Jakub Mazur: Nie planujemy podwyżek cen biletów, odpadów, żadnych ekstra kosztów dla mieszkańców

Dariusz Wieczorkowski, GN | Utworzono: 2023-11-10 09:37 | Zmodyfikowano: 2023-11-10 09:40

Gościem Rozmowy Dnia Radia Wrocław był wiceprezydent Wrocławia Jakub Mazur.

Jak pan spogląda na tabelę ekstraklasy, to jakie emocje się w panu budzą? Jakie panu uczucia towarzyszą?

Do boju Śląsk oczywiście. 14 kolejka, 30 punktów, pierwsze miejsce. Tylko pozytywne, oczywiście. Erik Expósito trzeci miesiąc z rzędu piłkarz ekstraklasy. Jacek Magiera też swoje nagrody i laury zgarnia. Oczekiwania kibiców, a bardziej ich frekwencja na meczu, to jest prawdziwy miernik. Ja zdradzę tylko, że na mecz 3 grudnia z Rakowem mamy już 18 tysięcy sprzedanych biletów. Trzeba się spieszyć, bo za chwilę zabraknie. To więcej niż w tym samym czasie, tak adekwatnie, analogicznie, do meczu z Legią. Dzisiaj gramy z Cracovią na wyjeździe. Też oczekiwania są duże. Ale ta frekwencja cieszy, bo to jest ponad 22,5 tysiąca kibiców średnio. Czyli jesteśmy drugim zespołem w ekstraklasie z tak olbrzymią frekwencją?

No właśnie. To jest trochę tak, że ta frekwencja na trybunach pokazuje, że jak są wyniki, to jest publika. Może warto inwestować w Śląsk, panie prezydencie?

No to prawda. Pamiętajmy, że jesteśmy w trakcie rozmów z jednym z potencjalnych inwestorów - Westminster. W przyszłym tygodniu mamy spotkanie, można powiedzieć niezwykle ważne. Ja obiecywałem, że do końca października będziemy mieli to spotkanie z uwagi na to, że główny udziałowiec, który chce uczestniczyć w tych rozmowach, był po prostu chory, nie mógł przyjechać, przenieśliśmy na połowę listopada i mam nadzieję, że będziemy mieli te informacje, które nas satysfakcjonują. Poprzeczka jest wysoko postawiona, bo mamy wyniki, mamy oczekiwania, mamy też waloryzację wyceny klubu, co jest istotne. Więc wartość klubu, razem z wynikami, razem właśnie z osiągnięciami, jak choćby wspomnianego Erika Expósito, rośnie.

To o jakich kwotach możemy myśleć?

To nie jest cały czas kwestia kwoty. To jest kwestia kwoty dofinansowania co roku, czyli gwarancji położenia określonych kwot i pieniędzy, które dają nam pewność, jako miastu, nam jako kibicom, że klub może się rozwijać, może uczestniczyć w rozgrywkach, nie tylko krajowych, ale również tych europejskich, a na to są potrzebne pieniądze od tego sponsora, czy właściciela głównego.

Ile, panie prezydencie?

My oczekujemy nie mniej niż 15 milionów wsparcia dla klubu rocznie, gwarantowanego, plus do tego kontrakty sponsorskie. Rozpatrujemy bardzo wiele scenariuszy. Obecny potencjalny inwestor również może być jednym ze sponsorów.

A dziś na jakim etapie tej transakcji jesteśmy? Bo mówi pan o tym, że pewnie w przyszłym tygodniu, bo w przyszłym tygodniu jest połowa listopada, poznamy szczegóły.

Dokładnie 16 mamy to spotkanie i chcemy tam już uszczegółowić pewne elementy, elementy finansowe. Pamiętajmy, to są negocjacje zamknięte, więc nie o wszystkim możemy powiedzieć.

A o tym, o czym może pan powiedzieć.

To jest oczywiście to, że chcemy mieć bardzo mocno zabezpieczoną pozycję miasta, pozycję również odzyskania klubu w szybkiej ścieżce, gdyby cokolwiek niepokojącego się działo. Wrocław ma trochę tych doświadczeń. Wiemy, jak było z prywatnymi inwestorami, więc tym razem nie stać nas na ten błąd. Tym bardziej, że klub ma się dobrze, wyniki sportowe się bronią i w tej rundzie jesiennej jesteśmy liderem.

A nie macie panie prezydencie też takiej refleksji, że może gdyby rozłożyć projekt Śląska na kilka najbliższych lat, zainwestować w ten klub, to warto, żeby miasto, jak na razie, było właśnie właścicielem klubu, prowadziło do najwyższych celów, takich, które sobie zaproponujecie, i dopiero wtedy będziecie myśleć o sprzedaży?

Ten model się sprawdza teraz. Miasto jako główny właściciel.

Jest taka opcja na stole?

Każdy dobry scenariusz dla klubu, dla miasta, przede wszystkim dla mieszkańców, jest na stole. Wiemy, że jesteśmy w trudnej sytuacji budżetowej i gospodarczej, w związku z tym musimy ważyć każdą złotówkę. Wiemy, jakie są oczekiwania właśnie tych 22,5 tysięcy kibiców, którzy średnio uczestniczą w meczu, ale wiemy też, jakie są potrzeby na wydatki społeczne, edukacyjne, transformacji energetycznej, transformacji zielonej. To są miliardy. Te 13 milionów, które stanowią środki, historycznie oczywiście, dotacyjne, to jest kropla w morzu potrzeb miasta, ale ma to swoje znaczenie. Chyba bardziej symboliczne, szczególnie dla opozycji, która bardzo często wyciąga ten argument, ale jednak oczywiście szanujemy pieniądze wrocławian.

Ale sądzi pan, że przy tak dobrze grającym klubie, przy tak dużej frekwencji, przy tak dobrych emocjach, które są od wielu miesięcy właśnie w kontekście Śląska, w głowach kibiców z całego kraju, ktoś mógłby się teraz oburzyć na to, że miasto postanowi sprzedać klub? Badaliście to?

Tutaj mogę sobie parafrazować Hemingwaya: naród kocha zwycięzców.

Dokładnie tak.

Więc oczywiście te nastroje są za Śląskiem i będą, tak długo, jak będziemy mogli cieszyć się dobrymi wynikami i tą górną pozycją w tabeli. Ja jestem optymistą. Wierzę, że te scenariusze, teraz negocjacyjne, one przyniosą rozwiązania, jeżeli nie kompletne, to przynajmniej częściowe, które pozwolą również nam pozyskiwać nowych sponsorów. Bo proszę zobaczyć, że to jest jednak nośnik również marketingowy, więc ta frekwencja powoduje, że jesteśmy.

Czyli 16 listopada, zamykając temat Śląska, powinniśmy wiedzieć coś więcej?

Mam nadzieję, że będziemy mieli dobre wieści.

Dobrze, to jak jesteśmy przy pieniądzach. Jakie widoki dla mieszkańców na przyszły rok? Czekają nas podwyżki, czy może wręcz przeciwnie? Może nam pan powiedzieć, że nasze portfele, mając na uwadze trudną sytuację gospodarczą, ekonomiczną na całym świecie i w Polsce, odetchną?

To po pierwsze, zapraszam wszystkich do obserwowania sesji 23 listopada. Będziemy rozmawiali o budżecie, będziemy pokazywali, jak wygląda sytuacja obecna, po tych 5 latach, niezwykle trudna. Nie będę przypominał wszystkich kryzysów i trudności, z którymi się spotykamy, ale wspomnę tylko o tym, że rzeczywiście przez tzw. Nowy Ład straciliśmy 1,7 miliarda przy odjęciu dotacji, które dostaliśmy z rządu centralnego, czy z budżetu centralnego, to dalej 1,2 miliarda, które nie trafiły do Wrocławia. To jest wiele szkół.

Czyli rekompensata to pół miliarda, tak?

Od 2019. Ale w tym roku powinniśmy dostać 750 mln, a dostajemy, z tego co wiem od naszych służb finansowych, służb skarbnika, 133 miliony. Więc proszę zobaczyć, jak wielka jest ta dysproporcja.

To jest kwestia wpływów podatkowych?

To jest kwestia udziału, wpływu pana, jako rezydenta podatkowego we Wrocławiu...

To bardzo dumnie brzmi.

Dokładnie. Dokłada się pan do budowy przedszkola dla pańskiego syna, do tramwaju, którym pan jeździ. I tak naprawdę oderwanie tego, czyli oderwanie tej misji, tego linku, że to, co pan zarabia, pracując czasami na dwóch etatach, w połowie trafiało do miasta. Pańskie zarobki, dzięki pana pracowitości, przedsiębiorczości rosły, ale niestety nie było tego połączenia. Były tzw. kwota ustalona, fixed rate, czyli zamiast 2,3 mld, które powinniśmy dostać, w tym roku 1,4 mld.

Nowy Ład do korekty, czy do likwidacji?

Oj, to oczywiście chcielibyśmy do likwidacji bardzo wielu tych elementów, które szkodliwie wpłynęły, szczególnie na samorząd, niesprawiedliwie, jeżeli patrzymy na politykę fiskalną. Wiemy jednak, że ta trudna sytuacja, nie chcemy być populistami, wiemy, że rząd będzie stał przed bardzo trudnym wyzwaniem i nowy minister finansów przecież też jest zobowiązany utrzymywać dyscyplinę finansów publicznych, tak samo jak my. W związku z tym ten proces się nie zadzieje w grudniu, czy w styczniu. On się zadzieje pewnie w jakimś tam harmonogramie następnych dwóch lat.

Ale będą podwyżki w przyszłym roku czy nie?

Waloryzację, jeżeli chodzi o podwyżki, można policzyć.

Podatek od nieruchomości?

Podatki od nieruchomości, standardowo, od wielu lat, we wszystkich miastach, we wszystkich samorządach, są ustalane na maksymalnych stawkach. Tutaj nikt się nie dziwi. Można powiedzieć, że są to podatki, które obciążają każdorazowo portfel wrocławianki i wrocławianina na poziomie kilkunastu złotych maksymalnie, przy takim 50-60 metrowym mieszkaniu. Nie planujemy podwyżek cen biletów, czyli naszego transportu publicznego, nie planujemy podwyżek odpadów, nie planujemy żadnych dodatkowych ekstra kosztów dla mieszkańców, bo tak się umówiliśmy z mieszkańcami. Chcemy dowieźć to, co jest. Co więcej, mogę zdradzić jeden z sekretów, że o pół miliarda zmniejszymy w przyszłym budżecie, bo taki jest plan, deficyt.

Jak to możliwe? Macie taką czarodziejską różdżkę?

Do szczegółów zapraszam na sesję 23 listopada. Można online śledzić. Szczegółowa prezentacja przedstawiona przez pana skarbnika i jego służby, wyjaśni. Zresztą to jest nawet takie obywatelsko-edukacyjne, więc kilka informacji można zdobyć.

Widzę, że ma pan satysfakcję mówiąc o tym, że, jak rozumiem, Wrocław jest w lepszej kondycji finansowej niż np. jeszcze rok temu.

Wrocław odzyskał nadzieję. To jest istota całości. Jesteśmy w stanie planować te projekty, które wiedzieliśmy, że są utopijne albo nie mają szans na spełnienie. Ja byłem teraz dwa dni w Brukseli i też z tego poziomu można powiedzieć rozmowa z Komisją Europejską, z przedstawicielami Parlamentu Europejskiego, tymi z całej Europy, ale również tymi polskimi, pokazuje, jak dużo możemy zrobić, jak dużo możemy odzyskać jeszcze tych pieniędzy z poprzedniej perspektywy, które leżą. Liczone w miliardach, trzeba pamiętać. Jak dobrze możemy rozplanować obecną perspektywę. To służy bezpośrednio Wrocławowi. Nie mówiąc o KPO i o tych 160 miliardach, które przecież fundamentalnie mogą zmienić pozycję Wrocławia i jego lepsze położenie.

Pani prezydent Świdnicy Beata Moskal-Słaniewska oceniła, że jest za tym, żeby podnieść kwotę wolną od podatku, jednocześnie podwyższając udział w podatku PIT dla samorządów. Dobry kierunek?

Rozmawiamy o tym, w jaki sposób w ogóle finansować samorządy. To jest podniesienie udziału w podatku PIT, po pierwsze. Po drugie, oczywiście udział w VAT, co jest bardzo skomplikowane, jeżeli patrzymy na w ogóle budżet państwa. W związku z tym planujemy, że nie nastąpi to na pewno w przyszłym roku, ale rozmowy na ten temat, na perspektywę 2025-26, już są jak najbardziej realne. Jako Unia Metropolii Polskich, jako Związek Miast Polskich, jako również zarząd, bo pan prezydent Jacek Sutryk jest w zarządach obu tych organizacji, bardzo mocno lobbujemy za tym. Mamy rozwiązania. Nie chcemy wylewać dziecka z kąpielą. Patrzymy na to solidarnie, również z perspektywy dużych metropolii, jak i tych mniejszych gmin. Ważne jest jednak, żebyśmy mogli zagwarantować cywilizacyjny rozwój właśnie tych lokomotyw, takich jak Wrocław.

Ostatnimi czasy wrocławskie Jagodno było i jest na ustach wielu osób, Czy to jest, rozmawialiśmy o tym zresztą przed wejściem na antenę, czy to jest takie osiedle, które Wrocławiu ewidentnie nie wyszło, ale można je jeszcze pewnymi decyzjami, inwestycjami uratować?

To są błędy młodości, można powiedzieć kilkanaście lat temu, kiedy było planowane na tym polu kukurydzy.

Nie powtórzymy już takich błędów?

Nie stać nas na to. Oczywiście chcemy, żeby Wrocław się rozwijał, dlatego dogęszczamy głównie centrum. Tam, gdzie już mamy komunikację, tkankę edukacyjną, gdzie jesteśmy w stanie również zadbać o dostępność do zieleni, do tych wszystkich rozwiązań green dealowych, które umożliwiają rozwój zrównoważony miasta. Kilkanaście lat temu była trochę inna filozofia rozwoju miasta.

Powiedziałbym, że wolna amerykanka.

Wolna amerykanka, jeśli chodzi o rozwój urbanistyczny. Rzeczywiście. Teraz nie stać nas na to. Teraz oczywiście wiążemy to z takim partnerstwem, obciążając tych inwestorów, którzy zarabiają na tym, bo...

Czyli deweloperów?

Co się dzieje na rynku mieszkań? Wiemy, że średnia cena metra we Wrocławiu już sięga 12,5 tysiąca, transakcyjna.

Nie łapie się pan za głowę?

Mnie nie stać by było na mieszkanie, w którym mieszkam, już w tej chwili. Na pewno na zakup, ani na kredyt. Więc łapię się za głowę, bo rzeczywiście chcemy być miastem dostępnym, inkluzywnym i temu służą również polityki rozwoju mieszkalnictwa we Wrocławiu, nie tylko w oparciu o sektor prywatny, ale również o sektor publiczny, czyli nasze mieszkania komunalne, TBS-y, inicjatywy, które prowadzimy.

To da się uratować Jagodno?

Da się uratować Jagodno i to powstaje. Przecież piękna placówka edukacyjna, piękny, obiecany przez byłego i przyszłego premiera pana Donalda Tuska, również fast track, wspólnie z prezydentem Jackiem Sutrykiem, który zabiega o to przecież od wielu, wielu lat. Realizacja tego. Pamiętajmy jednak, że mamy etapowanie. Pierwszy, szybki sukces, to będzie ten pas wydzielony.

Ja bym powiedział, że jednak trochę porażka. Jakiś kompromis, a niekoniecznie sukces.

Tak. Ale sukces dla mieszkańców. Dla tych wszystkich, którzy rano chcą się szybko wydostać komunikacją publiczną i nie stać w tym wąskim gardle pod przejazdem. To rzeczywiście wydzielony pas ruchu powoduje, że omijamy wszystkie te korki. Przecież nie tylko z Jagodna, ale ze wszystkich suburbiów, które otaczają, tych gmin otaczających.

To prawda. Jeszcze pytanie na koniec, bo to mnie zaintrygowało. Chodzi o linię kolejową, która może połączyć dworzec z wrocławskim lotniskiem. Sądzi pan, że to jest kwestia lat, czy raczej dekad?

E30 - 2007 pierwsza inicjatywa, łatwo licząc mija czas i nic się nie dzieje. Teraz czekamy oczywiście na projekt Wrocławskiego Węzła Kolejowego, który ma 5 lat. Nic się nie działo. Wierzymy, że w przyszłym roku będziemy mieli konkretne rozwiązania i wierzymy również, że na listę podstawową wróci wrocławski węzeł i rozwiązania wrocławskiego węzła. Mówimy o 10 plus miliardach w Krajowym Programie Kolejowym. To musi być. Bez tego nie powstanie pociąg na kolej. Mamy tunel, mamy 80% tej trasy. Brakuje 20%.

No właśnie, to jak pan sądzi? Bo to teoretycznie dla laika brzmi tak, że przy odrobinie dobrej chęci ten pociąg mógłby już lada moment pojechać.

Tutaj jestem optymistą właśnie przy zmianie rządu, przy tych rozmowach. Pamiętajmy, że musi być również uruchomiony Dworzec Świebodzki, który jest w programie, ale wierzę, że to jest kwestia najbliższych kilku lat, a nie kilkudziesięciu.

Posłuchaj całej rozmowy:

Reklama

Komentarze (8)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Antyplatforma2023-11-11 16:52:03 z adresu IP: (188.33.xxx.xxx)
A po wyborach samorządowych też nie podniesiecie????
~Nasi wizjonerzy z UM2023-11-10 12:36:48 z adresu IP: (83.27.xxx.xxx)
Skoro pan Mazur mówiąc o Jagodnie powiedział: "To są błędy młodości, można powiedzieć kilkanaście lat temu, kiedy było planowane na tym polu kukurydzy", to może powinien dopowiedzieć, kto był wtedy prezydentem miasta, kto wydawał pozwolenia na budowę, kto sprzedawał działki i kto sporządzał plan zagospodarowania przestrzennego (i ktoś go przegłosował)? Może poda nazwiska wizjonerów, którzy o tramwaju zaczynają myśleć na serio półtorej dekady po pojawieniu się tam pierwszych bloków?
~Dreg2023-11-10 11:31:11 z adresu IP: (80.50.xxx.xxx)
W tramwajach teraz będzie pełno pijanych, brudnych , śmierdzących , których kontrolerzy boją się dotknąć
~Wert2023-11-10 11:22:43 z adresu IP: (31.0.xxx.xxx)
Miasto rozlało się na peryferia a co z zabudową np pl.Społecznego?
~Gosc2023-11-10 10:42:08 z adresu IP: (2a00:f41:7068:b6ee:7517:x:x:x)
Proponuję skrócić kadencję wszystkich organów do max 2 lat, aby w każdym kwartale były wybory i władza musiała rozmawiać z suwerenem cały czas.
~Edie2023-11-10 10:48:25 z adresu IP: (79.110.xxx.xxx)
Nie do zrobienia. Koszty, obciążenie samorządów, mobilizacja wyborców.
~Edie2023-11-10 10:38:25 z adresu IP: (79.110.xxx.xxx)
Co miało pójść do góry już poszło. Inflacja napompowała ceny wszystkiego w sposób nieadekwatny do własnych wskaźników.
~Kilo2023-11-10 10:37:54 z adresu IP: (188.122.xxx.xxx)
Wiceprezydent Mazur milczy i ukrywa podwyżki,które będą ale teraz siedzi cicho bo przecież już trwa kampania samorządowa podwyżki będą w marcu PO wyborach nie daj Boże żeby wygrali