Wicemistrz Polski przyjeżdża do Wrocławia

BT, mat. prasowe | Utworzono: 2022-08-28 07:03
A|A|A

fot. slaskwroclaw.pl

W poprzedniej serii gier Śląsk Wrocław zremisował na własnym terenie z Cracovią 1:1. Strzelcem jedynej bramki dla „Wojskowych” był wychowanek WKS-u, Adrian Łyszczarz. Pierwsza połowa spotkania była niezwykle trudna. Cracovia starała się dominować i objęła prowadzenie, ale tuż przed przerwą udało się doprowadzić do wyrównania. W drugiej części wrocławianie byli już o wiele lepiej dysponowani, lecz to nie wystarczyło do zdobycia trzech oczek.

Natomiast rywal Śląska – Raków – przybywa do Wrocławia po świeżo odbytej batalii w stolicy Czech. „Medaliki” w rewanżowym meczu 4. rundy eliminacji do Ligi Konferencji przegrały po dogrywce ze Slavią Praga 0:2 i tym samym zakończyły swoją europejską przygodę.

- To nie jest łatwe przegrać i pożegnać się z europejskimi pucharami w taki sposób jak Raków. Mimo wszystko uważam, że to nie jest zespół, który się podłamie i będzie notował teraz gorsze wyniki. Myślę, że przeciwko nam wyjdzie drużyna bardzo mocna, zarówno w fazie defensywnej i ofensywnej. To zespół o określonej intensywności i mamy pewność, że czeka nas trudny mecz – mówił na przedmeczowej konferencji prasowej zastępca trenera WKS-u, Maciej Stachowiak.

Na konferencji prasowej, ze względu na chorobę pierwszego trenera, wyjątkowo pojawił się Maciej Stachowiak. Ten jednak uspokajał i wspominał, że Ivan Djurdjević powinien pojawić się na ławce trenerskiej podczas niedzielnego spotkania. Stan zdrowia serbskiego szkoleniowca poprawia się, a wszystkie covidowe testy wyszły negatywne.

Stachowiak zaznaczał, że Raków będzie naprawdę wymagającym wyzwaniem i trzeba się zaprezentować z najlepszej możliwej strony. Jednak Śląsk Wrocław w tym sezonie ma jakiś sposób na te najsilniejsze drużyny. Zwycięstwa z Pogonią Szczecin i Lechem Poznań nie były dziełem przypadku. WKS oddawał pole gry rywalom, ale cierpliwie czekał na swoje sytuacje, które był w stanie wykorzystać.

Posiadanie piłki Śląska Wrocław w meczach PKO BP Ekstraklasy:

- vs. Zagłębie Lubin (0:0) 49%
- vs. Pogoń Szczecin (2:1) 41%
- vs. Korona Kielce (1:3) 71%
- vs. Widzew Łódź (0:0) 54%
- vs. Lech Poznań (1:0) 37%
- vs. Cracovia (0:0) 55%

Wciąż jest zbyt wcześnie na daleko idące wnioski, ale łatwo dostrzec, że wyniki Śląska prezentują się lepiej, gdy to rywal jest przy piłce i WKS może pokusić się o szybkie kontrataki.

W niedzielę liczymy na przełamanie Erika Exposito. Hiszpan w tym sezonie ma sporo pecha i jeszcze nie znalazł drogi do siatki. Niemniej jego wpływ na postawę całego zespołu jest po prostu nieoceniony. Cały sztab wierzy, że jedna bramka pozwoli Erikowi odblokować się na dobre, ale z drugiej strony zwraca też uwagę na to, że gra Śląska nie daje mu wielu klarownych sytuacji.

Po zakończeniu spotkania z Cracovią na językach wszystkich, oprócz Adriana Łyszczarza, znalazł się Dennis Jastrzembski. 22-letni skrzydłowy pojawił się na placu gry w drugiej połowie i przeprowadził dwa efektowne rajdy lewą stroną, które o mało nie zakończyły się bramką. To spory komfort dla całej drużyny, gdyż każdy ze skrzydłowych prezentuje przyzwoity poziom, a rywalizacja o miejsce w składzie nakręca zawodników do coraz lepszej gry.

Ostatni mecz Śląska z Rakowem zakończył się wynikiem 1:1. Wiosną tego roku w Częstochowie debiutancką bramkę dla WKS-u zdobył Caye Quintana, a wrocławianie byli blisko nawet wygranej, ale Waldemar Sobota trafił w słupek. Wszyscy liczymy, że i tym razem WKS postawi trudne warunki „Medalikom” i zakończy mecz w dobrych nastrojach. Udało się z mistrzem Polski, udało się z brązowym medalistą, więc trzymamy kciuki, by udało się też z wicemistrzem.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~saper57
2022-08-28 17:30:04
z adresu IP: (185.82.xxx.xxx)
Ocena: 4
Co by nie powiedzieć o tym Rakowie,to jednak w czwartek grali ciężki mecz z dogrywką ze Slavią Praga... .Odpadli z pucharu to prawda... .W tym czasie ,,gwiazdy wrocławskiej piłki,, chodziły po studiach tatuaży,pielęgnowali swoje fryzury i uprawiali sporty damsko-męskie... .Dzisiaj przyjechał do nich Raków mający w nogach 120 minutowy mecz w nogach,wrzucił melepetom 4 gole,wsiadł w autobus i odjechał...!!! Czy jest sens we Wrocławiu utrzymywać stado piłkarskich baranów,którym się nie chce chcieć...???Przecież w ciągu roku to są ciężkie miliony,których brak jest chorym i potrzebującym...!!! Jestem przekonany,że gdy we Wrocławiu nie będzie tej drużyny to nikt na tym nie ucierpi,a wielu zyska...!!!Władze miasta muszą sie mocno zastanowić nad sensem utrzymywania zgrai nierobów...!!!
Reklama