Dziś dzień czekolady! Co robią testerzy słodkiego przysmaku?

Katarzyna Górna-Drzewosz, Tomasz Sikora, jk | Utworzono: 2017-04-12 14:17 | Zmodyfikowano: 2017-04-12 14:17
A|A|A

fot. freeimages.com; zdjęcie poniżej: Flickr

Rozmawiamy z Adamem Adamkiem, który nadzoruje pracę testerów czekolady w podwrocławskiej fabryce czekolady.

Co trzeba mieć, jakie warunki spełniać by zostać testerem czekolady?

Trzeba mieć ponadprzeciętne umiejętności smakowe, ale także zmysł węchu, by móc opisać smak czekolady inaczej niż inni.

Jak odkryć, że ma się ponadprzeciętne kubki smakowe i zmysł węchu?

Jeśli smakujemy jedzenie, lubimy jeść, lubimy zapachy dobiegające z kuchni, jeśli lubimy częstować gości jedzeniem - mamy już coś i należy to rozwijać.

OK, jesteśmy testerem. Przychodzimy do pracy i...?

Wyobraźmy sobie pomieszczenie, w którym mamy tylko kolor biały. W różnych pojemnikach dostajemy różne kostki czekolady. Osoba nie wie, co testuje, jaki to produkt, jaka marka. Jej zadaniem jest scharakteryzowanie tego, co próbuje - jaki ma wygląd, konsystencję, smak, intensywność, zapach, co czuje w związku z tym - i to wszystko musi skrupulatnie opisać.

A dlaczego siedzi z białym pomieszczeniu?

Jest neutralne, zmysły nie są zaburzone.

Co nam może podpowiedzieć tester?

Czekolada, która jest intensywna z zapachu, smaku, dobrze pokrywa język i jamę ustną - o takiej powiemy, że jest smaczna i dobra. Można ją konsumować, kładąc na czubku języka i pozwalając, by się swobodnie rozpuściła - tak robią to nasi testerzy, ale oczywiście niech każdy je jak lubi.

 

Jedzenie kilku kostek czekolady dziennie zmniejsza - dzięki antyoksydantom - ryzyko zawału serca o 1/3. Tylko się nie pomylcie - nie chodzi 1/3 tabliczki! Co jeszcze o niej wiadomo? Nie trzeba jej jeść - wystarczy zapach! Udowodniono że działa kojąco, uspokajając mózgowe fale theta. Zresztą ma wpływ na wynalazki - podczas II Wojny Światowej, wymyślając radar Percy Spencer zauważył, że czekolada, którą miał w kieszeni stopiła się błyskawicznie - tak wymyślono kuchenkę mikrofalową! By się nie topiła żołnierzom - zamknięto ją w cukrowej polewie i tak powstały kultowe m&msy. A po drugiej stronie barykady żołnierze Wehrmachtu dostawali w czasie wojny czekoladę z amfetaminą. To ona sprawiała, że na haju gotowi byli do straceńczych ataków.

Nie potrzebny jednak narkotyk, by pobudzała, bo zawiera niewielkie ilości kofeiny. Jest dobra na kaszel - teobromina z czekolady ma właściwości przeciwkaszlowe większe niż kodeina. A mimo że ma wysoką zawartość tłuszczu nie podnosi cholesterolu. Czekolada poprawia nam humor na wiele sposobów. Jednym z nich jest tryptofan – aminokwas białkowy, który jest ważny do syntezy serotoniny – hormonu szczęścia. Zapobiega próchnicy (niestety nie ta słodka, mleczna – tylko super gorzka). Chodzi tu o ziarna kakao, które zawierają substancje zwalczające bakterie występujące w jamie ustnej.

Czy można zabić się czekoladą? Naukowcy Martina Lang i Valentine Ammeux badali teobrominę. Ten śmiertelny alkaloid występuje głównie w kakao. W dużych ilościach może prowadzić do śmierci. Śmiertelna dawka dla osoby dorosłej to 7,74 kg gorzkiej czekolady spożyte w ciągu 24 godzin. To właśnie teobromina - nawet w minimalnych ilościach - jest śmiertelna dla psa, dlatego czworonogom nie wolno jej dawać. I sprawia czasem ból głowy - nie poleca się jej osobom chorującym na migrenę. Acha i przed świętami ważna informacja: 76% osób, zabijając króliczka czekoladowego, najpierw obgryza mu uszy.

Bogaty aromat wina to ponad 200 smaków zamkniętych w jednym kieliszku. W przypadku czekolady aromatów tych może być nawet 600! Podczas II Wojny Światowej, naziści chcieli dokonać zamachu na Winstona Churchilla za pomocą wybuchającej tabliczki czekolady.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Weta
2017-04-12 16:09:41
z adresu IP: (94.254.xxx.xxx)
Ocena: 0
Ja przepadam za gorzką czekoladą i Drinking Chocolate.
Reklama