Miedź Legnica zmierzy się z Górnikiem Zabrze

Karol Bugajski | Utworzono: 2018-08-05 08:00
A|A|A

fot. miedzlegnica.eu

Absolutny beniaminek Ekstraklasy nie przestraszył się nowych realiów i w obu dotychczasowych spotkaniach pokazał dużo jakości. Piłkarzom Dominika Nowaka w najważniejszym momencie inauguracyjnego spotkania z Pogonią Szczecin dopisało w dodatku szczęście, gdy rezerwowy Petteri Forsell w doliczonym czasie gry zapewnił historyczne zwycięstwo 1:0. Uśmiechu losu zabrakło jednak tydzień temu w meczu przy Reymonta (1:2). Wisła Kraków strzeliła gola tuż przed przerwą i kilka minut po zmianie stron, jednak nawet takie okoliczności nie podcięły skrzydeł piłkarzom z Legnicy, którzy do końca walczyli o punkt na stadionie Białej Gwiazdy. Mnóstwo ożywienia do gry wniósł Fabian Piasecki, który najpierw wywalczył rzut karny, a później nie wykorzystał znakomitej okazji, bo niezwykłą interwencją popisał się Michał Buchalik. Być może w niedzielne popołudnie urodzony we Wrocławiu napastnik zapisze się na kartach historii Miedzi jako pierwszy Polak, który strzelił gola w jej barwach w meczu Ekstraklasy. Legniczanie przejęli miano absolutnego beniaminka od Sandecji Nowy Sącz, ale różnią się od niej pod każdym względem począwszy od tego, że przede wszystkim grają na własnym stadionie, a to jest ich bardzo duży atut. Miedź na stadionie imienia Orła Białego nie przegrała od końca września ubiegłego roku, kiedy w rozgrywanym w strugach deszczu meczu lepsze okazało się Podbeskidzie Bielsko-Biała, które wygrało 2:0, to była jedyna domowa porażka piłkarzy Dominika Nowaka w poprzednim sezonie.

Górnik Zabrze w nowych rozgrywkach przede wszystkim rozczarowuje, ale trudno było spodziewać się innego rezultatu, jeśli zespół w tym samym momencie opuścili architekci sensacyjnego sukcesu z poprzednich rozgrywek Rafał Kurzawa, Damian Kądzior i Mateusz Wieteska. Co prawda, piłkarze Marcina Brosza przed tą kolejką byli jedną z sześciu niepokonanych drużyn, ale jedyną na której bilans składały się dwa remisy (po 1:1 z Koroną i Wisłą Płock). Górnik w czwartkowe popołudnie w fatalnym stylu pożegnał się z europejskimi pucharami przegrywając w słowackiej Myjavie z Trencinem aż 1:4, a przebieg i rezultat pierwszego meczu rozegranego tydzień wcześniej na Arenie Zabrze (0:1) nie przekreślał przecież szans. Zdecydowanie gorzej niż oczekiwano wygląda na razie współpraca duetu hiszpańskich napastników Igor Angulo - Jesus Jimenez. Ten pierwszy w nowym sezonie zdobył dotychczas tylko dwie bramki, drugi nie zanotował jeszcze ani jednego trafienia w barwach zabrzan. W rundzie finałowej poprzedniego sezonu pokładane w nim nadzieje wreszcie zaczął spełniać polski napastnik Marcin Urynowicz, który na pierwszego gola w Ekstraklasie czekał ponad trzy lata, a kiedy pod koniec kwietnia już się przełamał to trafił od razu w trzech meczach z rzędu. Wydawało się, że on może być alternatywą w ofensywie dla Górnika Zabrze, jednak po letniej przerwie także ten zawodnik zgubił skuteczność.

Legniczanie rywalizowali już z utytułowanym rywalem w sezonie 2016/2017 na zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej. Wtedy dwukrotnie wygrali nie tracąc nawet gola - 1:0 u siebie i 2:0 w Zabrzu. Na koniec sezonu to jednak zawodnicy Marcina Brosza cieszyli się z awansu wyprzedzając Miedź o raptem punkt.

Początek meczu Miedzi z Górnikiem o 18.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama