Tragedia w Rudnej. Po silnym wstrząsie nie żyje jeden górnik

Andrzej Andrzejewski, d | Utworzono: 2020-02-07 13:46 | Zmodyfikowano: 2020-02-07 15:07
A|A|A

(fot. Andrzej Owczarek)

To była silna szóstka w dziesięciostopniowej skali górniczej, która obowiązuje w Zagłębiu Miedziowym. Epicentrum zlokalizowano w okolicach szybu G-24 - tam pod ziemią pracowali górnicy. Większość załogi pojawiła się w punktach kontrolnych. Już wtedy wiadomo było, że trzech pracowników odniosło obrażenia. Niemal natychmiast zostali wyprowadzeni na powierzchnię i trafili pod opiekę lekarzy. Zgodnie z procedurami - tuż po wstrząsie z bazy w Sobinie wyjechała ekipa ratowników. Kilka minut później zjechali pod ziemię, by rozpocząć poszukiwania dwóch innych górników, którzy nie pojawili się w punkcie kontrolnym. Jednego, niestety, nie udało się uratować. 

Ze wstępnych ustaleń wynika, że przyczyną tragedii był niekontrolowany ruch górotworu. Mimo dziesięcioleci badań, tego zjawiska człowiek nie umie przewidzieć.

 

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Ratownik z KGHM.
2020-02-07 14:32:45
z adresu IP: (37.248.xxx.xxx)
Ocena: 1
W KGHM i naszych kopalniach używa się określenia "akcja ratownicza". Wynika to pewnie z tego, że w GPR Sobin zlokalizowana jest Jednostka Ratownictwa Górniczo Hutniczego.
~Wrocławianin
2020-02-07 13:58:19
z adresu IP: (78.8.xxx.xxx)
Ocena: 1
Nie szybu, tylko oddziału G-24.
Reklama