Dr Paweł Wróblewski o wypowiedzi ws. ukraińsko-białoruskich medyków: "Źle się stało. Mogę przeprosić, jeżeli kogoś uraziłem” - Radio Wrocław

Dr Paweł Wróblewski o wypowiedzi ws. ukraińsko-białoruskich medyków: "Źle się stało. Mogę przeprosić, jeżeli kogoś uraziłem”

Elżbieta Osowicz
Elżbieta Osowicz, Piotr Lipieta
| 7 miesiecy temu, 2025-11-18, 21:32
Dr Paweł Wróblewski o wypowiedzi ws. ukraińsko-białoruskich medyków: "Źle się stało. Mogę przeprosić, jeżeli kogoś uraziłem” - Dr Paweł Wróblewski w studiu Radia Wrocław.
Dr Paweł Wróblewski w studiu Radia Wrocław.
Fot: Radio Wrocław

Doktor Paweł Wróblewski skomentował na antenie Radia Wrocław sytuację dotyczącą jego wypowiedzi sprzed kilku dni. Prezes Dolnośląskiej Izby Lekarskiej zasugerował, że za zgon jednego z pacjentów, który w 2023 roku zmarł w wyniku wstrząsu anafilaktycznego, odpowiadają ukraińsko-białoruscy medycy, którzy "nie wiedzieli co z nim robić, nie wiedzieli jak zadzwonić na pogotowie i pacjent zmarł". 

Dr Paweł Wróblewski odpowiada: "Czerpałem te informacje z doniesień medialnych"

Wrocławska prokuratura zdementowała informacje o rzekomej barierze językowej jako przyczynie śmierci pacjenta w jednej z wrocławskich przychodni, gdzie pracowali także medycy z Ukrainy i Białorusi. Rzeczniczka prokuratury okręgowej Karolina Mycek-Stocka mówiła, że słowa doktora Wróblewskiego są nieprawdziwe.

Dr Paweł Wróblewski był jednym z gości audycji Różne Punkty Słyszenia na antenie Radia Wrocław. Dziennikarka Radia Wrocław, Elżbieta Osowicz która prowadziła audycję, rozmawiała z prezesem Dolnośląskiej Izby Lekarskiej o jego wypowiedzi. 

Elżbieta Osowicz, Radio Wrocław: Kilka tygodni temu już umawiałam się z doktorem Pawłem Wróblewskim na to, że będzie naszym gościem. Wtedy jeszcze nie było wokół Pana tak gorąco, ale kilka dni temu to się wydarzyło [wypowiedź dr Pawła Wróblewskiego - przyp. red] i nie mogę Pana nie zapytać o to.

Przypomnę, że chodzi o wypowiedź sprzed kilku dni, która wywołała burzę w sieci. Chodzi o wydarzenie ze stycznia 2023 roku, kiedy to w jednej z wrocławskich pracowni zmarł pacjent. Opisywaliśmy wtedy tę historię w Radiu Wrocław. To, co dziś na pewno wiadomo, to pacjent po podaniu kontrastu dostał wstrząsu i zmarł. Według relacji rodziny akcja ratunkowa była chaotyczna.

Nadal trwa prokuratorskie śledztwo i nikomu nie postawiono zarzutów. Dla przypomnienia teraz, bo może nie wszyscy śledzili tę historię, przypomnę i zacytuję słowa pana prezesa z wywiadu dla portalu TuWrocław.com: "Niestety zmarł pacjent, ponieważ była białorusko-ukraińska ekipa i nie potrafili się dogadać, że on miał kiedyś wstrząs anafilaktyczny. No to pacjent dostał kontrast, dostał wstrząsu, to potem nie wiedzieli co z nim robić, nie wiedzieli jak zadzwonić na pogotowie i pacjent zmarł". Teraz pytanie do pana prezesa, czy tak pan powiedział?

Dr Paweł Wróblewski: No tak powiedziałem i czerpałem te informacje, między innymi z tych doniesień medialnych, o których pani rektor wspomniała.

Doniesienia medialne były potem.

Mówię o doniesieniach medialnych z tamtego okresu. Z tamtego okresu, na przykład "Uwaga" i inne tego typu programy. Mało tego jeszcze, jeśli chodzi o ekipę ukraińsko-białoruską, to akurat z tego studia, kiedy mieliśmy przy okazji programu okazję spotkać się z panią mecenas, która w przerwie mówiła o takich rzeczach.

Tak, ale tam wtedy, od tamtej pory minęło sporo czasu. Minęły prawie dwa lata. Prokuratorskie śledztwo trwa. I teraz zastanawiam się, czy był sens tej wypowiedzi. Dlatego, że po tych słowach, które zacytowałam, wylała się fala hejtu na Ukraińców, nie tylko na lekarzy, ale w ogóle na Ukraińców. Potem z kolei wylała się kolejna fala nienawiści, nienawistnych i niewybrednych komentarzy pod pana adresem, łącznie z żądaniem odwołania pana ze stanowiska.

No i teraz pytanie do pana, czy dziś po tym, co się wydarzyło, czy nie żałuje pan tych słów, że pan to powiedział?

Na pewno żałuję, że akurat przytoczyłem ten przykład, bo warto wspomnieć, że był to tylko fragment mojej wypowiedzi, to jeszcze obarczony rzeczywiście wieloma ograniczeniami. Ja mówiłem wtedy, że nie chcę nikogo stygmatyzować, że ma to tylko przedstawić jakby problem, który ja chcę nagłośnić, czyli co się może zdarzyć, jeżeli lekarz nie będzie znał języka. I tak jak już wspomniałem, mówiłem to na stan wiedzy, który na tamten moment był taki jaki był. Teraz dopiero prokuratura po trzech latach praktycznie wydała swój głos i też nie do końca precyzyjny, ponieważ mimo wszystko jednak ta międzynarodowa ekipa tam była.

Dobrze, ale nie spodziewał pan się, rozumiem, takiej reakcji, że wraz za tymi słowami pojawi się fala artykułów właśnie z tymi nagłówkami?

To mnie najbardziej martwi, bo ja chciałem nagłośnić problem, który od trzech lat co najmniej, myślę o początkach wojny w Ukrainie, zupełnie nie przybija się do mediów. Chciałem nagłośnić problem wpuszczania do naszego systemu lekarzy nieznających języka i niestety, o nie do końca stwierdzonych kwalifikacjach. Także jak ktoś słuchał rzeczywiście rzetelnie całej mojej wypowiedzi, to jest to naprawdę nieistotny fragment. Natomiast niestety, nie miałem świadomości, że media akurat wyciągną ten element, spotwarzą go i do tego jeszcze w burzy medialnej i burzy politycznej przykryją problem, który chciałem pokazać.

A nie czuje Pan, że Pan został wykorzystany właśnie, ta Pana wypowiedź została wykorzystana do tej walki z imigrantami?

No niestety została, tym bardziej, że ja też w mojej wypowiedzi wyraźnie mówię, że to są marginalne przykłady, że większość zarówno ukraińskich, jak i białoruskich lekarzy młodych, to bardzo cenne narybki i oni się kształcą. Więc niestety tak dzisiaj działają media, nikt nie słucha całości wypowiedzi, tylko do doraźnych celów swoich wykorzystuje wyrwane z kontekstu fragmenty. I tak tu się też stało i coraz większą świadomość mam taką, że zrobiono to specjalnie, żeby przykryć problem, który jest po prostu politycznie nie za bardzo poprawny.

Panie prezesie, a może trzeba było od razu uciąć te spekulacje i powiedzieć: "nie o to mi chodziło, trochę źle zostałem zrozumiany".

Faktem jest, że cała ta medialna burza rozpętała się akurat w długi weekend. Ja niestety nie siedzę, można powiedzieć, w mediach, więc oświadczenie wydałem dopiero, gdy te informacje do mnie dotarły. Natomiast, no tak jak mówię, problem jest. Nie przykryjemy go. Jesteśmy jedynym państwem, które coś takiego zrobiło i o tym trzeba mówić.

Tutaj żadne krzyki, artykuły Gazety Wyborczej, czy tego typu hejty...

Że nakłamał pan.

Powiem tak: ja się potrafię do tego przyznać i mogę przeprosić, jeżeli kogoś uraziłem w przeciwieństwie do Gazety Wyborczej, którą trzeba zmuszać do pisania prawdy poprzez procesy sądowe. Ta gazeta przegrała niedawno ze mną proces i stąd być może aż takie zacietrzewienie.

