Rymy i Bity: Nowy Emil Blef, W.E.N.A., VNM [POSŁUCHAJ]

Bartosz Tomczak | Utworzono: 2019-04-09 08:02 | Zmodyfikowano: 2019-04-09 08:02
A|A|A

fot. okładki płyt

POSŁUCHAJ AUDYCJI:

Pierwszy raz zdarza mi się przynieść do studia zestaw płyt co do których… nie jestem przekonany. Wszystkie krążki pojawiły się w ostatnich tygodniach, ale nie miałem jeszcze okazji się z nimi mocno osłuchać. Mógłbym udawać, że to brak czasu (tak całkiem serio, to dlatego nie odnotuje nawet nowego Gurala z Matheo - jeszcze nie słuchałem), ale to przede wszystkim przez to, że cytując Dwa Sławy „nie porwało/ Rutkowski nie przejmie sprawy”. To jednak ważni raperzy na polskiej scenie więc nietaktem byłoby pomijanie ich płyt tylko dlatego, że żadna z nich mnie nie zachwyciła.

Zaczniemy od chyba najbardziej oczekiwanego przeze mnie projektu z tego grona czyli płyty „Przesunięcia”. Fajerwerków się nie spodziewałem, ale po pierwszym singlu „Coney Island” apetyt na powrót Emila Blefa z płytą po 11 latach był spory. Nigdy nie byłem jakimś wielkim fanem – w wersji bez Mesa, bo za Flexxip wieczne propsy – ale pierwszy numer puszczony w sieć zapowiadał, że może to być może i nawet najlepszy powrót po latach w polskim rapie. Cała płyta moim zdaniem nie wypada już tak okazale, choć trzeba oddać Blefowi, że próbował, nie szedł na łatwiznę, wziął nieklasyczne bity, tyle, że jego nawijka nie pasuje mi do tak nowoczesnych brzmień.

Dużo bardziej klasycznie bywa na „Montana Max”, czyli nowej płycie W.E.N.Y. Najmocniejsza strona tej płyty? Już od kilku lat bity wygrywają z rapem Michała i nawet na ostatniej moim zdaniem dobrej płycie warszawskiego rapera „Nowej Ziemi” z 2013 roku, też całą robotę zrobił Stona. Tutaj producentów mamy multum (m.in Oer, soSpecial Music Group, 2K, Rau, Voskovy) i gdyby tylko W.E.N.A. potrafił dopasować się do nich poziomem to dostalibyśmy płytę sztos. Zamiast tego nie wyniosłem z niej nic – może poza tym jakie używki są w życiu rapera i że nie ma już sensu liczyć na to, że zrobi progres (pomyśl gdzie byli W.E.N.A. i Ras w momencie robienia Dużych Rzeczy – jak ten drugi bardzo poszedł do przodu, a pierwszy został w przedbiegach). Miałem autentyczny problem, żeby dosłuchać tej płyty do końca (w wersji 1CD), coś co pomogło mi przez nią przebrnąć za kolejnym razem to jazda autem – ale to może dlatego, że bardziej skupiałem się na drodze i muzyce niż na rapie. Taki to album.

Na koniec nowy VNM „Czuz tu daj najs”. Płyta, którą ciężko mi ocenić w jakiejś sensownej skali bo nigdy nie byłem wiernym słuchaczem V – słuchałem raz, drugi, wybierałem sobie kilka numerów, które lubię i tyle. Nie wiem zatem gdzie ustawić tę płytę na osi jego kariery. Mogę opowiedzieć za to jaka jest. A jest pozytywna, choć męcząca. VNM odnalazł swoje szczęście, ma kogoś kto sprawia, że życie jest łatwiejsze i powiedział mu, że jest naprawdę bardzo dobrym wartościowym człowiekiem. Czy ten człowiek nagrał bardzo dobrą płytę? Z perspektywy postronnego słuchacza na pewno nie, ale to najlepszy krążek jaki dzisiaj zagram, tylko czy to wystarczy, żeby zagościł na mojej półce?

PLAYLISTA AUDYCJI:

Dwa Sławy - Twister
Emil Blef - Frontman 
Emil Blef - Crashtesty
Emil Blef - Coney Island
W.E.N.A. - Statystyka 
W.E.N.A. - Sztuczna
W.E.N.A. - NPDDP 
W.E.N.A. - Lakapale 
VNM - Lub mnie lub nie 
VNM - Fosa 
VNM - Katharsis 
VNM - Wybór

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama