Blogoskop Radia Wrocław: Wrocławski T-Bull. Z małej kuchni do Sky Tower i na giełdę

Dariusz Wieczorkowski, dwie | Utworzono: 2018-07-24 20:00 | Zmodyfikowano: 2018-07-25 10:57
A|A|A

(fot. mat. prasowe)

T-Bull to wrocławski producent i wydawca, którego gry biją rekordy pobrań w Internecie. Firma przygotowuje się do wejścia na Giełdę Papierów Wartościowych.

- Wszystko zaczęło się w małej kuchni. Wróciłem z Włoch, gdzie studiowałem na Akademii Sztuk Pięknych i razem z Damianem podjęliśmy decyzję o starcie naszego projektu – mówił w Radiu Wrocław Grzegorz Zwoliński. – Firma powstała w lipcu 2010 roku, mamy osiem lat, pokonaliśmy długą drogę. Na początku było nas dwóch, teraz zespół liczy 60 osób - programistów, grafików i designerów – dodał Damian Fijałkowski. - Miejsce, w którym początkowo pracowaliśmy, do 8 było domem, między 8 a 16 było firmą, a po 16 znów zamieniało się w dom. To była dość skomplikowana sytuacja – przyznał. Obecnie siedziba firmy mieści się we wrocławskim wieżowcu Sky Tower.

70 centów zysku

Goście audycji opowiedzieli o początkach działalności T-Bulla. Pierwszą produkcją, której dziś już nie można znaleźć w sklepie internetowym, była gra „Space Jam". – To był moment, w którym bardzo mocno rozwinął się rynek gier mobilnych. Kiedy zaczynaliśmy, wyznacznikiem technologii był iPhone 3G - to był wtedy flagowiec Appla. Wtedy ta firma otworzyła się na zewnętrznych deweloperów i to był moment, kiedy można było zacząć robić swoje tytuły i publikować je w sklepie internetowym – opowiadał Fijałkowski. Dodał, że właśnie wtedy pojawił się „Space Jam" i został opublikowany jako gra płatna. – „Space Jam" miał jedno pobranie tygodniowo – przyznał. Goście „Blogoskopu" wspominali, że po tygodniu oczekiwania i 70 centach zarobionej gotówki postanowili działać dalej. - Wtedy zatrudniliśmy pierwszych wolontariuszy, którzy chcieli z nami walczyć – wspominali.

Później założyciele T-Bulla postanowili jedną z gier zręcznościowych udostępnić za darmo. - Pobierała się jak szalona, 40 tys. razy dziennie każdego dnia. Do tej pory nasze gry były pobierane raz czy dwa razy dziennie – mówił Fijałkowski i wyjaśnił, że wraz z pojawieniem się darmowych gier pojawiły się także możliwości monetyzacji użytkownika - na początku głównie poprzez reklamy, później pojawiła się możliwość dokonywania drobnych zakupów podczas gry.

50 mln pobrań i debiut na giełdzie

T-Bull specjalizuje się w grach motoryzacyjnych. Jak mówił Grzegorz Zwoliński, dwa tytuły są szczególnie ważne dla firmy. - Jeden z nich to „Top Speed", który miał premierę w 2015 roku. To dla nas ważny tytuł, bo wprowadził nas w trochę inny model - bardzo mocno bazował na mikropłatnościach, a nie reklamach. Jest grą, która zarobiła najwięcej pieniędzy dla spółki. Drugi tytuł to „Moto Rider GO" - liczba pobrań tej gry przekroczyła 50 mln i zrobiła to w półtora roku – podkreślił Zwoliński.

W listopadzie 2016 roku firma zadebiutowała na giełdzie NewConnect. - Dla nas to był pierwszy krok w większym planie, czyli planie wejścia na giełdę, zdecydowaliśmy się to zrobić dwutorowo, wejść na New Connect, trochę obyć się z tym rynkiem. Teraz pociągniemy to krok dalej – wyjaśniał Zwoliński. Dodatkowo, firma przygotowuje się do wejścia na chiński rynek. Goście Radia Wrocław zdradzili, że ich najnowsza gra, „Top Speed 2", zadebiutuje w Europie w grudniu, a w Chinach – jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem – pojawi się w okolicach Nowego Roku.

Nanosatelity

Założyciele T-Bulla nie ograniczają się jednak wyłącznie do produkcji gier. Dwa lata temu powstała firma Sat Revolution zajmująca się satelitami, które miałyby znaleźć zastosowanie w międzynarodowych agencjach kosmicznych, a także w sektorach publicznym i prywatnym. - Projekt rozwija się od dwóch lat, mamy około 20 pracowników. Jesteśmy zauważani przez największych producentów satelitów na świecie. Pracujemy nad trzema projektami, z których główny to Światowid – mówił Fijałkowski. Zwoliński dodał, że firma zajmuje się nanosatelitami. - To małe rzeczy z bardzo dużymi możliwościami – podkreślił. Światowid będzie przede wszystkim obserwował Ziemię - będzie wyposażony w obiektyw i będzie robił zdjęcia. - To jego główne, techniczne zadanie, ale powstał po to, żeby pokazać, że możemy skonstruować satelitę i możemy zrobić to szybko. To pokazuje naszą technologię, którą jesteśmy w stanie zrobić – zaznaczył. Według planów, pierwsze satelity polecą w kosmos pod koniec bieżącego roku.

REKLAMA
Dźwięki

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama