Dramat małoletnich. Marek L. miał wykorzystać seksualnie sześcioro dzieci. Rodzice... mieli to ukrywać

Marek L. oskarżony jest o popełnienie czynów na szkodę małoletnich w postaci obcowania płciowego. - Do kontaktów seksualnych miało dochodzić od 2017 do 2021 roku we Wrocławiu, na terenie gmin Zawonia i Sobótka oraz podczas wyjazdu do Chorwacji – poinformowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu Karolina Stocka-Mycek. – Wielokrotnie obcował płciowo z małoletnimi poniżej 15 lat, jak również doprowadzał ich do poddania się czynnościom seksualnym i do ich wykonania – poinformowała prok. Mycek-Stocka.
Wrocław: 71-letni psychiatra miał wystawić 2 tys. fałszywych recept. Mógł zarobić na tym nawet 300 tys. złotych
Śledczy z Prokuratury Rejonowej w Strzelinie, która prowadzi tę sprawę, przekazali, że Marek L. to mieszkaniec powiatu trzebnickiego. – Jego ofiarami padły dzieci z dwóch rodzin. Jedna zamieszkuje na terenie województwa podlaskiego, druga na Dolnym Śląsku – powiedziała prokurator rejonowa w Strzelinie Monika Rakus.
"Proponował wycieczki krajoznawcze, chciał pomagać"
Marek L. przedstawiał się jako społecznik zaangażowany w pomoc dzieciom z ubogich rodzin. Śledczy twierdzą, że pod płaszczykiem charytatywnej postawy (zabierał najmłodszych na wycieczki krajoznawcze i robił im zakupy) kryła się chęć wyrządzenia dzieciom krzywdy. Miał skrzywdzić pięć dziewczynek i jednego chłopca. Poza jedną osobą wszystkie są już pełnoletnie.
Sprawa ujrzała światło dzienne przypadkiem. Podczas jednego z procesów przed sądem rodzinnym w Strzelinie jedna z dziewczynek przyznała się, że była molestowana. Po tym wyznaniu śledczy szybko dotarli do pozostałych ofiar. Członkowie rodziny z Dolnego Śląska nie wiedzieli, że dzieci padły ofiarą przestępstwa. W przypadku rodziny z Podlasia rodzice i babka dzieci mieli mieć tego świadomość.
W regionie: Mieszkańcy boją się przejeżdżać przez nowo otwartą linię kolejową. Wszystko przez niedziałające światła
Rodzice i babcia trójki dzieci tuszowali sprawę i zacierali ślady przestępstw
Dlatego aktem oskarżenia zostali objęci Janusz O., Ewelina B.-O. i Elżbieta O. Śledczy twierdzą, że cała trójka wiedziała o postępowaniu Marka L., ale nie zawiadomiła organów ścigania, a wiedzę na temat przestępstwa zachowała dla siebie.
Ojciec trojga dzieci, Janusz O., jest również oskarżony o pomaganie Markowi L. w uniknięciu odpowiedzialności karnej. Zdaniem śledczych zacierał ślady przestępstw, niszcząc telefon komórkowy i kartę SIM, na których utrwalono wykorzystywanie seksualne.
Rodzice poszkodowanych dzieci z Podlasia usłyszeli również inne zarzuty. - Prokurator oskarżył także rodziców małoletnich osób pokrzywdzonych, tj. Janusza O. i Ewelinę B.-O., o fizyczne i psychiczne znęcanie się nad trojgiem dzieci w ten sposób, że wszczynali bez powodu awantury, podczas których krzyczeli na nie, ubliżali im słowami obraźliwymi oraz używali w stosunku do nich słów wulgarnych i przemocy fizycznej w postaci bicia i szarpania – napisali śledczy z Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu w opublikowanym komunikacie prasowym.
67-latkowi grozi dożywocie. Wysokie kary grożą również bliskim dzieci
Nikt z oskarżonych nie przyznał się do zarzucanych im przestępstw. Markowi L. grozi dożywocie, Januszowi O. za poplecznictwo do pięciu lat więzienia, obojgu rodzicom za znęcanie się nad dziećmi do ośmiu lat, a babce dzieci za niezawiadomienie o przestępstwie do trzech lat więzienia.
Ważne: Wrocław uczcił 81. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. "To była walka o to, jaka będzie Polska"
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.


