Rozmowa Dnia Radia Wrocław: O skradzionych w czasie wojny obrazach

| Utworzono: 2017-12-01 21:49 | Zmodyfikowano: 2017-12-01 21:49
A|A|A

fot. Andrzej Owczarek

Obraz "Ulica wraz z ruiną zamku" Roberta Sliwińskiego wrócił do Wrocławia. Arcydzieło po II wojnie światowej zostało uznane za zaginione. Wypłynęło w lutym na internetowej aukcji antykwariatu w Pensylwanii w USA, a już jutro trafi do Wrocławia.

Ile skradzionych w czasie wojny dzieł można jeszcze odzyskać i jak pomaga przy tym FBI? Rozmawialiśmy o tym z Robertem Hesiem z Muzeum Narodowego.

POSŁUCHAJCIE:

Przemek Gałecki, Radio Wrocław: Utracony podczas wojny obraz "Ulica wraz z ruiną zamku" już jest we Wrocławiu. Dzięki współpracy Ministerstwa Kultury i FBI, został odnaleziony w USA. Pan kilka dni temu odbierał go z Warszawy. Jakie to emocje?

Robert Heś, Muzeum Narodowe: Duża uroczystość, minister, agenci FBI, ambasador USA. Dodam, że z tym obrazem miałem do czynienia od dłuższego czasu, zanim wziąłem go do ręki. Proces odzyskiwania dzieła trochę trwał.

Ale teraz pierwszy raz miał go pan fizycznie w rękach, więc może pan też ocenić jego stan. A dodajmy, że historia tego obrazu jest niezwykła.

Najpierw widziałem go na zdjęciach archiwalnych, później na współczesnych, kiedy dowiedziałem się, że się odnalazł. Kiedy zobaczyłem go na żywo, to oczywiście wyglądał zupełnie inaczej niż się spodziewałem.

To w jakim stanie jest ten obraz Sliwińskiego? Nadaje się od razu do ekspozycji? Jutro ma być pokazany we Wrocławiu.

Jest w całkiem niezłym stanie. Wymaga pewnych zabiegów konserwatorskich, ale raczej zachowawczych.

Jaka jest historia dzieła? Podczas II wojny światowej jeszcze był w Breslau.

Ze źródeł archiwalnych wiemy, że był własnością radcy Merchischberga. Później, po jego śmierci trafił jako spadek do rodziny Fischer-Dieskau, zamieszkującej w Berlinie. W 1939 roku znajdował się w rękach jednego z wysokich urzędników Rzeszy i został wypożyczony do Wrocławia na początku tamtego roku by zaprezentować malarstwo pejzażowe na Śląsku na przełomie wieków. Musiał wywrzeć wrażenie na Muzeum, bo poprosiło właściciela by odsprzedał obraz. Ten się zgodził i transakcję szybko sfinalizowano.

W 1941 roku był prezentowany w Bytomiu. Wtedy jeszcze coś o nim wiemy, później wichry wojny i znika...

W 1942 roku słyszymy o nim po raz ostatni. Został ukryty w składnicy muzealnej w Kamieńcu Ząbkowickim. Później w 1945 wielkie zamieszanie...

I luty 2017. Dowiadujemy się, że obraz pojawia się na aukcji w Pensylwanii.

Zaskoczenie, jak zawsze w takich przypadkach. Ale muszę dodać, że tego typu dzieła sztuki, co jakiś czas pojawiają się właśnie na aukcjach w Europie, w USA, gdzieś w Azji. Nie wiadomo, jakimi drogami krążyły dzieła sztuki w czasie wojny i po niej. Stany Zjednoczone są daleko, no ale udało się.

Jak wyglądają takie poszukiwania?

Tym zajmuje się specjalny departament w MKiDN. Monitorowany jest cały świat, wszystkie aukcje, również te internetowe i jak tylko wypłynie jakieś dzieło sztuki, natychmiast jest wyłapywane. Część informacji dociera również od prywatnych osób, które coś wiedzą.

Jak udowodnić, że to oryginał? Każde takie miejsce może dowodzić, że to replika, a oryginał został np. spalony gdzieś po drodze...

Tak też się zdarza, ale czasem okazuje się, że jednak wcale nie. Jeśli ktoś wystawia taki obraz na aukcję, to chce dostać za niego jak najwięcej. W ten sposób często sam się wystawia. Czasem jest tam nalepka, numer bądź inny symbol z dawnych zbiorów i wtedy nie mamy żadnych wątpliwości. Jeśli pewności nie ma, to wysyłamy na miejsce konserwatorów, specjalistów, którzy badają jego autentyczność.

Ale ten sprzedający, skoro liczył na zarobek, to domyślam się, że nie chce go oddać. Zdarza się, że Ministerstwo po prostu wtedy odkupuje takie dzieła?

