Podejrzany o zabójstwo żony był niepoczytalny. Trafi na leczenie

km | Utworzono: 2020-11-25 17:59
A|A|A

Fot. archiwum Radia Wrocław

Do zabójstwa doszło w marcu 2019 roku w Szczytnej na Dolnym Śląsku. Małoletnia córka zadzwoniła na policję, że w domu jest awantura i rodzice się kłócą. Policjanci znaleźli w domu ciało żony z ranami ciętymi i kłutymi klatki piersiowej, szyi, rak i nóg oraz rannego męża, który miał rany cięte i kłute. Mężczyzna trafił do szpitala, ale gdy jego stan się poprawił postawiono mu zarzut zabójstwa żony. Podejrzany złożył wyjaśnienia, ale do winy się nie przyznał.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Świdnicy prok. Tomasz Orepuk powiedział w środę, że już w trakcie śledztwa prokuratorzy zwracali się do biegłych psychiatrów i psychologów, którzy wydawali opinię na temat stanu zdrowia psychicznego podejrzanego.

Ostatecznie po dłuższej obserwacji wydano opinię, że podejrzany nie był w stanie pokierować swoim postępowaniem. Był w momencie popełnienia tego czynu niepoczytalny z powodu choroby psychicznej. Dlatego prokurator złożył do sądu wniosek o umorzenie śledztwa i zastosowanie wobec Macieja K. środka zabezpieczającego. Chodziło o umieszczenie go w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym i poddanie leczeniu - powiedział prok. Orepuk.

Sąd Okręgowy w Świdnicy 17 listopada tego roku wydał takie postanowienie, ale ponieważ jest ono jeszcze nieprawomocne przychylił się do też do drugiego wniosku prokuratury, by do lutego 2021 roku przedłużyć tymczasowy areszt.

Rzecznik sądu sędzia Marzena Rusin-Gielniewska powiedziała w środę PAP, że sąd orzeka o takim zabezpieczeniu, ale nie decyduje do jakiego konkretnego ośrodka trafi Maciej K.

O tym decyduje specjalna komisja biegłych, która będzie badać chorego. Będzie takie badania powtarzać co pół roku i informować sąd o stanie zdrowia chorego i efektach leczenia. Maciej K. nie może być i nie będzie sądzony w sprawie karnej za zabójstwo. Sąd może jedynie wydać postanowienie w kwestii zmiany środka zabezpieczającego. Jeśli jego stan zdrowia by się poprawił to np. można złagodzić jego izolację - wyjaśniła sędzia.

Jak podawały media małżeństwo K. miało opinię zgodnej pary: ona była miejscową nauczycielką, a on przedsiębiorcą. Mają dwie nieletnie córki, które w momencie tragedii były w domu.

Element Serwisów Informacyjnych PAP
REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama