Kilka tysięcy osób na Marszu Niepodległości [ZDJĘCIA]

Elżbieta Osowicz, km | Utworzono: 2020-11-11 19:52 | Zmodyfikowano: 2020-11-11 19:54
A|A|A

Fot. Patrycja Dzwonkowska

Manifestujący z placu Wolności przeszli do rynku, w tłumie było sporo rodzin z dziećmi i osób starszych:

W większości podczas przemarszu było spokojnie, choć co jakiś czas wybuchały petardy hukowe. Z rynku manifestanci przeszli pod katedrę na Ostrowie Tumskim. Tam Jacek Międlar wezwał manifestantów do obrony kościoła przed jak to nazwał "tęczowa zarazą".

Na koniec demonstracji manifestanci odpalili kilkanaście rac.

W sumie podczas manifestacji zostało zatrzymanych 11 osób. Przy zatrzymanych mężczyznach funkcjonariusze znaleźli race i nóż, a jeden z nich w centrum miasta pojawił się z szablą. Materiały pirotechniczne były w dużej ilości odpalane tuż przed zakończeniem zgromadzenia przed katedrą na Ostrowie Tumskim.

Policjanci analizują przebieg środowego zgromadzenia. Osoby, przy których funkcjonariusze ujawnili niebezpieczne przedmioty oraz używające materiałów pirotechnicznych, odpowiedzą za swoje czyny przed sądem. Grozi im 30-dniowy areszt oraz kara grzywny nawet do 5 tysięcy złotych.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~tutejszy
2020-11-12 11:48:12
z adresu IP: (194.5.xxx.xxx)
Ocena: 12
posługacze konsulatu miłośnicy "polskość to nienormalność' zawiedzeni że tym razem nie pozwolono im POPISać się łapankami na polaków którzy uparcie chcą niepodległej Polski
~asd
2020-11-12 10:16:48
z adresu IP: (77.254.xxx.xxx)
Ocena: 23
społeczno dno i armatnie mięcho musiało biegać w kominiarkach żeby nie można było skonfrontować ich facjat z listami gończymi .
~Tomasz
2020-11-12 07:34:16
z adresu IP: (46.204.xxx.xxx)
Ocena: -18
Szkoda że funkcjonariusze nie analizują materiałów ze strajków kobiet i nielegalnych blokad ulic. Czy ci ludzie też zostaną ukarani?
2020-11-12 00:45:33
z adresu IP: (178.235.xxx.xxx)
Ocena: -23
Rok tamu spacer był zarejestrowany i mieliśmy zaglądanie czy macica nie wypadnie. "Wrocławianka 11 listopada brała udział w marszu, ale szła na jego końcu, dlatego nie dotarły do niej informacje o rozwiązaniu pochodu. Kilka dni po tym policja zatrzymała ją w miejscu w pracy (w zespole szkolno-przedszkolnym) i przewiozła na komisariat. Tam uznano, że trzeba ją przeszukać. - Kazano mi się rozebrać się do naga i zrobić przysiad - wspomina. Zdaniem wrocławskiego sądu zatrzymanie było bezzasadne, bo doszło do niego w szkole, czyli w miejscu jej pracy, trzy dni po marszu. Jak ocenił sąd, wrocławianka mogła zostać wezwana telefonicznie lub listownie, bo ma stałe miejsce zamieszkania oraz pracę. Sąd uchylił wobec kobiety i jej partnera środki zapobiegawcze w postaci dozoru policji i kaucji. Podkreślił, że wrocławianka ani partner nie unikali kontaktu z policją." Za PRW.
~Brawo
2020-11-11 23:37:19
z adresu IP: (46.215.xxx.xxx)
Ocena: -17
dla duszpasteża
~Rozwałkować
2020-11-11 23:34:02
z adresu IP: (46.215.xxx.xxx)
Ocena: -20
Corona system
~////
2020-11-11 21:56:57
z adresu IP: (178.235.xxx.xxx)
Ocena: -21
Jak się magistrat nie wtrącał to było pokojowo. Sutryk nad tym boleje? "Pochód, który przeszedł ulicami Wrocławia nie został oficjalnie zarejestrowany, mimo, że odnosił się do historycznej rocznicy odzyskania niepodległości. Jednak - zgodnie z przepisami - przez brak zgłoszenia manifestacja nie mógła zostać rozwiązana przez przedstawicieli Ratusza." Przemysław Gałecki @PrzemekGalecki dyrektor Wydziału Komunikacji Społecznej Urzędu Miejskiego Wrocławia
Reklama