskop zwierciadlany, który będzie budowany na świecie. Pozwoli zobaczyć jeszcze dalej, jeszcze dalej sięgnąć w kosmos, zobaczyć przeszłość.

Co znaczy "jeszcze dalej"?

Jeszcze dalej niż teleskop Hubble'a chociażby, więc to przełomowe w tym znaczeniu, że do budowy teleskopu potrzebna jest ogromna wiedza i unikatowe technologie, więc firmy które realizują kontrakty muszą wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności - zdobyć nowe know-how, nową wiedzę, by zrealizować kontakt.

Część słuchaczy się pewnie zastanawia, czy się pan nie przejęzyczył mówiąc, że "pozwoli zobaczyć jeszcze dalej, zobaczyć przeszłość".

Mniej więcej tak możemy powiedzieć - jeżeli patrzymy w kosmos, patrzymy dalej w sensie odległości, ale też cofamy się w przeszłość - jesteśmy w stanie zobaczyć zjawiska, które miały miejsce daleko w naszej przeszłości - światło widzialne od tych obiektów musiało przebyć ogromną drogę zanim dotarło do lustra teleskopu.

To teraz pomówmy o przyszłości. Kolonizacja kosmosu. Kiedy, gdzie, jak?

Może najpierw naszego układu słonecznego.

Czy misja na Marsa jest realna?

Tak, jeżeli zaprzęglibyśmy w to przedsięwzięcie wszystkie znamienite umysły, które pracują w agencjach kosmicznych i dysponowali odpowiednimi funduszami. Taki projekt ludzkość mogłaby zrealizować. 

To nie może być projekt taki jak projekt księżyc - ambicjonalny.

Trzeba też pamiętać o naturze ludzkiej. Zawsze chcieliśmy pójść o jedną dolinę dalej, popłynąć o jedno morze dalej. Teraz jest tak samo. Polecieliśmy na Księżyc, teraz chcemy zobaczyć, jak jest na Marsie. Ciekawość jest jednym z głównych czynników determinujących nasze działanie.

Co z zagrożeniami? Niektórzy się zastanawiają, co ze śmieciami kosmicznymi.

Używając przestrzeni kosmicznej, ludzkość ma to do siebie, że zawsze brudzi. Zostawiliśmy już dużo śmieci na orbitach wokół ziemi. Kiedyś przyjdzie pewnie czas, by to posprzątać - po to, by bezpiecznie funkcjonować na orbicie. Mają być loty turystyczne na orbitę, hotele kosmiczne. Wysyłając za 30-40 lat swojego wnuka na taką wycieczkę, chcielibyśmy aby był bezpieczny. Aby był bezpieczny, orbita powinna być czysta.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama