Trzy miesiące aresztu dla taksówkarza - pirata drogowego (AKTUALIZACJA)

Elżbieta Osowicz | Utworzono: 2016-05-17 15:20 | Zmodyfikowano: 2016-05-17 15:20
A|A|A

34letni taksówkarz, który pod koniec kwietni potrącił śmiertelnie młodą kobietę na pasach na ul. Mickiewicza spędzi najbliższe 3 miesiące w areszcie - zdecydował wrocławski sąd okręgowy. Tym samym uchylił decyzję sądu niższej instancji, który wypuścił go na wolność.

Prokurator Karolina Stocka - Mycek tłumaczy, że podejrzany już kilka razy tracił prawo jazdy, ma już na koncie potrącenie i grozi mu surowa kara.

W uzasadnieniu decyzji sędzia Dorota Nowińska przytoczyła zeznania jednego ze świadków wypadku.

Kiedy 34-latek został zatrzymany tuż po wypadku sąd rejonowy zdecydował, że może wyjść na wolność wpłacając 20 tys zł. kaucji. Od tej decyzji odwołali się śledczy, ponieważ ich zdaniem taksówkarz może mataczyć w śledztwie, a nawet się ukrywać. Co więcej to nie pierwszy wypadek z jego udziałem. Już wcześniej był karany za wykroczenia drogowe, potrącił już pieszego na pasach, kilkukrotnie zabierano mu prawo jazdy za przekroczenie dopuszczalnej liczby punktów karnych. Sąd, który rozpatrywał zażalenie prokuratury podzielił jej obawy i zdecydował, że pirat drogowy najbliższe 3 miesiące spędzi w areszcie. Trafił tam od razu po decyzji sądu.

Do tragedii doszło w nocy z 23 na 24 kwietnia. Rozpędzony 34-latek potrącił na przejściu dla pieszych małżeństwo. Kobieta zginęła na miejscu - mężczyzna został bardzo poważnie ranny. Ma połamane nogi i problemy z kręgosłupem. Poszkodowanym okazał się znany, wrocławski propagator sportu, Robert Rześniowiecki, który został sam z dwiema małymi córeczkami. 

 

Więcej o pomocy dla Robsona przeczytasz tutaj.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama