Edyta Stein: Zapomniana święta z Breslau [REPORTAŻ]

Piotr Kaszuwara, jk | Utworzono: 2019-05-09 09:04 | Zmodyfikowano: 2019-05-09 10:38
A|A|A

fot. domena publiczna; Foto: Ökumenisches Heiligenlexikon/Wikimedia Commons/CC

W młodym wieku została uczennicą Edmunda Husserla i w krótkim czasie uznaną filozofką. Niedługo przed wybuchem II wojny światowej, mimo prawdopodobnego romansu z Romanem Ingardenem, odnalazła inną dla siebie drogę. Porzuciła judaizm i została katoliczką, jednocześnie wstępując do zakonu karmelitanek. Nie uchroniło jej to przed Zagładą. Zginęła w nazistowskim obozie koncentracyjnym Auschwitz.

Edyta Stein to osoba, która łączy w sobie wiele tradycji. Jednocześnie była Prusaczką, Niemką, Żydówką i wreszcie zakonnicą, którą beatyfikował i kanonizował Jan Paweł II. Właśnie mija 20 lat od ogłoszenia jej patronką Europy. Skąd tak wielkie znaczenie tej kobiety w świecie? Kim była i dlaczego dziś tak niewiele się o niej mówi? Jak została i czy została zapamiętana w społeczności żydowskiej?

POSŁUCHAJMY:

Realizacja i montaż:

  • Piotr Kaszuwara

Bohaterowie:

  • Anna Błaut - jako Edyta Stein, aktorka z Wrocławskiego Teatru Współczesnego
  • Ks. Jerzy Witek - założyciel i prezes Towarzystwa im. Edyty Stein we Wrocławiu
  • Ks. prof. Mariusz Rosik - biblista, Papieski Wydział Teologiczny we Wrocławiu
  • Jerzy Kichler - były Przewodniczący Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP i we Wrocławiu

Muzyka:

  • Mateusz Rybiński - klarnet
REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Endonim - Wrocław
2019-05-09 17:03:24
z adresu IP: (37.248.xxx.xxx)
Ocena: 8
Polacy przed II wojną mówili na Wrocław Wrocław, a nie Breslau, więc używanie nazwy niemieckiej jest delikatnie mówiąc infantylne. Tylko zobrzydza niesamowita postać Edyty Stein. To tak jakby nagle wszyscy zaczeli mówić, że stolicą Francji jest Pari zamiast Paryż. Polacy używają swoich nazw typu: Akwizgran, Drezno, Kilonia, Kolonia, Lipsk, Moguncja, Monachium, Norymberga, Ratyzbona, więc nazywanie Wrocławia Breslauem jest komiczne. Chopin i Słowacki nazywali Wrocław Wrocławiem w swoich listach: "Niegodziwy Wrocław – w ‚Goldene Gans’ zdarli mnie okropnie, bo za dni 16 zapłaciłem 30 talarów, i miałem tylko tę przyjemność, że mieszkałem w zupełnie starożytnej kamienicy, której dachy wyższe są, niż trzypiętrowe ściany, a pod dachami pieje kogut i krzyczą koty". (Cyt. za Mikulski, …) „Oprowadzał nas po całym Wrocławiu; zgodziwszy sam fiakra, woził po piękniejszych spacerach“. Wrażenia z pobytu kompozytor musiał mieć bardzo pozytywne. Opuścił bowiem miasto 10 listopada 1830 roku, nie kryjąc żalu. „Z Wrocławia nie chciało nam się bardzo wyjeżdżać – pisał Chopin z Drezna“.
Reklama