Monitoring sam szuka poszukiwanych osób oraz skradzionych aut

Andrzej Andrzejewski, DK | Utworzono: 2020-10-14 07:15 | Zmodyfikowano: 2020-10-14 07:35
A|A|A

fot. materiały prasowe

W praktyce wygląda to tak, że do miasta wjeżdża skradziony samochód. Kamera natychmiast przesyła obraz poszukiwanej rejestracji, a komputer momentalnie uruchamia alarm przy biurku dyżurnego policji. Tak od trzech lat działa system inteligentnego monitoringu w Lubinie. I choć do sieci podłączonych jest ponad 300 kamer, to ich nadzorem zajmuje się... tylko jeden pracownik.
- Resztę robią procesory - przyznaje prezydent Lubina Robert Raczyński: - System nieobsługowy, dlatego że angażowanie kilkudziesięciu ludzi do obsługi monitoringu nie ma sensu. Koszty drastycznie wzrastają. Dla nas ważniejsza jest możliwość zarejestrowania tego zdarzenia i później osoba pokrzywdzona, bądź śledczy z policji przyjdą do tego systemu i wyciągną informacje.

- Wystarczy jedynie określić parametry i alarm sam się włączy, gdy zarejestruje żądany obraz - dodaje Marcelina Falkiewicz z lubińskiego magistratu. - Rozpoznawanie twarzy następuje także po zmianie wizerunku osoby poszukiwanej, np. po zapuszczeniu brody, po włożeniu czapki, czy założeniu okularów przez osobę, której zdjęcie jest wgrane. Alarm się uruchamia w chwili wykrycia osoby albo pojazdu po rejestracji - do 30 dni wstecz.

Możliwości lubińskiego monitoringu są znacznie większe. Jedynie wyobraźnia człowiek decyduje o ustawieniu alertów. Teoretycznie system potrafiłby na przykład zapamiętywać twarze osób przechodzących przy czerwonym świetle. Takie dane nie są jednak gromadzone na dyskach komputerów. Samorządowcy z Lubina przygotowują się do powiększenia sieci o kolejnych sto kamer. Docelowo ma ich w mieście pracować około tysiąca.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~NWO
2020-10-14 13:06:55
z adresu IP: (46.169.xxx.xxx)
Ocena: -4
Tu i teraz
~Polka
2020-10-14 12:23:28
z adresu IP: (77.111.xxx.xxx)
Ocena: -2
Skradzionych samochodów nie trzeba szukać, wszystkie nowe mają ukryty mikronadajnik GSM z własnym zasilaniem, choć nie wiem kto w Polsce ma dostęp do tego sygnału. Poszukiwanych osób też nie trzeba szukać, 99% z nas przymusowo identyfikuje się cyfrowo, telefonami czy noszonymi w portfelach plastikami z zatopionymi w nich chipami. Pozostaje wykorzystanie systemu do totalnej inwigilacji antycovidian - bo tak dziennikarze zaczynają nazywać zwykłych ludzi - przez covidian.
~Arek
2020-10-14 11:13:07
z adresu IP: (83.26.xxx.xxx)
Ocena: -1
Tak się tworzy cyfrowy koszmar. Polecam książkę Kai Strittmatter "Chiny 5.0".
~Neobolszewia
2020-10-14 09:35:11
z adresu IP: (178.235.xxx.xxx)
Ocena: -1
Oczywiście, wszystko dla podatników - za ich pieniądze i dla ich bezpieczeństwa. Tylko, że bezpieczeństwa to nie zapewni, za to rozszerza kontrolę nad społeczeństwem i prowadzi prostą drogą do totalitaryzmu.
~Franz
2020-10-14 08:02:37
z adresu IP: (5.173.xxx.xxx)
Ocena: -2
Komuna się w grobie przewraca.... Jakby dociągnęli te kilkanaście lat to by mieli totalną inwigilację jak w Chinach... albo Lubinie. Teraz żona zobaczy cię z kochanką w TV
Reklama