Za podlewanie ogródka w Siechnicach grozi 500 złotych mandatu

Martyna Czerwińska, MC | Utworzono: 2021-06-15 11:04 | Zmodyfikowano: 2021-06-15 11:20
A|A|A

fot. orangefan_2011/flick.com (Creative Commons)

W okresie wiosenno- letnim wodociągi są tak przeciążone, że w niektórych domach jest za niskie ciśnienie by skorzystać choćby z kąpieli. Ci, którzy się nie dostosują do nowych przepisów mogą zapłacić nawet 500 zł kary. Burmistrz Milan Ušák, tłumaczy, że musiał podjąć taką decyzję, bo miejska sieć w tym okresie jest bardzo przeciążona przez mieszkańców.

- Czy w sytuacji gdy u mojego sąsiada brakuje wody do wykąpania wieczorem dziecka, to ważniejsze jest żeby moja trawa na ogrodzie była zielona, czy żeby on miał wodę? 

Gmina inwestuje w rozbudowę sieci wodociągowej, ale przyrost nowych mieszkańców jest tak dynamiczny, że jak mówi burmistrz – trudno nadążyć. Mieszkańcom poleca uzbroić się w zbiornik na deszczówkę, do którego można dostać dofinansowanie lub wykopać na swojej działce studnię. Nie wszędzie się jednak da - mówi mieszkanka Siechnic.

- Panowie przyjechali, wywiercili dziurę i stwierdzili, że nie ma sensu kopać studni bo za mało jest wód gruntowych. Jak wszyscy płacimy podatki, także od gruntu, zainwestowaliśmy w trawę i drzewa i po prostu nie chcielibyśmy tego stracić. 

Właściciele ogródków przekonują, że rozumieją , że wodę trzeba oszczędzać, a jej ilość jest ograniczona, natomiast podkreślają, że urząd nie dąży do żadnych konkretnych rozwiązań.

- Burmistrz nie zrobił nic żeby zainwestować w sieć wodociągów - żeby ją rozbudować, zmodernizować. Dodatkowo co roku w naszym mieście buduje się coraz więcej osiedli, jest coraz więcej zgód dla dużych deweloperów, więc co roku ten problem się tylko pogłębia.

Nie zgadza się tym Burmistrz Siechnic Milan Ušák.

- W zeszłym roku udało się pozyskać kilka milionów dotacji na rozbudowę sieci, ale to 1/4 potrzeb. Ludzi przybywa zbyt szybko.

Już wiadomo, że do przyszłego sezonu problemu na pewno nie uda się rozwiązać. Proces rozbudowy sieci potrwa kilka lat, więc zakaz będzie obowiązywał najprawdopodobniej także w następnym sezonie letnim. Natomiast Burmistrz nie zamierza nawet po inwestycji dawać mieszkańcom zielonego światła na podlewanie ogródków wodą pitną. 

- Proces jest wydobywania takiej wody jest zbyt drogi, by lać ją w ziemię, tłumaczy Radiu Wrocław.

Aby zmotywować mieszkańców do budowania studni czy zbiorników na deszczówkę, chce wprowadzić obowiązkowe liczniki, które zarejestrują ile wody zużyto do celów spożywczych, czy sanitarnych, a ile do gospodarczych - czyli podlewania ogródka. Za wodę do ogródka siechniczanie mieliby płacić więcej.

Z problemem borykają się nie tylko Siechnice. Kilkanaście kilometrów dalej, w Oławie urzędnicy apelują o racjonalne korzystanie z wody z sieci i proszą by używać jej tylko do celów bytowych. Tam także zakaz obejmuje mycia samochodów i napełniania przydomowych basenów. Powody te same co w Siechnicach - nadmierne zużycie i zbyt mała podaż.

Posłuchaj całej audycji:

cz. 1

cz. 2

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Krystyna z Siechnic
2021-06-20 08:34:12
z adresu IP: (78.8.xxx.xxx)
Ocena: 0
Burmistrz Siechnic jako doktor nauk prawnych i Prawnik ....łamie prawo i nagina przepisy. Pamiętajmy to przy następnych wyborach !!!!
~PRAWNIK
2021-06-20 08:28:01
z adresu IP: (78.8.xxx.xxx)
Ocena: 0
Nie ma podstaw prawnych do wydawania przez burmistrza zarządzeń ograniczających dostawy wody oraz ustanawiających zakaz podlewania ogródka. . To rada gminy właściwa jest do ustalenia ilości wody dostarczanej przez przedsiębiorstwo wodociągowo-kanalizacyjne. Ograniczenie poboru wody w związku z suszą jest przedmiotem regulacji ustawowej, a prawodawca lokalny nie może w tym celu wykorzystać przepisów porządkowych. W obowiązującym stanie prawnym nie ma żadnych norm kompetencyjnych dla burmistrza , na podstawie których mógłby on zakazać podlewania ogródka. ograniczenie poboru wody (ze względu na cel jej poboru) nie wynika z ww. przesłanek. Nie sposób kwestionować występowania w Polsce zjawiska suszy. Niemniej przeciwdziałanie mu nie jest zagadnieniem prawnie nieuregulowanym. Przeciwdziałanie skutkom suszy jest przedmiotem regulacji choćby działu IV rozdziału 2 ustawy z 20.07.2017 r. Prawo wodne (Dz. U. z 2020 r. poz. 310) – dalej p.w. Ponadto, ograniczenie poboru wody nie wiąże się – przynajmniej bezpośrednio – z ochrona dóbr wskazanych w ustawie (można tu wskazywać na ochronę środowiska, ale przesłanka ta jest podstawą do stanowienia porządkowych aktów prawa miejscowego przez organy powiatu, a nie gminy). Zjawisko suszy nie ma przy tym w Polsce charakteru gminnego, lecz ogólnokrajowy (a w swym natężeniu przynajmniej regionalny, czy subregionalny). Nie jest również nagłe, ani zaskakujące – przeciwnie jego występowanie jest przewidywalne, a w zmieniających się warunkach klimatycznym stanowi niemal pewnik. Przewidywalność zagrożenia pozwala zaś na podjęcie działań planowych (por. art. 184-185 p.w.), a tym samym nie można uznawać, że zachodzi konieczność niecierpiącego zwłoki zarządzania obowiązku określonego zachowania się. Wszystkie powyższe argumenty przekonują, że przepisy porządkowe nie są adekwatnym instrumentem prawnym do przeciwdziałaniu zjawisku suszy. W występujących w Polsce skali i natężeniu wymaga ono prawnej reakcji na poziomie centralnym, a nie doraźnego działania w oparciu o przepisy porządkowe. Uzupełniająco wskazać można, że art. 31 ust. 5 p.w. ustala kompetencję do wydania aktu prawa miejscowego wprowadzającego czasowe ograniczenia w korzystaniu z wód, w szczególności w zakresie poboru wód lub wprowadzania ścieków do wód lub do ziemi, a także zmiany sposobu gospodarowania wodą w zbiornikach retencyjnych. Ustawodawca zdecydował jednak, że uprawnienie to można realizować wyłącznie w stanie klęski żywiołowej. Taki stan prawny potwierdza, że zagadnienie ograniczenia poboru wody w związku z suszą jest przedmiotem regulacji ustawowej, a prawodawca lokalny nie może rozszerzać sytuacji, w której jest ono wprowadzane przy wykorzystaniu przepisów porządkowych. Powyższe stanowisko znajduje odzwierciedlenie w licznych wyrokach i rozstrzygnięciach nadzorczych. Pogląd dopuszczający wprowadzenie zakazu podlewania ogródka, który pojawił się w orzecznictwie nie zasługuje na aprobatę i nie powinien być uznawany ze przełamujące trafną linię orzeczniczą wskazującą na brak możliwości stanowienia w tym zakresie przepisów porządkowych.
~Mieszkaniec
2021-06-19 02:57:53
z adresu IP: (5.173.xxx.xxx)
Ocena: 2
Czyli miasto Siechnice ma już za dużo mieszkańców... cóż rzeczywiście powód władz do ubolewania nad dynamicznym rozwojem gminy. A gdzie jest planowanie, działania które mają zapobiegać takim sytuacja? W niektórych gminach bardziej prospolecznosciowych określono godziny zakazu. U nas- po co zakaz to zakaz. W tej sytuacji władze gminy niech uruchomią odszkodowania za zniszczona roślinność.
~Podlewaczka
2021-06-18 12:20:51
z adresu IP: (46.134.xxx.xxx)
Ocena: 1
No to się burmistrz popisał. W zarządzeniu nie określił ani powodu ani celu takiego zakazu oraz godzin w jakich ten zakaz miałby obowiązywać. Ponadto zgodnie z art. 40 ust. 3 ustawy o samorządzie gminnym to rada gminy może wydawać przepisy porządkowe. Jedynie w przypadku niecierpiącym zwłoki, przepisy porządkowe może wydać wójt (burmistrz) w formie zarządzenia, które zatwierdza rada gminy na najbliższej sesji. Zarządzenie to nie ma mocy prawnej i Wojewoda Dolnośląski jako organ nadzorczy powinien stwierdzić nieważność tego zarządzenia jak najszybciej.
~Sara
2021-06-18 00:03:08
z adresu IP: (5.173.xxx.xxx)
Ocena: 0
Bzdury, po pierwsze nie ma umocowania w prawie taki zakaz. Burmistrz nie ma takich kompetencji. Na podstawie art. 40, nie do końca jest to możliwe do egzekucji. Mamy umowy z zgk i ominąć może je tylko wyznaczenie klęski żywiołowej. Burmistrz może prosić co najwyżej o racjonalne użytkowanie. Nie jest to precedens na pewno, w sądzie były już takie sprawy, na korzyść podlewającego. Po drugie firmy w okolicy, niektóre, wykorzystują tyle wody dziennie z wodociągów co starczyłoby na tydzień podlewania wszystkich trawników w Siechnicach. Poza tym linie kroplujace podlewają tylko to co trzeba, na podlanie trawnika małego potrzeba 100l dziennie. W wannie tyle ludzie zużywają na jedną kąpiel. A ja nie słyszałam ostatnio żeby ktoś nie miał wody w kranie. No i można zwiększyć ciśnienie w sieci w razie czego ????
~MMM
2021-06-17 12:45:36
z adresu IP: (188.146.xxx.xxx)
Ocena: 1
Poza tym koszty uzyskania wody przecież są po stronie klienta, nie płacimy za nią mało! Nie dostajemy jej za darmo
~MMM
2021-06-17 12:43:32
z adresu IP: (188.146.xxx.xxx)
Ocena: 1
A jaka jest podstawa urzędowa do mandatu? Jakieś rozporządzenie ustawowe? W komunikacie od Gminy Siechnice nie została takowa podana? Radio Wrocław nie ustalił również dokładnie
~Mateusz
2021-06-16 12:00:29
z adresu IP: (109.241.xxx.xxx)
Ocena: 2
W całej tej sytuacji najzabawniejsze jest to, że w gminie Siechnice leżą tereny wodonośne, które zaopatrują Wrocław. Szkoda, że burmistrz zamiast porozumieć się z MPWiK Wrocław poszedł na udry do sądu. Teraz mamy konsekwencję, zamiast brać wodę z Mokrego Dworu, mamy posuchę. Totalna porażka.
~Michelicus
2021-06-15 21:36:04
z adresu IP: (185.249.xxx.xxx)
Ocena: 3
Skoro problem z nadmiarem mieszkańców … po co wydaje się pozwolenia na nowe budowy?
~Suburbanici
2021-06-15 16:39:06
z adresu IP: (90.156.xxx.xxx)
Ocena: 3
Zamiast wyprowadzić się naprawdziwa wieś, gdzie jest rzeczywiście przestrzeń i rzeczywiście taniej kupić sensowna nieruchomość, to lepiej dokładać sobie dodatkowe pół godziny stania w korku + niewydajną infrastrukturę komunalna za niewiele mniej niż w prawdziwym mieście... Najgorsze i najbardziej zapchane rejony są są najdroższe, a te gdzie prawie się nie uświadczy korków, bo szynami dojeżdża tam cywilizacja wciąż są względnie tanie :) co moda robi z ludźmi...
~Dobrze, że nie
2021-06-15 13:06:29
z adresu IP: (5.173.xxx.xxx)
Ocena: 0
kara śmierci. Taki reżim tylko widać na Dolnym Śląsku. Jeszcze Schetynę wybierzecie sobie na prezydenta.
~fachowiec
2021-06-15 12:25:47
z adresu IP: (83.30.xxx.xxx)
Ocena: 5
To w Siechnicach burmistrz nieźle odleciał. Inwestycji w wodociągi brak, dróg dojazdowych brak, a na Prawocinie patodeveloperka zabudowuje wszystko jak leci, nawet starych sadów nie oszczędzają. Za to po raz któryś już będą przerabiać wystrój zabetonowanego rynku ... i na to pieniądze są.
Reklama