Orbita rozgrzana do czerwoności. Śląsk wygrał z Gaziantep!

Bartosz Tomczak | Utworzono: 2015-12-02 20:15 | Zmodyfikowano: 2015-12-02 20:15

Pierwszy celny rzut z gry kibice zobaczyli po 150 sekundach. Za trzy z lewej 45-tki trafił Michał Jankowski (5:0). Rywale pierwszy raz do kosza trafili po 5 minutach. Zrobił to Balazic półhakiem, a jego zespół przegrywał wtedy 2:9. Śląsk nie zwalniał tempa. Po trójce Rashada Maddena było już 17:5 i jeszcze trzy minuty do końca kwarty. Amerykanin był zresztą najlepszym graczem gospodarzy w tej części meczu. Za chwilę popisał się jeszcze udaną akcją od kosza do kosza, skończoną dwutaktem z dobrym zawiśnięciem w powietrzu i wyczekaniu obrońców. Madden miał w całej odsłonie 7 punktów (3/4 z gry), a Śląsk prowadził z Royal Hali 19:11. Wrocławianie rzucali w pierwszej kwarcie na prawie 54% skuteczności (7/13), turecka drużyna ledwie 29% (4/14).

Gospodarze kolejną odsłonę znów zaczęli w szybkim tempie. Williams, Chanas i Kulon podwyższyli wynik do 25:11. Przez resztę kwarty żadna z drużyn nie miała więcej niż dwóch udanych akcji z rzędu. Co ciekawego działo się zatem na parkiecie? Maruice Sutton sprawił, że Hala Orbita na moment podniosła głos, kiedy na 2 minuty przed przerwą Amerykanin szybkim manewrem zrobił sobie miejsce pod obręczą i zapakował piłkę do kosza. Potem mieliśmy przerzucanie się na trójki i jeszcze mega blok Vitaliya Kovalenki pod samą obręczą na Anthonym Kingu. Do szatni Śląsk schodził z korzystnym wynikiem 36:28.

Jak dobrze siedział wrocławianom rzut w tym meczu najlepiej świadczy pierwsza akcja drugiej połowy. Maurice Sutton dostał piłkę na szczycie, na linii rzutów za trzy miał sporo miejsca, uciekający czas i żadnego krycia. Mimo, że prawie w ogóle nie rzuca spoza pomalowanego to tym razem zdecydował się na taki manewr i trafił! Za chwilę trójkę dorzucił Michał Jankowski i Śląsk prowadził 41:33. Potem do głosu doszli goście, a gospodarze pudłowali na potęgę. Kolejny celny rzut z gry wrocławianie oddali dopiero po 6 minutach. Hali Gaziantep rzucało natomiast zza łuku. Przodował w tym notorycznie zostawiany w rogu Andrew Rautins. Po jednym z jego trzech trafień zza 6,75m przewaga Śląska stopniała do 43:41 (po 4 minutach gry). Ten sam manewr na 3 minuty przed końcem dał Hali Gaziantep pierwsze prowadzenie w meczu – 47:45. Turcy skończyli kwartę wynikiem 56:49. Kluczowy stat? Trójki gości w tej odsłonie 5/6 i skuteczność z gry Śląska – 4/13.

Wrocławianie walczyli jednak do końca. Po trójce Michała Jankowskiego na 7 minut przed końcem było już 55:58, a kiedy akcję później Jarvis Williams zagrał akcję 2+1 zrobił się remis. Ten sam zawodnik w kolejnym posiadaniu zapakował spod obręczy i Śląsk wrócił na prowadzenie 60:58. Końcówka była gorąca. Jumper Brandona Heatha i przechwyt w atakowanym pomalowanym i punkty Jarvisa Williamsa podwyższyły wynik do 68:63 na dwie minuty przed końcem. Emocje jeszcze były. Śląsk w posiadaniu na nieco ponad 30 sekund przed końcem postawił na izolację Heatha a ten został sfaulowany. Pierwszego osobistego nie trafił. Drugi tańczył na obręczy jak cheerleaderki w trakcie przerwy, ale ostatecznie wpadł do kosza. Śląsk miał posiadanie przewagi 69:65 i już tego nie wypuścił. Wrocławianie wygrali ostatecznie 73:68.

Zespół Emila Rajkovica już wcześniej zapewnił sobie awans do kolejnej fazy rozgrywek.

WKS Śląsk Wrocław - Royal Hali Gaziantep 73:68 (19:11, 17:17, 13:28, 24:12)

Punkty dla WKS Śląsk: Williams 17, Madden 16, Jankowski 11, Heath 11, Sutton 8, Chanas 4, N.Kulon 4, Kovalenko 2, Jarmakowicz 0, Smith 0.

Punkty dla Royal Hali: Rautins 26, Balazic 15, King 10, Ruzic 8, Calloway 8, Erol 1, Eryuz 0, Ogut 0.

Powiedzieli po spotkaniu:

"Zaczęliśmy jak nigdy" - mówi Michał Jankowski:

"To ważne zwycięstwo szczególnie dla naszych głów" - przyznaje Vitaliy Kowalenko:

"Rautins się trochę zagalopował, ale daliśmy radę" - dodaje Norbert Kulon:

"Oddałbym to zwycięstwo za korzystny wynik w ligowym meczu ze Stalą" - mówi kapitan Kamil Chanas:

ZOBACZ CAŁY MECZ (możesz też przewijać do wybranych fragmentów)


Komentarze (0)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.