Trzy seriale na deszczową majówkę - poleca Krzysztof Majewski

Krzysztof Majewski, el | Utworzono: 2017-04-30 15:02 | Zmodyfikowano: 2017-04-30 15:03

Na majówkę mam dla Was trzy propozycje. Jedną dla dzieci – coby połączyć przyjemne z pożytecznym, drugą polską – w końcu to świętom państwowym zawdzięczamy dłuższy weekend i trzecią dla wszystkich, bo to serial nad seriale i obejrzeć trzeba.

Seria niefortunnych zdarzeń

Serial opowiada o trójce dzieci w różnym wieku, których rodzice – milionerzy - zginęli w pożarze swojej wielkiej rezydencji, całość kręcona jest dosyć mrocznie, a daleki krewny na różne sposoby prześladuje dzieciaki. Faktem jest, nie brzmi to specjalnie radośnie, ale bawi wyśmienicie, również Państwo młodszych. Serial powstał na bazie opowiadań Lemony'ego Snicket'a, który w każdym odcinku co najmniej dwukrotnie ostrzega nas, że kolejne wydarzenia wcale nie będą weselsze, niż te dopiero co przedstawione. Trójka osieroconych dzieci trafia do najbliższego krewnego, w tym wypadku, przez serię niefortunnych zdarzeń okazuje się, że najbliższy to ten, który najbliżej mieszka, niekoniecznie ten, który najbliższy jest w rodzinnej relacji. Wyjątkowo zdolne dzieciaki zmierzą się z trudnym światem dorosłych, którego reprezentacją będzie groteskowy Hrabia Olaf, mierny aktor z ambicjami. Głównie na przejęcie fortuny, którą dziedziczą młodzi bohaterowie. W soli Olafa Nil Patrick Harris sprawdza się co najmniej równie dobrze jak Jim Carrey w pierwszej filmowej adaptacji. Scenografia, zdjęcia i dialogi są znakomite. Postaci zbudowane ciekawie i z odwagą pomagają dzieciom zdobyć wiedzę o świecie i nauczyć je radzić sobie z problemami, które w wypadku różnych niefortunnych zdarzeń... zdarzyć się mogą.

Serial polski

I to jest zgryz. Bo zapowiedzi są. Canal + obiecuje zasypywać nas serialami filmowymi, dobrej jakości z dobrą obsadą i reżyserią. Ale po klęsce totalnej Belle Epoque trudno zachować entuzjazm. A więc trochę na siłę, ale jednak po polsku:

Polecać Belfra, chyba nikomu nie trzeba. Nie jest to serial wybitny, zwłaszcza w porównaniu z zagraniczną ofertą. Ma jednak swoje silne strony. Po pierwsze jest nasz, pod drugie Maciej Stuhr robi wyśmienitą robotę, po trzecie scenariusz proponuje wreszcie coś co można nazwać dialogami. Przy okazji czuwajcie, bo na ulicach Wrocławia kręcony jest drugi sezon.

I dalej, Watahę widzieli pewnie wszyscy. Szumnie nazywany „pierwszy polski serial HBO”, jest tak naprawdę niechcianą produkcją Polsatu, która zabiera nas w na tyle dzikie i nieucywilizowane miejsce Polski, że robi się niepokojąco, dziwnie, inaczej. Bez trudu można uwierzyć, że z olchy zeskoczy Leszy i spyta, co robimy w jego lesie. Nadzieja była, ale jak mówią „Im dalej w las – tym gorzej”.

Oba seriale jednak trzymają poziom i zmarnowanym czasem nie są, więc jeśli patriotycznie, to właśnie te dwa.

Legion

Absolutnie nie do przegapienia. Jeśli lubicie Fargo to mam dla Was dobrą wiadomość. Autorem Legionu jest ten sam showrunner Noah Hawley.

Przepięknie zrealizowany w nieoczywistym świecie retroprzyszłości opowiada, uwaga! O X-menach. Ale! Nikt nie strzela tu laserem z oczu, nie ma podnoszenia ciężarówek siłą woli, oni stalowych pazurów. Jest za to David Haller, potężny mutant. Chyba. On sam też nie wie, bo siedzi w psychiatryku i wcale nie jest pewien czy ma super moce czy super bzika. Fascynująca wyprawa w dziwaczny świat, który jest umysłem Hallera, to przygoda łącząca w sobie horror, komedię, kino superbohaterski, kino nieme, nowej przygody i pewnie jeszcze parę gatunków.

Absolutnie znakomita propozycja.


Komentarze (0)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.