Alicja Tchórz: Po powrocie na basen przeżyłam lekki szok

PP/mat.prasowe | Utworzono: 2020-06-03 20:10 | Zmodyfikowano: 2020-06-03 20:10
A|A|A

fot. Paweł Skraba

W tym roku, na skutek epidemii koronawirusa, polscy pływacy nie mają na horyzoncie imprez mistrzowskich, ale nie zwalnia ich to z ciężkiej pracy nad formą.

– Po powrocie na basen po dwóch miesiącach przerwy przeżyłam lekki szok, bo nie czułam dobrze w wodzie własnego ciała, jednak wszystko już wraca do normy. Być może nasze obecne osiągi nie są na miarę mistrzostw świata, ale powrót do formy jest dość szybki – mówi złota i brązowa medalistka ubiegłorocznych mistrzostw Europy na krótkim basenie Alicja Tchórz.

Zawodniczka dodaje, że zabolało ją przełożenie MŚ na krótkim basenie. W jej ocenie odwoływanie imprezy, która miała odbyć się dopiero w grudniu, jest przedwczesne. – Cel krótkoterminowy zawsze jest sportowcom potrzebny. Igrzyska są za ponad rok, a najbliższa duża impreza to czempionat Starego Kontynentu w maju 2021. To kosmos i naprawdę trudno utrzymać motywację, ale tym bardziej dużą rolę ma do odegrania grupa treningowa. Poszukamy sobie na pewno jakichś zawodów, bo trzeba się sprawdzać – podkreśla pływaczka Juvenii Wrocław.

Trener i wiceprezes Juvenii Wrocław Grzegorz Widanka ma świadomość, jak trudne zadanie stoi przed sztabem szkoleniowym w obliczu kolejnych odwoływanych imprez.

– Ten okres jest dla nas bardzo trudny, bo mieliśmy szczegółowo rozpisany sezon olimpijski. Sytuacja gwałtownie zmieniła się podczas zgrupowania na Teneryfie. Ze względu na zmiany w kalendarzu musimy na nowo opracować plan przygotowań, ale cykl olimpijski trwa, więc zaciskamy zęby i pracujemy, żeby w 2021 roku zaprezentować się w Tokio z dobrej strony – wskazuje Widanka.

Grzegorz Widanka podkreśla, że dodatkowy rok jest szansą dla młodzieży, która naciska bardziej doświadczonych zawodników i chce wykorzystać swoją szansę. – Mamy topową grupę pływaków, która ma doświadczenie olimpijskie. Dla młodych to szansa na skok w hierarchii. Wiadomą rzeczą jest jednak to, że starsi zawodnicy chcieli zwieńczyć swoje kariery w tym roku. Bardzo ważne dla mnie jest, że większość z nich podjęła rękawicę i trenuje. Nie chcą oddać pola i chcą walczyć jeszcze raz na igrzyskach – mówi szkoleniowiec pływaków.

Pływacy pozostaną w COS w Wałczu do połowy czerwca.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama