Helga i Baron nadzieją sokołów wędrownych. Mieszkają na stumetrowym kominie w Wałbrzychu

Bartosz Szarafin, MC | Utworzono: 2023-05-24 06:35 | Zmodyfikowano: 2023-05-24 06:37
Helga i Baron nadzieją sokołów wędrownych. Mieszkają na stumetrowym kominie w Wałbrzychu - fot. Sławomir Sielicki
fot. Sławomir Sielicki

Wspięli się na ponad stumetrowy komin wałbrzyskiego PEC-u, by zbadać, zważyć i zaobrączkować młode sokoły: Helgę i Barona. Odbudowa ich populacji jest w Polsce niezwykle ważna. Po chemizacji środowiska, w latach 60-tych Sokoły niemal całkowicie wyginęły. Od ponad dwóch dekad odbudową gatunku zajmuje się m.in rodzina Sielickich. -Obrączkujemy, żeby potem poznać ich losy, żeby wiedzieć jak populacja się rozwija, jak daleko latają, jak migrują. Większość Sokołów w Polsce mamy rozpoznanych. Jedynie koło 20% ptaków lęgowych nie ma obrączek, powiedział Radiu Wrocław Sławomir Sielicki ze Stowarzyszenia Na Rzecz Dzikich Zwierząt "Sokół".

Po wielu latach przerwy pierwsza para lęgowa pojawiła się na Pałacu Kultury w 1998r. - wspomina sokolnik. Później było coraz lepiej. -W tej chwili mamy już około 100 par w Polsce. Tak, że zaczynając od zera to jest bardzo duży przyrost. To jest jakiś duży sukces, ale nadal jest to jeszcze jeden z najrzadszych gatunków ptaków w Polsce. Tak, że wymaga dalszej intensywnej, aktywnej ochrony. 

Co najmniej kilkanaście par mieszka na Dolnym Śląsku. W tym roku w Wałbrzychu na świat przyszły dwa samce. Za kilka tygodni, najdalej po wakacjach wyruszą w świat, by szukać swojego terytorium. Tam założą nowe rodziny. -Sokoły wciąż wymagają naszej uwagi, apeluje Krzysztof Żarkowski - przyrodnik i fotograf przyrody. -Tu jest walka o pojedyncze pary, które i tak nie mają lekko w dobie chemizacji środowiska. Więc ja tu apeluję, żeby rozumieć sens istnienia Sokołów i w ogóle ptaków rzadkich. A to jest gatunek -tak zwany - chroniony strefowo, w warunkach dzikich, naturalnych, wokół gniazd wyznacza się strefę, gdzie ludziom nie wolno w ogóle przebywać.

Ostatnie tygodnie przyniosły złe wieści. Jeden ptak padł w Gdyni. W czeskich Teplicach natomiast Ptasia Grypa pokonała całą rodzinę sokołów.

Sokoły nie mają łatwo. W latach sześćdziesiątych zarejestrowano ostatnie gniazdo z młodymi. Później rosnąca popularność chemii w rolnictwie doprowadziła do niemal całkowitego wyginięcia populacji. Nawozy, które nie pozostawały obojętne dla Sokołów powodowały, że skorupki ich jaj były miękkie. Nie wytrzymywały naporu ciał opiekujących się rodziców i pękały. Przez to, niemal to lat 90-tych na świat nie przyszły żadne młode. Po wielu próbach reintrodukcji, pierwszą parę lęgową odnotowano w 1998r. na Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Gniazdo z kolejnymi pokoleniami znajduje się tam do dziś.

Posłuchaj całego programu:

Reklama