"Zostawiasz pod drzwiami i idziesz". Bez adaptacji w przedszkolach i żłobkach

Justyna Kościelna, GN | Utworzono: 2020-09-09 07:01 | Zmodyfikowano: 2020-09-09 07:02
A|A|A

fot. Patrycja Dzwonkowska

Dzieci rozpoczynające żłobek czy przedszkole bez możliwości adaptacji - tak w tym roku wygląda rzeczywistość w wielu publicznych placówkach. Obecność rodziców na terenie obiektu jest ograniczana ze względów epidemicznych - są miejsca, w których rodzice nie mogą wejść nawet do szatni - dziecko, w drzwiach, przejmuje osoba z personelu.

- Takie praktyki z pewnością nie ułatwiają dobrego startu ani maluchom, ani ich rodzicom - mówi psycholog Karla Orban:

Regulamin działania placówki w warunkach pandemii ustala każdy dyrektor lub kierownik osobno - w oparciu m.in. o wielkość pomieszczeń i liczbę dzieci. Mimo że przepisy dla placówek publicznych i niepublicznych są identyczne, te drugie dużo częściej zezwalają na adaptację z rodzicem.

- Nie wyobrażamy sobie, żeby było inaczej. Dzieci są przerażone, trzeba ułatwić im pierwsze dni - mówi Urszula Olszewska ze żłobka Małe Ludki:

W placówce rodzice byli podzieleni na małe grupy - każdy, przy zachowaniu środków bezpieczeństwa - mógł wejść do sali i zostać w niej z dzieckiem.

Problemowi przyglądała się Justyna Kościelna:

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~fachowiec
2020-09-09 20:59:43
z adresu IP: (83.30.xxx.xxx)
Ocena: 0
I znów prywatne górują nad publicznymi :)
Reklama