Korniki zjadają dolnośląskie lasy. Na walkę w nimi wydano już 5 mln zł

Maciej Sas, jk | Utworzono: 2019-11-21 09:01 | Zmodyfikowano: 2019-11-21 09:01
A|A|A

(fot. Nadleśnictwo Miękinia)

Tylko w tym roku na zmagania ze szkodnikami w regionie wydano już ponad 5 milionów złotych. Jednym z miejsc, w których trwa zacięta walka, jest Masyw Raduni, popularne miejsce wypoczynku Dolnoślązaków. Leśnicy wycinają chore drzewa i szybko wywożą je z lasu, by utrudnić owadom rozprzestrzenianie się. Tomasz Międzyrzecki, zastępca nadleśniczego z Miękini zapewnia, że las stamtąd nie zniknie:

W miejsce wyciętych świerków są tam sadzone m.in. dęby, jodły i buki. Najtrudniejsza sytuacja jest w Nadleśnictwie Bardo, gdzie przez 5 ostatnich lat z powodu korników trzeba było wyciąć 640 hektarów lasu świerkowego.

POSŁUCHAJCIE CAŁEGO MATERIAŁU:

 

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Dziczek
2019-11-21 11:56:48
z adresu IP: (37.30.xxx.xxx)
Ocena: 2
Koniecznie zieloni, KODeraści, UBywatele i POlszewiki muszą zacząć protestować w obronie kornika. Pilna akcja jest wymagana. Powiadomić Eurochlew.
~Paweł
2019-11-21 10:30:15
z adresu IP: (81.190.xxx.xxx)
Ocena: -1
Leśnicy wycinają hektary lasu zasadzone 20-30 lat temu przez ich poprzedników. Niech im podziękują....
~Grzegorz
2019-11-21 10:01:03
z adresu IP: (37.30.xxx.xxx)
Ocena: 4
E tam. Nie ma suszy. Te korniki nasyła lobby OZE we współpracy z zachodnim przemysłem meblowym.
Reklama