Śląsk Wrocław zagra z Wisłą Kraków

Karol Bugajski | Utworzono: 2018-09-01 07:00 | Zmodyfikowano: 2018-09-01 07:00
A|A|A

fot. slaskwroclaw.pl

Piłkarze Tadeusza Pawłowskiego po efektownym zwycięstwie 3:1 z Cracovią na początek sezonu, nie wygrali żadnego z pięciu kolejnych ligowych meczów i ostudzili rozbudzone inauguracyjnym występem apetyty kibiców. Na najlepszej drodze do przełamania Śląsk był w poniedziałkowym spotkaniu na Stadionie Ludowym w Sosnowcu, gdzie do przerwy zasłużenie prowadził z Zagłębiem 2:0 zdobywając bramki po akcjach, o których trener wrocławian powiedział, że były „klasy światowej". Po zmianie stron w dziewięć minut stracił jednak trzy bramki, a także wyrzuconego za dwie żółte kartki Augusto i ostatecznie jego kibice mogli cieszyć się z uratowanego remisu 3:3. W tym meczu dublet na koncie zapisał Marcin Robak, który tym samym ma już na koncie 105 bramek w historii występów w najwyższej klasie rozgrywkowej. Cały czas jednak czeka na pierwsze trafienie we Wrocławiu w tym sezonie. Być może skuteczność dwukrotnego króla strzelców Ekstraklasy w meczach przed własną publicznością byłaby lepsza gdyby szkoleniowiec Śląska zdecydował się na grę duetem napastników z Arkadiuszem Piechem. Pawłowski póki co musi jednak zastanawiać się jak załatać dziurę w środku pola pod nieobecność Augusto. Na przedmeczowej konferencji prasowej jako kandydatów do zastąpienia w wyjściowej jedenastce Portugalczyka wskazał Jakuba Łabojko oraz Michała Chrapka. Ten drugi zawodnik właśnie w barwach Białej Gwiazdy debiutował w Ekstraklasie, strzelał pierwsze gole i zapracował na transfer do włoskiej Catanii cztery lata temu.

Znacznie mniej udanie pracę w klubie z Reymonta wspomina Tadeusz Pawłowski. Doświadczony szkoleniowiec na początku 2016 roku został zwolniony po zaledwie trzech ligowych meczach, ale to właśnie on sprowadził do Ekstraklasy ówczesnego króla strzelców ligi norweskiej Zdenka Ondraska. Czeski napastnik zadebiutował właśnie w spotkaniu na stadionie we Wrocławiu, do końca sezonu 2015/2016 strzelił sześć goli, jednak później częściej leczył kontuzje niż grał i jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że Wisła Kraków nie będzie miała już z niego żadnego pożytku. Nowe rozgrywki to jednak eksplozja formy Ondraska, który ma już na koncie pięć bramek dzięki czemu jest współliderem klasyfikacji strzelców. Jeszcze bardziej niewiarygodna jest historia Słowaka Martina Kostala, który kontrakt z Białą Gwiazdą podpisał rok temu, ale grał rzadko, a kiedy już dostawał szansę to niczym się nie wyróżniał. Dwa tygodnie temu skrzydłowy rozpoczął w wyjściowej jedenastce mecz przeciwko Lechowi i to dzięki jego postawie udokumentowanej bramką oraz dwiema asystami możliwy był niesamowity come-back Białej Gwiazdy, która na stadionie w Poznaniu do 18. minuty przegrywała 0:2, a ostatecznie wygrała 5:2. W poprzedniej kolejce Kostal dołożył dwa kolejne podania otwierające drogę do zdobycia bramki w wygranym bez kłopotów meczu z Górnikiem Zabrze 3:0. Debiutujący w roli pierwszego szkoleniowca w Ekstraklasie trener Maciej Stolarczyk w krótkim czasie potrafił poukładać zespół w taki sposób, że to właśnie Wisła Kraków uważana jest za zespół, który gra w piłkę najlepiej w lidze.

Śląsk Wrocław przegrał tylko jeden spośród czternastu ligowych meczów na własnym stadionie – na początku sierpnia bardzo pechowo 0:1 z Lechem Poznań. Po stronie ekipy z Reymonta jest natomiast najnowsza historia, bo w poprzednim sezonie wygrywała dwukrotnie z dzisiejszym rywalem (2:0 we Wrocławiu i 3:1 u siebie). Co ciekawe, w żadnym z poprzednich dziewięciu spotkań tych drużyn na stadionie Śląska (na ten bilans składają się jeszcze mecze rozegrane na starym stadionie przy Oporowskiej) nie zdarzyło się żeby do siatki trafiali piłkarze oby zespołów.

Początek meczu Śląska z Wisłą o godzinie 18.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama