Polsko-niemiecką granicę zastąpiła polsko-białoruska. Kiedyś to Dolny Śląsk był areną przemytu ludzi

Piotr Słowiński, WK | Utworzono: 2021-10-26 17:22 | Zmodyfikowano: 2021-10-26 17:25
A|A|A

fot. mat. prasowe

- Nie było dnia by nie zatrzymywano całych grup Irakijczyków, Czeczenów, Rumunów, Mołdawian i ludzi właściwie z całego świata, nie tylko dorosłych - mówi emerytowany podpułkownik straży granicznej, Leszek Duczyński:

Straż Graniczna zatrzymywała rocznie 13 tysięcy osób, głównie z terenów ogarniętych konfliktami, dodaje Duczyński:

Nie wszystkim jednak udawało się dotrzeć do wymarzonego, lepszego świata. Były nawet przypadki zabijania imigrantów przez przemytników:

Przemytnicy przywieźli też cały autobus imigrantów w Lubaniu na poligon straży granicznej, gdzie znajdował się ćwiczebny pas ze słupkami. Zostawili swych podopiecznych, którym kazali przed świtem biec na drugą stronę i prosić o azyl. Tyle tylko, że po drugiej stronie ćwiczebnych słupków nie było wymarzonych Niemiec, a polska leśniczówka. Imigranci zostali szybko wyłapani przez pograniczników i tak skończyli swą podróż.

POSŁUCHAJ CAŁEGO MATERIAŁU:

Część 1:

Część 2:

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama