Wielki sukces byłego koszykarza Śląska - pozyskał dwie gwiazdy NBA

Bartosz Tomczak | Utworzono: 2019-07-01 00:03 | Zmodyfikowano: 2019-07-01 00:03
A|A|A

fot. dailysunpost.com

W nocy naszego czasu ruszył rynek wolnych agentów w amerykańskiej lidze NBA. W tym roku wyjątkowy, bo dostępnych jest aż 40% zawodników najlepszej koszykarskiej ligi na świecie. Od wielu miesięcy fani NBA nastawiali się na walkę miedzy czterema klubami: Los Angeles Lakers, Los Angeles Clippers, New York Knicks i Brooklyn Nets. Wszystkie te drużyny miały miejsce na dwa maksymalne kontrakty (czyli takie jakie oferuje się najlepszym koszykarzom). Wszystko wskazuje na to, że królem polowania okazała się ekipa z Brooklynu. Kontrakty z Nets podpisali Kevin Durant i Kyrie Irving.

Durant od wielu lat uznawany jest za drugiego najlepszego koszykarza na świecie po LeBronie Jamesie (w tym sezonie w obliczu słabszej formy Jamesa, podczas play-offów trwała dyskusja czy numerem 1 w NBA jest Kevin Durant czy aktualny mistrz ligi Kawhi Leonard, który też jest wolnym agentem). Były skrzydłowy Golden State Warriors (zdobył z nimi dwa tytuły mistrzowskie) rozgrywał fantastyczne play-offy (średnio 32 punkty, 5 zbiórek i 4 asysty na mecz) dopóki w piątym meczu półfinałów konferencji zachodniej z Houston Rockets nie doznał kontuzji łydki. Niegroźny z pozoru uraz wykluczył go z gry aż do piątego meczu finałów NBA z Toronto Raptors. Wtedy wrócił i zagrał…12 minut zrywając ścięgno Achillesa. Taka kontuzja eliminuje go praktycznie z całego przyszłego sezonu, ale Nets i tak podpisali z nim czteroletni kontrakt wart 142 miliony dolarów.

Kyrie Irving to z kolei rozgrywający, który w 2016 roku był mistrzem NBA z Cleveland Cavaliers, ale w 2017 zażądał transferu i trafił do Boston Celtics. Popularny Uncle Drew nie chciał grać wtedy w cieniu LeBrona Jamesa i zapragnął mieć własny zespół. W minionych rozgrywkach Irving… przeprosił Jamesa za swoje zachowanie i przyznał, że bycie liderem drużyny nie jest tak łatwe jak mu się wydawało. Podpisanie przez niego czteroletniego kontraktu (wartego 142 milionów dolarów) z Nets ma dla niego także wymiar sentymentalny. 27-latek w młodości był bowiem wielkim fanem drużyny, która grała wtedy jeszcze nie na Brooklynie, a w New Jersey. Kyrie Irving w minionym sezonie notował średnio 24 punkty, 7 asyst i 5 zbiórek na mecz.

Poza wspominaną dwójką Nets pozyskali jeszcze centra DeAndre Jordana, który notował w poprzednim sezonie średnio 11 punktów i 13 zbiórek na spotkanie.

Sean Marks pozyskując dwóch czołowych koszykarzy na świecie kontynuuje swoje pasmo sukcesów. Kiedy w lutym 2016 roku zostawał generalnym managerem Brooklynu zespół był w kryzysie. Nets odczuwali skutki nieudanej wymiany kiedy w 2013 roku pozyskali starzejących się Kevina Garnetta i Paula Pierce’a oddając w zamian Boston Celtics m.in wybory w pierwszej rundzie Draftu. Sean Marks pozbawiony podstawowej „broni” managerów przy przebudowywaniu zespołu i tak zdołał odmienić oblicze Nets. W 2017 roku w ramach wymiany ściągnął do siebie… 2 numer Draftu z 2015 roku - D’Angelo Russella. Młody rozgrywający w tym roku dał Nets pierwsze od sezonu 2014/2015 playoffy.

Pozyskanie Irvinga oznacza, że Russell pożegna się z Nets. Brooklyn w najbliższym sezonie będzie z pewnością chciał poprawić swój wynik z poprzednich rozgrywek, które zakończył na pierwszej rundzie. Jak daleko dojdą teraz? Ciężko jeszcze wywróżyć. Po pierwsze nie znamy układu sił na wschodzie - mistrzowie NBA Toronto Raptors starają się przedłużyć umowę z Kawhiem Leonardem, a Philadelphia 76ers, którzy w poprzednim sezonie mieli bardzo mocną pierwszą piątkę mogą stracić z niej aż trzech zawodników (zostają jednak dwaj najlepsi Joel Embiid i Ben Simmons). Ponadto kolejny krok chcieliby postawić Milwaukee Bucks, którzy z MVP fazy zasadniczej Giannisem Antetokounmpo odpadli w finale konferencji wschodniej. Gdyby Kyrie Irving miał u swojego boku w przyszłym sezonie zdrowego Kevina Duranta, moglibyśmy patrzeć na Nets jako na faworytów konferencji wschodniej. Zerwany Achilles to jednak nie tylko stracone dla KD rozgrywki 2019/2020, ale także niepewność w jakiej wróci formie później (większość graczy NBA po takim urazie nigdy nie prezentowała podobnego poziomu jak przed kontuzją). Bezpiecznym typem na przyszły sezon dla Nets jest miejsce w pierwszej czwórce wschodu po fazie zasadniczej.

fot. Instagram Sportcenter - fotomontaż z lewej Kevin Durant, z prawej Kyrie Irving

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Grzegorz
2019-07-01 14:28:00
z adresu IP: (188.146.xxx.xxx)
Ocena: 1
Pożyjemy, zobaczymy. Irving ma ciężki charakter i póki co nie sprawdza się jako lider. D-Russ pokazał zaś spory potrncjał.
Reklama