Cezary Przybylski: Moim zdaniem prezydentem Wrocławia będzie Michał Jaros

Dariusz Wieczorkowski, GN | Utworzono: 2024-02-14 08:54 | Zmodyfikowano: 2024-02-14 08:57

Z marszałkiem Cezarym Przybylskim rozmawialiśmy o kończącej się już kadencji, sukcesach zarządu województwa i rzeczach, których nie udało się zrobić lub można było zrobić lepiej. Pytaliśmy Cezarego Przybylskiego o plan Bezpartyjnych Samorządowców na najbliższe wybory. Marszałek odniósł się też do ostatnich sondaży, które pokazują zwycięstwo Michała Jarosa w wyborach na prezydenta Wrocławia. Zdaniem Przybylskiego, to właśnie Jaros wygra wyborcze starcie z obecnym prezydentem Jackiem Sutrykiem, ale też kandydatem Bezpartyjnych, czyli Jerzym Michalakiem.

Posłuchaj rozmowy:

Mija właśnie 10 lat pana urzędowania. 10 lat jak jeden dzień?

Tak. To rzeczywiście. Jak człowiek pomyśli, że to już 10 lat, a wydaje się, że to było wczoraj, chociaż w międzyczasie wszystko albo prawie wszystko wkoło się zmieniło, zmienił się Dolny Śląsk, który jest jednym z wiodących regionów nie tylko w Polsce, ale w Unii Europejskiej.

I co się udało, a co się nie udało? Jak pan kończy dzień, kładzie się wygodnie w łóżku albo w fotelu zasiada i myśli o tych latach, bo na pewno miał pan już okazję pomyśleć o tym wszystkim, to jaki jest bilans?

Na pewno ten bilans jest dodatni. Dolny Śląsk stał się regionem przejściowym. Tych regionów w Polsce są tylko dwa, Dolny Śląsk i za nami Wielkopolska. To są takie regiony, które w Unii nie zaliczane są już do regionów biednych, ale jeszcze nie zaliczane są do regionów bogatych. Udało się też zbudować tzw. "złoty trójkąt". Fantastyczna współpraca, dobra współpraca pomiędzy nauką, biznesem, a samorządem. To jest takie ogromne koło napędowe. Jesteśmy na pewno liderem też jeżeli chodzi o transport kolejowy. Przejęliśmy 20 odcinków linii kolejowych, to jest około 300 kilometrów. Również budowa nowego szpitala za ponad miliard złotych.

A co się nie udało, panie marszałku?

Trudno powiedzieć, co się nie udało.

No szczerze.

Ja powiem, że prawie wszystko się udało. Ewentualnie to, co się nie udało, to związane jest z pewnym przesunięciami terminu, jeżeli chodzi o inwestycje, chociażby Wschodnia Obwodnica Wrocławia.

Dobrze, że pan o tym mówi. To jest moje dyżurne pytanie. Jak to jest z tą Wschodnią Obwodnicą? Jak to jest możliwe, że aż tyle czasu to zajęło i w sumie nadal ta obwodnica nie jest ukończona?

To jest najkrótszy odcinek, bo przypomnę, że kierowcy korzystają już z około 27 kilometrów z 30 zaplanowanych. W grudniu 2022 oddaliśmy dwa odcinki - Łany-Długołęka, a to jest odcinek o długości 10 kilometrów. Ta inwestycja to prawie 165 milionów złotych. Też od ronda w Żernikach do Grota-Roweckiego, to około 2,5 km. Tam to tempo było naprawdę dobre. 33 miliony złotych. Do wybudowania zostaje odcinek 3,5 km. W tej chwili jest przetarg na wyłonienie wykonawcy, posiadamy ZRID. Jeżeli nic złego na przeszkodzie nie stanie, to 2026 powinniśmy tę inwestycję zakończyć.

Nie ma pan takiej refleksji, że to jednak zbyt długo?

Mam. Oczywiście, że mam. Jeżeli popatrzymy na działania samorządu województwa, urzędu marszałkowskiego, to naprawdę zrobiliśmy wszystko. Czekaliśmy na ZRID. Ten ZRID w końcu został przez urząd wojewódzki, przez wojewodę wydany. Gdybyśmy ten ZRID mieli znacznie wcześniej, te opinie, czy decyzje RDOŚ-u były na pewno ta inwestycja byłaby już skończona.

Zobaczymy, czy wyborcy przyjmą to ze zrozumieniem już za 2 miesiące, pamiętając między innymi właśnie historię tej inwestycji. A co ze wspólnym biletem na kolej i MPK?

No to tutaj rozmowy trwają.

A kiedy pan ostatnio rozmawiał i z kim?

Tam jest powołany zespół, który ze sobą rozmawia. Jest próba wypracowania kompromisu. Ja przypomnę tylko, że tekst porozumienia, opracowany przez urząd miasta, został wysłany do nas. My to porozumienie zaakceptowaliśmy. Koleje Dolnośląskie podpisały, bo stroną tutaj są przewoźnicy. Został przez nas zaakceptowany. No niestety pojawił się całkiem inny dokument od tego, który przecież samo miasto opracowało.

Proszę mi powiedzieć, panie marszałku, tylko też naprawdę szczerze, jeśli mogę prosić, ile w tym jest polityki, a ile w tym jest faktycznie jakiejś takiej merytorycznej dyskusji?

Wszędzie chodzi o pieniądze. Ja przypomnę tylko, uwiadomię też słuchaczom, że kupując bilet normalny, to w połowie on już jest dofinansowany przez Urząd Marszałkowski.

Ale wie pan, panie marszałku, co mieszkaniec powie? Powie, że to i tak ostatecznie z naszych podatków jest dofinansowany, a nie z pieniędzy urzędników.

Ok. Ale stawiamy na rozwój kolei, bo to jest przede wszystkim niezwykle bezpieczny transport. Poza tym walczymy i z dostępnością transportową, a jednocześnie z wykluczeniem transportowym. Ja nie mówię, że to jest ogromny wysiłek i mogliśmy tego tego nie robić, bo to jest jeden z naszych priorytetów. W momencie, kiedy przychodziłem 10 lat temu, dofinansowanie do przewozów kolejowych, przewozów regionalnych, czyli do Kolei Dolnośląskich i do przewozów regionalnych, dopłacaliśmy 80 milionów. W tej chwili jest to kwota około 300 milionów złotych, a więc i rewitalizacja, i stawianie na kolei spowodowało to, że wydatki z budżetu są naprawdę ogromne.

Z kim łatwiej byłoby panu negocjować, z panem prezydentem Sutrykiem, czy na przykład z panem posłem Jarosem, lub jeszcze z jakimś innym kandydatem?

Uważam, że te pierwsze doświadczenia o współpracy były naprawdę dobre. Ja często powtarzam i dalej tak uważam, że trudno sobie wyobrazić, a jednak tak jest, że brak współpracy, takiej organicznej, pomiędzy dwoma największymi samorządami...

Ucieka pan.

Nie, nie. Ja tylko przygotowuję tę odpowiedź. Ja jestem zwolennikiem naprawdę współpracy. Natomiast z tych ostatnich doświadczeń, uważam że znacznie szybciej, łatwiej negocjowałoby się te sprawy z posłem Jarosem.

To ciekawe, co pan mówi. Jeszcze do tego nazwiska, nie tylko tego, wrócimy oczywiście. A smog? Nadal nie odpuszcza w regionie. Jest trochę lepiej, ale niewiele lepiej. Jakie widoki na zmianę? Jak stają w różnych miastach Dolnego Śląska te mobilne płuca, no to one po kilku dniach wie pan, jak wyglądają? Są czarne.

To znaczy na pewno zachwiało tą dynamiką wymiany kotłów. To, co dzieje się z cenami nośników energii, a więc i z gazem, i z energią elektryczną. Ludzie powoli się jednak przyzwyczajają do tego i jest większa świadomość tego, że trzeba chronić to powietrze. Niemniej jednak bez ogromnych zachęt finansowych państwa, ale i również praktycznie wszystkich szczebli samorządów, będzie trudno tę operację dokończyć, bo to naprawdę w tej chwili ludzie z trwogą patrzą, co będzie po czerwcu, kiedy zostaną prawdopodobnie uwolnione ceny energii. Więc po to, żeby zachęcić do wymiany tych kotłów, naprawdę trzeba będzie uruchomić ogromne środki.

Co przed panem, co przed Bezpartyjnymi? Czy to jest, mówiąc wprost, walkę o wszystko, o być albo nie być?

Nie. Ja spokojnie podchodzę do wyborów. Wystartujemy jako komitet ogólnokrajowy, ponieważ wszędzie mamy struktury. Naprawdę to trzeba mieć silną organizację, żeby być komitetem ogólnokrajowym.

A pamięta pan wyniki Bezpartyjnych Samorządowców w wyborach z 15 października?

Pamiętam. Ale też proszę pamiętać, czy uzmysłowić sobie to, że kiedy sondaże dawały nam około 4%, nastąpił taki frontalny atak głównych partii politycznych na nas. Tak Platformy, jak i PiS-u.

Teraz też tak może być.

Zdajemy sobie sprawę. Jeżeli popatrzymy na osiągnięcia tych samorządów, w których rządzimy, kiedy nie mamy żadnej centrali, ta centrala jest tutaj wśród mieszkańców Dolnego Śląska, te decyzje zapadają zdecydowanie szybciej. Głównym czynnikiem, który powoduje podjęcie decyzji, są interesy Dolnoślązaków.

Na jaki wynik pan liczy?

Przypomnę, że byliśmy komitetem ogólnokrajowym, a kto z państwa słyszał, czy to w TVP, czy to w TVP Info, czy w TVN-ie, coś na temat Bezpartyjnych Samorządowców? Była totalna blokada na nas. Zresztą liczby są bezwzględne na ten temat, ilość wejść na antenie. Przecież powinniśmy być traktowani, jak każde inne ugrupowanie.

W Radiu Wrocław byliście i jesteście.

Za to serdecznie dziękuję.

Na jaki wynik pan liczy?

Chcemy powtórzyć ten wynik, który mieliśmy w zeszłorocznych wyborach. Za nami naprawdę przemawiają fakty. To, co dzieje się na Dolnym Śląsku, wysokość budżetu. Chociażby dwie liczby: 10 lat temu budżet był na poziomie 1,7 miliarda złotych, a tej chwili jest ponad 3 miliardy. Na transport, a więc na drogi i na kolej, przeznaczamy w tym budżecie 1,4 miliarda, czyli praktycznie wysokość całego budżetu zeszłorocznego przeznaczamy na transport. A więc ten rekordowy budżet i nieobciążony. To chyba jest jedyny region w Polsce, który nie ma żadnego zadłużenia z tytułu kredytów i pożyczek. Te kredyty i pożyczki zostały wyzerowane.

No to świetnie. Tak powinno być.

Ten budżet naprawdę jest fantastyczny.

A warto było z Prawem i Sprawiedliwością się wiązać? Jak pan to ocenia z perspektywy czasu?

Jeżeli popatrzymy na perspektywę czasy i miejsce, w którym jesteśmy, my mówimy ciągle, że jesteśmy ugrupowaniem pragmatycznym. Jesteśmy skierowani na rozwój Dolnego Śląska.

A to przemawia do obywateli?

Jeżeli popatrzymy na szpital, chociażby połączony szpital, czyli Dolnośląskie Centrum Onkologii, Dolnośląskie Centrum Chorób Płuc i Dolnośląskie Centrum Transplantacji Komórkowych, to ponad miliard złotych, z tego 550 milionów złotych z budżetu państwa.

Ok. Z tym nikt nie będzie dyskutować.

Jeżeli chodzi o przejmowanie linii kolejowych, proszę pamiętać też o tym, że kiedyś było niezwykłym wyczynem, a prawie niemożliwe, przejęcie nieczynnych dworców kolejowych i przeznaczenie na jakiekolwiek zadania. W tej chwili przyjęliśmy ponad 300 kilometrów dróg. A jednocześnie ja przypomnę, że w tych sprawach światopoglądowych, głosowaliśmy wspólnie z opozycją, jeżeli chodzi o strajk kobiet, o stosunek do praworządności. Nie wyobrażam sobie braku współpracy samorządu z rządem, bo to jest droga do sukcesu.

Z perspektywy obywateli to w ogóle jest wtórne. Po prostu pewne sprawy mają być załatwione.

Niejednokrotnie nie są. One na Dolnym Śląsku są załatwiane.

Na koniec, panie marszałku, jeszcze sondaż. Wczoraj telewizja Echo24 opublikowała przedwyborczy sondaż IPSOS na próbie tysiąca osób. Badanie przeprowadzono między 5 a 11 lutego. Zarówno w pierwszej turze, jak i drugiej poseł Michał Jaros wygrywa z Jackiem Sutrykiem. Jakie refleksje? Czy pan też by tak obstawiał i tak pan obstawia, że tak to tak to się rozstrzygnie za 2 miesiące.

To decyzje są przede wszystkim Koalicji Obywatelskiej, a wiemy, że jeżeli chodzi o kandydatów tych wielkich miast, no to decyzje leżą po stronie pana premiera Donalda Tuska i on wskaże. Dla mnie takim naturalnym kandydatem Koalicji Obywatelskiej jest członek Platformy Obywatelskiej, jakim jest Michał Jaros. Niezwykle pracowity, bo nawet śledząc dziś media, no to ciężko pracuje na to, żeby tę nominację na kandydata na prezydenta zdobyć.

Musimy kończyć. To jednym zdaniem, to kto powinien być, kto będzie prezydentem Wrocławia?

Moim zdaniem prezydentem Wrocławia będzie Michał Jaros, bo rozmawiając z wieloma mieszkańcami Wrocławia, no to jednak ta chęć poparcia Michała Jarosa jest.

To mnie pan zaskoczył. Myślałem, że Jerzy Michalak z Bezpartyjnych Samorządowców będzie wskazany przez pana, ale jednak można się zaskoczyć. Bardzo dziękuję za spotkanie.

Dziękuję panu, dziękuję państwu.

Reklama