Wrocławska Iglica: Ślęza w finale. CCC zagra o trzecie miejsce

BT, mat. prasowe | Utworzono: 2018-09-29 22:09

CCC Polkowice przyjechało do Wrocławia w niepełnym składzie. W zespole mistrzyń Polski zabrakło zawodniczek z USA oraz Temi Fagbenle i Styliani Kaltsidou. Z drużyną była także Dominika Owczarzak, jednak rozgrywająca nie znalazła się w meczowym protokole. Wyglądało na to, że braki kadrowe CCC okażą się decydujące, ponieważ po dziesięciu minutach Artego prowadziło już 11 punktami.

W drugiej części spotkania na wyższe obroty weszły doskonale znana wrocławskim kibicom Agnieszka Kaczmarczyk oraz Karolina Puss, a ofensywą dobrze dyrygowała Johannah Leedham-Warner. Choć polkowiczanki w pierwszej połowie prowadziły tylko przez 38 sekund, na przerwę schodziły z punktem przewagi nad rywalkami.

Te były wyraźnie zaskoczone takim obrotem spraw, ponieważ po chwili na omówienie minionych dwudziestu minut gry CCC utrzymało dobrą dyspozycję i nawet powiększyło swoją przewagę. W najlepszym momencie miały dziewięć punktów zapasu, prowadząc 57:48. Od tego momentu trafiało jednak głównie Artego. Przy stanie 59:53 dla CCC podopieczne Tomasza Herkta zaliczyły serię trzynastu punktów bez odpowiedzi polkowiczanek i tym samym przechyliły szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Mistrzyniom Polski zabrakło sił i czasu, żeby odrobić straty.

Świetny występ w barwach Artego zanotowała Elżbieta Międzik, która rzuciła 20 punktów ze skutecznością 78 proc. W drużynie CCC należy wyróżnić Weronikę Gajdę, która ani na chwilę nie opuściła parkietu oraz Agnieszkę Kaczmarczyk, która do 18 punktów dołożyła 6 asyst.

Pomiędzy spotkaniami odbyła się uroczystość otwarcia turnieju Wrocławska Iglica 2018. Wzięła w niej udział Janina Spisacka, legendarna koszykarka Ślęzy. Pani Spisacka wraz ze swoim mężem, Eugeniuszem Spisackim współtworzyła początki sekcji koszykarskiej 1KS-u i przez lata działała przy klubie w różnych rolach. Wrocławska Iglica to od tego roku także Memoriał Eugeniusza Spisackiego, który zmarł w zeszłym roku w wieku 84 lat.

– Mój mąż całe życie związał ze Ślęzą i zawsze był jej wierny. Potem tylko jako kibic, ale do końca życia Ślęza była jego ukochanym klubem. To jej poświęcił najwięcej czasu, energii oraz siły. Ten klub w swojej historii zapisał sporo pięknych kart i oby teraz tylko kontynuowana była wspaniała tradycja Ślęzy Wrocław. Nie ukrywam, że ze wzruszeniem się dziś tutaj wybrałam. Śmierć męża to dla mnie wciąż świeża sprawa, ale chciałabym podziękować młodym ludziom za pamięć o tych, którzy odeszli. Jestem wdzięczna wszystkim organizatorom, to dla mnie wielka rzecz, że młodzi pamiętają o swoich poprzednikach i kontynuują ich dzieło – powiedziała Janina Spisacka.

Po ceremonii otwarcia przyszedł czas na rewanż za ubiegłotygodniowy turniej w Krakowie. Wówczas Ślęza Wrocław pokonała Wisłę CanPack Kraków 75:59. Krakowianki nie grały jednak wtedy w pełnym składzie. W sobotni wieczór były już w komplecie, a w wyjściowej piątce pojawiły się trzy koszykarki, których zabrakło w minioną niedzielę w hali przy ul. Reymonta – Mercedes Russell, Maria Conde oraz Maria Araujo.

Pierwsza kwarta, podobnie jak starcie w finale Turnieju o Puchar Prezesa Canpack, była wyrównana. Żadna z drużyn nie oddawała pola drugiej, praktycznie przez cały czas wynik oscylował wokół remisu. Dopiero w drugiej odsłonie przewaga Ślęzy zaczęła się uwidaczniać.

Defensywa wrocławianek sprawiała spore problemy koszykarkom Białej Gwiazdy, a w ofensywie podopieczne Arkadiusza Rusina funkcjonowała zgodnie z założeniami. Dwukrotnie za trzy trafiła Daria Marciniak, na wysokiej skuteczności grała Sydney Colson, tradycyjnie już pod koszem swoje robiła Cierra Burdick. W efekcie w przerwie brązowe medalistki z zeszłego sezonu prowadziły aż szesnastoma punktami.

– Myślę, że Wiśle brakuje jeszcze zgrania i to było widać. Jednak grając przeciwko rywalowi, który ma takie indywidualności, postawiłyśmy naprawdę spory opór. Świetnie zagrałyśmy w obronie zwłaszcza w drugiej kwarcie, nikt się dzisiaj nie oszczędzał. Łapałyśmy sporo fauli, co wynikało z naszej agresywności i wiedziałyśmy, że to nas napędzi w ataku – podsumowała pierwsze dwie kwarty Agata Dobrowolska.

W trzeciej kwarcie obraz gry nie zmienił się znacząco. Ślęza nadal była bardzo skuteczna z dystansu, czego nie można było powiedzieć o zespole z Krakowa. Wiślaczki nie potrafiły znaleźć swojego rytmu rzutowego, a to przekładało się na rosnącą przewagę gospodyń Wrocławskiej Iglicy 2018. Na tablicach dominowała Taisiia Udodenko, która zebrała aż 14 piłek. O dobrej formie koszykarek 1KS-u najlepiej może świadczyć fakt, że aż pięć z nich rzuciło ponad 10 punktów, a Cierra Burdick, która pod koniec spotkania odpoczywała, miała dziewięć oczek.

– Trener w przerwie poprawił małe błędy, które pojawiały się w pierwszej połowie. Przypomniał nam także, że to nie koniec meczu i grając przeciwko takiemu zespołowi można prowadzić dwudziestoma punktami do przerwy i zakończyć go przegraną. Dziś możemy się cieszyć, przede wszystkim dlatego, że nie musimy wstawać na ten pierwszy poranny mecz, ale trzeba szybko o dzisiejszym wieczorze zapomnieć, przygotować się na Artego, zagrać w pełnym skupieniu i mam nadzieję, że będziemy wyglądać równie dobrze, jak przeciwko Wiśle – zakończyła Dobrowolska.

Jutro o godz. 10.30 CCC zagra z Wisłą CanPack o III miejsce, zaś o godz. 12.45 w finale Ślęza podejmie Artego Bydgoszcz. Wstęp na oba spotkania jest wolny.

Wrocławska Iglica – dzień I

Ślęza Wrocław – Wisła Can-Pack Kraków 82:65 (18:18, 24:8, 22:17, 18:22).

Ślęza: Dobrowolska 14, Kastanek 13, Colson 12, Marciniak 11, Palenikova 10, Burdick 9, Udodenko 7, Miletić 3, Szybała 2, Naczk 1, Majewska i Łachacz DNP.

Wisła: Canada 14, Rodriguez 13, Oroszova 10, Araujo 10, Russell 5, Żurowska-Cegielska 4, Conde 4, Niedźwiedzka 3, Jakubiuk 2, Mujović 0.

CCC Polkowice – Artego Bydgoszcz 62:66 (12:21, 21:11, 19:16, 10:18).

CCC: Kaczmarczyk 18, Puss 11, Gajda 11, Leedham-Warner 10, Aleksandravicius 9, Idziorek 3, Tyszkiewicz.

Artego: Międzik 20, Stankovic 12, Morrison 11, Engelman 6, Szott-Hejmej 6, Radocaj 4, Poboży 4, McBride 3.


Komentarze (0)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.