Natomiast źle się stało, oczywiście. Potwierdzam to. Nie miałem tej wiedzy. Szkoda, że przez trzy lata nie podano więcej szczegółów tej sprawy. Tym bardziej, że najbliższa rodzina przedstawia ją zupełnie w inny sposób niż prokuratura.

To teraz jeszcze, żeby zakończyć już ten temat, to zacytuję prokuraturę, która odniosła się właśnie do tej burzy medialnej. W swoim oświadczeniu napisała, że nieprawdziwe i mogące wprowadzić w błąd odbiorców są informacje, że personel medyczny wskazanej przychodni czy pracowni nie potrafił posługiwać się językiem polskim i że z tego powodu doszło właśnie do zaniedbań. To wypowiedź rzeczniczki Prokuratury Okręgowej, Karoliny Stockiej-Mycek: 

"W tej sytuacji nie było żadnej bariery językowej. Samo podanie kontrastu nastąpiło przez osobę obywatelstwa polskiego. To ta osoba wezwała pogotowie, ta osoba była w całym kontakcie z dyspozytorem pogotowia ratunkowego. Również pokrzywdzonemu pacjentowi udzielano niezwłocznie pełnej pomocy medycznej, która była kontynuowana po przyjeździe zespołu ratownictwa medycznego. Wszystkie osoby miały prawo do wykonywania zawodu, bardzo dobrze posługiwały się i rozumiały język polski" - powiedziała Karolina Stocka-Mycek.

Panie prezesie, jeszcze tylko informacja z samorządu lekarskiego, bo zdaje się, że ma się zająć tą pana wypowiedzią Pion Odpowiedzialności Zawodowej Naczelnej Izby Lekarskiej, która ma zbadać tą wypowiedź pod względem etyki zawodowej.

No czekam na rozstrzygnięcia. Nie widzę tutaj naprawdę żadnych działań z mojej strony, które byłyby niezgodne z etyką. To niestety tak działają media, politycy i z tej mojej wypowiedzi zrobili to, co zrobili.

Może nie warto było tego mówić?

Problem koniecznie trzeba było nagłośnić. Gdybym wiedział i miał tę wiedzę, którą teraz prokuratura ujawniła, z pewnością użyłbym innego przykładu.

Posłuchaj więcej: Różne punkty słyszenia: Czy zarobki lekarzy powinny zostać ograniczone?


Komentarze (7)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~tutejszy 2025-11-19 15:20:47 z adresu IP: (178.43.xxx.xxx)
Mówienie prawdy boli panie doktorze
~Bajzełej 2025-11-19 13:44:43 z adresu IP: (93.159.xxx.xxx)
Jasne.Poprawność polityczna przede wszystkim.Wszystkich,lekarzy,dziennikarzy ...Bezpieczeństwo i zdrowie potem.
~Turysta 2025-11-19 08:23:49 z adresu IP: (31.60.xxx.xxx)
Pan Wróblewski znany jest z nazywania ludzi mordercami tak było kiedy każdego nie zaszczepionego na COVID jako szef sanepidu obarczył odpowiedzialnością za śmierć innych i do dziś tych ludzi nie przeprosił tak więc jak to jest z tym przyznaniem się do winy. Jako szef NIL dla Dolnego Śląska i szef Sanepidu nie przeszkadzało Panu nazywania Polaków mordercami a teraz się pan kaja bo sprawa dotyczy osób z zagranicy?
~Ojtam, ojtam 2025-11-19 08:06:54 z adresu IP: (185.72.xxx.xxx)
Ostatecznie jakby ktoś się poczuł urażony to mogę przeprosić. Ale dalej nic z tego nie rozumiem i uważam, że w sumie nic się nie stało. To był inny kontekst i nie mam sobie nic do zarzucenia.
~eles1949 2025-11-19 05:12:00 z adresu IP: (188.33.xxx.xxx)
Po prostu chodzi się i chlapie . . .
~Krótko 2025-11-18 22:47:11 z adresu IP: (37.248.xxx.xxx)
winny jak zawsze jest jeden PUTLER
~Dr żywago 2025-11-19 07:44:55 z adresu IP: (37.248.xxx.xxx)
Do Choroszczy się udaj