Pogrom w derbach. Śląsk pokonuje Miedź

WK, PAP | Utworzono: 2018-10-26 21:58
A|A|A

fot. slaskwroclaw.pl

Od pierwszej minuty to Śląsk był częściej przy piłce i dominował. Gospodarze zupełnie nie radzili sobie z pressingiem rywali i nie tylko mieli problemy z przedostaniem się pod pole karne wrocławian, ale nawet z wyjściem z własnej połowy.

Wojskowi atakowali, ale przez pierwszy kwadrans nie mieli pomysłu, jak rozbić zagęszczoną obronę Miedzi. Udało się to dopiero w 15. minucie. Marcin Robak zagrał w pole do wbiegającego Roberta Picha, którego pchnął Paweł Zieliński i sędzia odgwizdał rzut karny. Do piłki podszedł Robak i Śląsk prowadził 1:0.

Minutę później było już 2:0. Legniczanie wznowili grę od środka boiska, szybko stracili piłkę, którą Śląsk wstrzelił w linię obrony rywali. Defensywa gospodarzy zupełnie się pogubiła i po podaniu Damiana Gąski do siatki z bliska trafił Michał Chrapek.

To były szybkie dwa ciosy, po których Miedź została zupełnie rozbita. Legniczanie spisywali się nadal fatalnie, a Śląsk nacierał. Zespół trenera Nowaka pierwszą groźną sytuację stworzył po stałym fragmencie gry dopiero po 28. minutach gry, kiedy szanse na kontaktowego gola miał Borja Fernandez. Legniczanie wywalczyli w tej akcji rzut rożny, po którym stracili piłkę, Śląsk wyprowadził kontratak i było 3:0, bo Robak w sytuacji sam na sam z Łukaszem Sapelą nie dał szans bramkarzowi rywali.

Minęło kolejnych pięć minut i Miedź była już na deskach. Wrocławianie cofnęli się na własną połowę, oddali piłkę legniczanom i kontratakowali. Po jednej z takich akcji i błędzie obrońców gospodarzy Dorde Cotra popędził lewym skrzydłem i mocnym uderzeniem podwyższył prowadzenie Śląska.

Trener Nowak nie czekał i już w przerwie dokonał dwóch zmian. Na boisku pojawili się Łukasz Garguła oraz Henrik Ojamaa i gra legniczan zaczęła wyglądać lepiej. Gospodarze potrafili dłużej utrzymać się przy piłce i na połowie Śląska, a także stworzyli sobie pierwszą dogodną sytuację bramkową. Po dośrodkowaniu Wojciecha Łobodzińskiego gola mógł zdobyć Fabian Piasecki, lecz trafił wprost w Jakuba Słowika.

Legniczanie atakowali, ale po przetrzymaniu szturmu, również Śląsk zaczął ponownie przedostawać się pod pole karne przeciwników. Sytuacje nie były tak groźne jak w pierwszej połowie, ale i tak udało się ponownie trafić do siatki, w czym była duża zasługa Sapeli. Mateusz Radecki zdecydował się na indywidualną akcję i śmiało wbiegł w pole karne Miedzi. Wydawało się, że nic z tego nie będzie, bo pomocnik Śląska za daleko wypuścił sobie piłkę. Bramkarz gospodarzy jednak tak łapał piłkę, że nabił Radeckiego i zrobiło się 5:0.

Więcej emocji już w Legnicy nie było. W końcówce meczu trener Pawłowski zdjął z boiska Robaka, którego brawami pożegnali kibice obu zespołów. Napastnik właśnie w Legnicy zaczynał swoją przygodę z piłką i dzięki świetnej grze w drugoligowej Miedzi zwrócił uwagę na siebie drużyn z ekstraklasy. Obecnie ma na koncie 112 goli w tych rozgrywkach i zajmuje 16. pozycję w rankingu najskuteczniejszych piłkarzy w historii ligi.

 

Miedź Legnica - Śląsk Wrocław 0:5 (0:4)

Bramki: Marcin Robak 15'(k) 29', Michał Chrapek 16', Dorde Cotra 34', Mateusz Radecki 70'

Żółta kartka: Mateusz Szczepaniak

Sędzia: Wojciech Myć (Lublin)
Widzów: 6 200.

Miedź Legnica: Łukasz Sapela - Paweł Zieliński (46. Henrik Ojamaa), Fran Cruz, Kornel Osyra, Artur Pikk - Wojciech Łobodziński, Borja Fernandez (46. Łukasz Garguła), Adrian Purzycki, Petteri Forsell, Fabian Piasecki (74. Juan Camara) - Mateusz Szczepaniak.
Śląsk Wrocław: Jakub Słowik - Łukasz Broź, Piotr Celeban, Wojciech Golla, Dorde Cotra - Robert Pich, Augusto (61. Mateusz Radecki), Michał Chrapek (82. Maciej Pałaszewski), Damian Gąska, Mateusz Cholewiak - Marcin Robak (87. Piotr Samiec-Talar).

Element Serwisów Informacyjnych PAP
REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama