Najlepszy w singlu i w deblu. Wielki dzień Huberta Hurkacza

WK, PAP | Utworzono: 2021-09-26 20:16
A|A|A

fot. Facebook/Hubert Hurkacz

To czwarty w karierze 24-letniego wrocławianina tytuł w singlu. Wszystkie poprzednie wywalczył w USA. Wcześniej w tym sezonie zwyciężył w Delray Beach i prestiżowej imprezie w Miami, a w 2019 roku wygrał w Winston-Salem. W trwającym sezonie osiągnął także półfinał wielkoszlemowego Wimbledonu.
Do finału dotarli dwaj najwyżej notowani tenisiści w turnieju, których dzieliły trzy pozycje w światowym rankingu. To zwiastowało wyrównany pojedynek i taki rzeczywiście był.

W pierwszym secie to Polak musiał pierwszy "gonić" wynik, gdyż stracił własnego gema serwisowego i rywal wyszedł na 3:1. Hurkacz wyrównał na 4:4, a o losach partii zdecydował tie-break. Hiszpan, brązowy medalista olimpijski z Tokio, prowadził w nim 2-1, ale później nie zdobył już punktu.
Drugi set miał nieco inny przebieg. To Polak już w pierwszym gemie pokusił się o przełamanie, ale po chwili było 1:1. Wyrównana walka trwała do stanu 3:3, a później na korcie już panował Hurkacz. Ponownie dwukrotnie wygrał gemy przy podaniu Hiszpana, wygrał partię 6:3 i zakończył mecz po 82 minutach gry.

Hurkaczowi, jak w całym turnieju, w którym nie stracił nawet seta, dobrze służył serwis. W niedzielę posłał dziewięć asów, wobec czterech rywala, a przy tym popełnił tylko jeden podwójny błąd.
Carreno-Buscie zrewanżował się za sierpniową porażkę w 1/8 finału zawodów rangi Masters 1000 w Cincinnati. Pierwszy raz trafili na siebie sześć lat temu na tym samym etapie challengera ATP w Szczecinie i wtedy także górą był 30-latek z Gijon.

- Hubert przez cały tydzień grał wspaniale. Zwyciężył zasłużenie - przyznał Hiszpan, który w decydującym meczu zagrał po raz 10., a na koncie ma sześć triumfów. Z dwóch cieszył się w tym roku - w Hamburgu i Marbelli, gdzie rywalizowano na kortach ziemnych.

To czwarty wygrany w karierze finał polskiego tenisisty, który nie zaznał jeszcze smaku porażki w decydującym spotkaniu. Z trybun w niedzielę wspierała go najbliższa rodzina, a tuż po ostatniej piłce w hali usłyszeć można było Mazurka Dąbrowskiego.

- Pablo jest świetnym graczem, więc musiałem wznieść się na wyżyny, aby z nim konkurować. Udało mi się to, zwyciężyłem i jestem super, super szczęśliwy - podkreślił Polak w wywiadzie tuż po zakończeniu finału.

Triumfując we Francji zapracował na premię w wysokości 41 145 euro, a dzięki 250 punktom do rankingu ATP w poniedziałkowym notowaniu awansuje z 13. na 12. lokatę.

Dodatkowo wrocławianin i Jan Zieliński w finale debla pokonali Hugo Nysa z Monako i Francuza Arthura Rinderknecha 7:5, 6:3.

Hurkacz zdobył drugi deblowy tytuł w karierze. Przed rokiem w parze z Felixem Augerem-Aliassime'em byli najlepsi w imprezie rangi Masters 1000 w Paryżu. Z kolei w czerwcu tego roku Polak i Kanadyjczyk dotarli do finału w Halle.

Pochodzący z Warszawy Zieliński, który jest rówieśnikiem wrocławianina, odnotował we Francji życiowy sukces, odnosząc pierwsze zwycięstwo w zawodach tej rangi. W lipcu wraz z Szymonem Walkowem dotarli do finału w szwajcarskim Gstaad.

Element Serwisów Informacyjnych PAP
REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama