Telemedycyna rozwiązaniem problemu braku kardiologów na Dolnym Śląsku

Elżbieta Osowicz, jk | Utworzono: 2021-10-19 18:15 | Zmodyfikowano: 2021-10-19 18:17
A|A|A

zdjęcie ilustracyjne fot. pixababy

Rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, prof. Piotr Ponikowski, podczas konferencji dotyczącej stanu kardiologii i kardiochirurgii na Dolnym Śląsku, mówił o telemedycznym połączeniu z lekarzami rodzinnymi:

O tym, jak długo w regionie średnio czeka się na przyjęcie mówi konsultant wojewódzki ds kardiologii dr Wiktor Kuliczkowski:

Na Dolnym Śląsku działa 12. szpitalnych oddziałów kardiologicznych. W przypadkach pilnych średni czas oczekiwania na przyjęcie do szpitala to 8 dni, a w przychodni - 20. Natomiast w przypadkach stabilnych średnio na przyjęcie do szpitala czeka się 40 dni, a do przychodni kardiologicznej sto dni. W regionie pracuje prawie 400 kardiologów, to jest 13 na 100 tysięcy mieszkańców.

Pandemia koronawirusa nie zatrzymała przeszczepów serca, w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu od lutego wykonano już 31 zabiegów.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~xx2
2021-10-20 09:16:59
z adresu IP: (80.253.xxx.xxx)
Ocena: 5
Z teleporada to od razu mozna trumne zamawiac. Taka jest wartosc takowego "leczenia" w praktyce. Ale na papierze wszystko OK. Kolejne miliardy na czolgi. Brawo rzad, brawo prezydent!
~Teleporada fachowca
2021-10-19 20:19:31
z adresu IP: (176.221.xxx.xxx)
Ocena: 4
i na cmentarz bez sekcji oczywiście
~Grabarz będzie zadowolony
2021-10-19 19:47:12
z adresu IP: (81.190.xxx.xxx)
Ocena: 4
Tak, telemedycyna, teleporady - to wszystko znakomicie sprawdziło się poczynając od marca 2020 r. przez kolejne 15 miesięcy. Nadmiarowa liczba zgonów gwarantowana. W teorii wszystko wygląda pięknie, w praktyce niech 10 lekarzy rodzinnych spróbuje się naraz dodzwonić do jednego kardiologa - poczują się jak pacjenci próbujący się o poranku telefonicznie zarejestrować się na wizytę w przychodni. Kto próbował, wie o co chodzi. Branża pogrzebowa zaciera ręce...
Reklama