Nie. Nie można stwarzać precedensu w taki sposób. Dawnych i zaginionych zbiorów się nie odkupuje. Trzeba udowodnić jednak najpierw właścicielowi, że taką rzecz posiada bezprawnie. Bo co z tego, że wiemy, że dany obraz jest np. stratą wojenną, skoro nie mamy podstaw prawnych by go odebrać.

Czy jest jakieś dzieło sztuki, obraz, taki pana biały kruk, który gdzieś krąży, ma pan dowody, że istnieje, ale jeszcze nie udało się go odzyskać?

Takich białych kurków jest więcej. Nie lubię ich hierarchizować, bo ja jako muzealnik...

...traktuje je pan jak swoje dzieci...

Wśród strat wojennych jest np. taka gipsowa figurka orangutana z końca XIX wieku. Jest urocza, piękna, to ekspresjonizm, orangutan jest taki rozedrgany. Może to nie Michał Anioł, ale mnie urzekł.

Kiedy zobaczymy obraz Roberta Sliwińskiego?

Jutro o 10 pokaz prasowy, a później trafi na ekspozycje.


KOMUNIKAT MINISTERSTWA KULTURY:

Utracony w czasie II wojny światowej obraz Roberta Śliwińskiego „Ulica wraz z ruiną zamku” został odzyskany dzięki współpracy MKiDN i FBI. 29 listopada 2017 r. w siedzibie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego odbyło się uroczyste przekazanie dzieła Muzeum Narodowemu we Wrocławiu z udziałem wicepremiera, ministra kultury i dziedzictwa narodowego prof. Piotra Glińskiego oraz ambasadora USA w Polsce Paula W. Jonesa.

Odzyskane dzieło jest przykładem XIX-wiecznego malarstwa śląskiego i ukazuje wiejską uliczkę oraz górujące nad okolicą ruiny zamku. Autorem obrazu jest Robert Śliwiński (1840 - 1902). W 1870 r., po studiach w Akademiach Sztuk Pięknych we Wrocławiu i Frankfurcie, przeniósł się na stałe do Wrocławia, gdzie miedzy innymi prowadził własną szkołę malarstwa dla kobiet. Malował przede wszystkim pejzaże z okolic Frankfurtu, wybrzeży Bałtyku oraz z okolic Wrocławia, Karkonoszy czy Kotliny Jeleniogórskiej. Zajmował się także malarstwem rodzajowym, portretem i litografią.

Losy dzieła

Obraz został zakupiony do zbiorów Śląskiego Muzeum Sztuk Pięknych we Wrocławiu w kwietniu 1939 roku od rodziny Fischer-Dieskau z Berlina. Dzieło było wystawiane dwukrotnie. Jeszcze na początku 1939 roku obraz jako wypożyczony eksponat prezentowany był na organizowanej przez Śląskie Muzeum Sztuk Pięknych we Wrocławiu wystawie poświęconej śląskim pejzażom. W 1941 roku zaś obraz zdobił wystawę malarstwa w Bytomiu.

Dzieło Roberta Śliwińskiego pozostawało w zbiorach Muzeum do lipca 1942 r. kiedy to zostało ewakuowane przez niemiecką administrację z Wrocławia do składnicy dóbr kultury w Kamieńcu Ząbkowickim na Dolnym Śląsku. W Archiwum Muzeum Narodowego we Wrocławiu zachował się spis ewakuacyjny, w którym wymieniono także obraz Śliwińskiego. Dalsze losy obiektu pozostawały nieznane.

Obiekt uznany za zaginiony

Na mocy przepisów prawa międzynarodowego, po tym jak Wrocław po zakończeniu II wojny światowej znalazł się w granicach Polski, strona polska stała się sukcesorem spuścizny materialnej miasta, a co za tym idzie, również utraconych zbiorów artystycznych.

Obiekt po wojnie został uznany za zaginiony, a dzieło zostało zarejestrowane w bazie strat wojennych Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego jako strata Muzeum Narodowego we Wrocławiu. Karta obrazu została także udostępniona na stronie internetowej ministerstwa poświęconej stratom wojennym www.dzielautracone.gov.pl.

Dzieło odnalezione i odzyskane

Dzieło zostało odnalezione w lutym 2017 r., kiedy to MKiDN zostało poinformowane, że wystawił je na internetowej aukcji antykwariat z Pensylwanii w USA. Po potwierdzeniu tożsamości obiektu, o sprawie zostało poinformowane FBI, które w krótkim czasie zabezpieczyło obraz.

Nadal zaginiony pozostaje drugi obraz Roberta Śliwińskiego „Wiejski strumyk”, zakupiony do kolekcji Śląskiego Muzeum Sztuk Pięknych we Wrocławiu razem z „Ulicą wraz z ruiną zamku”.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama