DRJ 2010: Żegluj, żegluj tam gdzie nowa Szkocja...

Tomasz Sikora | Utworzono: 2010-07-14 19:49 | Zmodyfikowano: 2014-05-01 00:12
A|A|A

(Fot. Marianna Kasperczyk / Radio Wrocław)

Kunice - niewielka miejscowość 15 minut spacerem od Legnicy. Niewielkie jezioro, na nim kilka jachtów, kilka pomostów, parę omeg, motorówek, kajaków. Taki mikro-ersatz prawdziwego żeglarstwa na pojezierzach Leszna, Olsztyna czy Pomorza lub Kujaw.

W tym roku po raz dwudziesty w Kunicach spotkali się słuchacze i wykonawcy szant. Dla porządku powiedzmy, że szanty i pieśni kubrykowe to morskie pieśni, które pomagały żyć na statku i przetrwać wielomiesięczne rejsy. Pomagały w pracy wyznaczając swoim tempem i taktem równomierne ciągnięcie lin, pomagały odpoczywać, rzewnie opisując samotny żeglarski los i hiszpańskie dziewczyny, co zostały w porcie.

Teraz piosenki żeglarskie to część turystycznej kultury. Dopełnienie wieczoru na żaglach. Śpiewane z gitarą na pokładach jachtów, gdy zapada mazurska noc.

Choć może to tylko naiwna wizja. Zwłaszcza, gdy w taką gwiaździstą noc wypadnie nam żeglarski nocleg w Giżycku czy Mikołajkach. Wtedy zamiast szant na kei usłyszymy Lady Gagę i bity taniego wakacyjnego disco. Inaczej (i prawdziwiej) jest w Kunicach.

Tu nie ma napięcia, nie ma, "że coś musi być", że koncerty co do minuty o czasie. Nie ma stroboskopów i laserowych reflektorów scenicznych. Jest mała scenka udekorowana sitowiem, która od przodu kształtem przypomina duży statek. (Podobnie jest w Giżycku - tam też jest scena w kształcie okrętu; ale w tej mazurskiej stolicy - co symptomatyczne - usłyszymy najczęściej muzykę rockową i disco, a nie szanty.) W Kunicach scena jest mała, pod nią drewniany podest, wszystko kameralne, szczere. Bo w Kunicach nawet nie muzyka jest najważniejsza. Tu liczy się klimat, nastrój żeglarskiego spotkania, wspólna zabawa tych, co na scenie, i tych, co przyszli posłuchać.

Dlatego Kunice ładują żeglarskie akumulatory - pomagają sycić się nastrojem, budzą wspomnienia dawnych rejsów i prowokują żeglarskie plany na przyszłość. I zawsze nostalgicznym wzrokiem można spojrzeć na zmarszczone wiatrem wody jeziora, znajdującego się 4 metry od sceny.

Tak, jako wrocławianin i żeglarz zdecydowanie Legnicy zazdroszczę Kunic. I dziękuję za zaproszenie wozu satelitarnego Dolnośląskiego Rozkładu Jazdy na 20. festiwal szant. Do zobaczenia za rok. Ahoy!

Więcej na gokis-kunice.pl.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama