Popis Forsella. Beniaminek ogrywa wicemistrza Polski!

PP/PAP | Utworzono: 2018-08-26 18:05 | Zmodyfikowano: 2018-08-26 18:05
A|A|A

fot. miedzlegnica.eu

Jagiellonia dwa razy wychodziła na prowadzenie, ale ostatecznie nawet nie zremisowała. Miedź za każdym razem szybko potrafiła odpowiedzieć i dzięki temu przerwała serię meczów bez zwycięstwa.

Od początku meczu było widać, że spotkały się drużyny, które nie chcą szybko pozbywać się piłki, a ich ulubiona gra, to szybkie podania po ziemi. Miedzi udało się do tego zneutralizować bardzo silną broń Jagiellonii, jakim jest jej szybki atak i zmuszała białostoczan do rozgrywania piłki przez obrońców, a pod swoją bramką nie zostawiała miejsca jej napastnikom. 

Białostoczanie najgroźniejsi byli w atakach skrzydłami. Już w 3. min, po akcji lewą stroną Arvydasa Novikovasa i Guilherme, Tomislav Bozic zablokował strzał z pola karnego Romana Bezjaka. W 13. min akcję drugą stroną zaczął Jakub Wójcicki, a Mile Savkovic minimalnie przestrzelił głową. W 24. min bliski zdobycia gola był Martin Pospisil; jego techniczne uderzenie zza pola karnego zdołał na słupek odbić bramkarz Miedzi Anton Kanibołocki.

Legniczanie również mieli swoje sytuacje i to wcale nie mniej groźne. W 9. min Marian Kelemen obronił techniczny strzał Mariquitosa; sześć minut później wyjmował piłkę z bramki po strzale głową Rafała Augustyniaka, ale pomocnik Miedzi był na spalonym. W 27. min spokój i doświadczenie słowackiego bramkarza Jagiellonii uratowały gospodarzy przed utratą gola, bo wyjściem z bramki nie dopuścił do strzału Fabiana Piaseckiego. Tuż przed przerwą napastnik Miedzi jednak sprawdził umiejętności Kelemena świetnie uderzając głową - bramkarza Jagiellonii wybił piłkę na rzut rożny. Świetną okazję miał też Henrik Ojamaa, ale w polu karnym fatalnie skiksował.

Choć i pierwsza połowa była ciekawa, to prawdziwe emocje i strzelanie zaczęło się w drugiej. W 68. min Jagiellonii udało się przeprowadzić pierwszy szybki atak i padł z niego gol. Błąd w środku pola Miedzi wykorzystał Bezjak, po szybkim rozegraniu piłka trafiła do Novikovasa, ten odegrał ponownie do Bezjaka, który mimo asysty obrońców z linii szesnastki pokonał bramkarza Miedzi.

Jagiellonia cieszyła się prowadzeniem tylko przez pięć minut, gdy Forsell przepięknie uderzył z ok. 20 metrów w "okienko" bramki gospodarzy. Żadna z drużyn nie rezygnowała z walki o zwycięstwo. W 76. min strzał głową Bartosza Kwietnia obronił Kanibołocki, ale 4 minuty później nie dał rady przy sprytnym strzale Tarasa Romanczuka, który w polu karnym dostał podanie od Martina Pospisila.

Praktycznie w kolejnej akcji gości padło wyrównanie. Fabian Piasecki odegrał piłkę w polu karnym Jagiellonii do Forsella, a fiński skrzydłowy, w tym meczu grający raczej jako napastnik, strzałem z kilku metrów pokonał Kelemena.

Białostoczanie byli wyraźnie zaskoczeni takim obrotem sprawy, a Miedź atakowała. W 87. min po jej rzucie rożnym Jagiellonia źle wyprowadzała piłkę, wrzutkę w pole karne gospodarzy przejął Rafał Augustyniak i mocnym strzałem pod poprzeczkę dał prowadzenie beniaminkowi.

W doliczonym czasie gry niewiele do wyrównania zabrakło debiutującemu w Jagiellonii Justasowi Lasickasowi, ale chwilę później Miedź mogła cieszyć się z pierwszego wyjazdowego zwycięstwa w ekstraklasie.

Jagiellonia Białystok - Miedź Legnica 2:3 (0:0)

Bramki: 1:0 Roman Bezjak (68), 1:1 Petteri Forsell (73), 2:1 Taras Romanczuk (80), 2:2 Petteri Forsell (82), 2:3 Rafał Augustyniak (87)

Jagiellonia Białystok: Marian Kelemen - Jakub Wójcicki, Lukas Klemenz, Nemanja Mitrovic, Guilherme Sitya - Rafał Grzyb (61 Bartosz Kwiecień), Taras Romanczuk, Martin Pospisil (88 Patryk Klimala) - Mile Savkovic (75. Justas Lasickas), Roman Bezjak, Arvydas Novikovas.

Miedź Legnica: Anton Kanibołocki - Paweł Zieliński, Kornel Osyra, Tomislav Bozic (61 Jonatan De Amo), Artur Pikk - Rafał Augustyniak - Henrik Ojamaa, Omar Santana (79 Borja Fernandez), Petteri Forsell, Marquitos (69 Wojciech Łobodziński) - Fabian Piasecki.

Element Serwisów Informacyjnych PAP
REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama