Django Reinhardt – "Swing Guitars"

Andrzej Patlewicz | Utworzono: 2010-02-27 17:33 | Zmodyfikowano: 2014-05-01 00:12
A|A|A

Django Reinhardt wywarł wielki wpływ na innych muzyków lat 30. i 40.

Od najmłodszych lat przejawiał zdolności muzyczne. Początkowo grał na skrzypcach, by potem zmienić je na banjo, a następnie na gitarę. W 1928 r., mając 18 lat, w czasie pożaru wozu cygańskiego, w którym mieszkał wraz z pierwszą żoną, odniósł rozległe oparzenia, tracąc władzę w dwóch palcach lewej ręki oraz w nodze, którą lekarze chcieli amputować. Wszystko wskazywało na to, że Django nie będzie mógł dalej grać. Jednak wypracował unikatową technikę gry, którą odbierano jako sztuczkę młodego gitarzysty. Odtąd grał swoje solówki tylko przy pomocy dwóch zdrowych palców, pomagając sobie częściowo sparaliżowanymi palcami przy graniu akordów.

W 1934 r. poznał Stephana Grappellego – obaj pochodzili z różnych środowisk, ale to, co ich połączyło na długie lata to podobne poczucie swingu. Django wypracował własne oryginalne brzmienie, opanował wirtuozowską technikę gry na gitarze. W tym samym roku założyli Quintette du Hot Club de France, który przyniósł im międzynarodową popularność. Jako współlider grupy Django wykazał się wrodzoną muzykalnością, niebywałą zmysłowością, czuł frazę i wspaniale swingował. Zespół szybko zdobył popularność w całej Francji, a muzycy stali się idolami jazzfanów.

Quintette du Hot Club de France był odpowiedzią na amerykański jazz. W przeciwieństwie do innych swingujących zespołów ich muzyka nasycona byłą cygańska liryką, dzięki której kompozycje Reinhardta stały się cygańskim swingiem.

Django Reinhardt żył krótko - zaledwie 43 lata. Pozostawił po sobie wiele kompozycji, wspólne dzieła ze Stephanem Grappellim. Do jego największych kompozycji zaliczyć należy: "Djangology", "Tears", "Swing For Tea Two", "Heavy Artillery". Sięgał też po wielkie standardy: "How High The Moon", czy "Ain’t Misbehavin’". Właśnie te cudowne nagrania z lat 30. i 40. pojawiły się na dziesięciopłytowym albumie "Swing Guitars". Już sama ilość nagrań powoduje zawrót głowy, ale nie mogło zabraknąć tych najważniejszych - "You Rascal You" z 1937 r., czy "I’ve Got My Love To Keep Me Warm" z 1938 r., gdzie Grappelli gra jeszcze na fortepianie (dopiero później sięgnął po skrzypce).

Wszystko zaczyna się od "Minor Blues", potem mamy całą plejadę nagrań: "For Sentimental Reason", "Blues For Barclay", "Verte", "Anniversary Song", "September Song", "Brasil", "I’ll Never Smile Again", "New York City", "Django’s Blues", "Love’s Mood", "I Love You Day", "Confessin’ That I Love You", "Blues For Like", "September Song", "Nuages", "Duke And Duke", "Niger rag", "Lady Be Good", "I Saw Stars", "Lilly Belle 05. June", "Sweet Sue, Just You", "Avalon", "Smoke Rings", "Clouds", "Believe It, Beloved", "Chasing Shadows", "I’ve Had My Moments". Wyliczenie wszystkich utworów zajęłoby nam mnóstwo miejsca.

Na koniec Django Reinhardt wykonuje jeszcze "Some Of These Days". Ach, co za swingowo/cygańska uczta. Każdy szanujący się gitarzysta ma w swoim dorobku nagrania Django Reinhardta, który po dziś dzień ma wielu naśladowców - m.in. Bireli Lagrene, San Severino, Christian Escoude czy Dorado Schmitt. Sacha Distel, który wygrał pod koniec lat 60. konkurs na gitarzystów, śpiewał też o nim piosenkę.

Mimo tylu lat moda na muzykę Reinhardta nie słabnie. Jest w dalszym ciągu wzorem dla kolejnych pokoleń gitarzystów, którzy mimo, iż urodzili się wiele lat po jego śmierci, w dalszym ciągu przemycają w swoich nagraniach Reinhardtowską cygańską nutę.


Django Reinhardt – "Swing Guitars"
Wydawnictwo: Music Alliance Membran/Sony Music

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
NA ANTENIE
Reklama