Piłkarze Zagłębia utrzymali się w Ekstraklasie i przesądzili o losach tytułu

BT, PAP | Utworzono: 2022-05-14 20:12
A|A|A

fot. Maja Radczak

Piłkarze Rakowa przystępując do meczu z Zagłębiem wiedzieli, że muszą wygrać, aby zachować szanse na tytuł mistrzowski, bo we wcześniejszym pojedynku prowadzący w tabeli Lech Poznań pokonał Wartę Poznań 2:1. Częstochowianie wcale jednak nie rzucili się do szaleńczych ataków od pierwszej minuty, a spokojnie szukali swoich szans i czekali na błędy rywali.

Z drugiej strony wyglądało to podobnie. Zagłębie starało się grać ofensywnie, bo dla lubinian trzy punkty oznaczały pewne utrzymanie w lidze, ale nie podejmowało za dużego ryzyka.

Ciekawie zaczęło się robić pod bramkami dopiero po pół godzinie. Najpierw po rzucie wolnym świetną okazję miał Oskar Krzyżak, ale zamiast lewą nogą starał się koniecznie uderzyć prawą i piłkę posłał w trybuny. Kilka chwil później w polu karnym Zagłębia mocno się zakotłowało, goście sygnalizowali zagranie ręką jednego z zawodników gospodarzy, ale gwizdek milczał. Swoją okazję mieli też w końcu podopieczni trenera Piotra Stokowca. Po uderzeniu Kacpra Chodyny bramkarz Rakowa odbił w bok piłkę, do której dopadł Erik Daniel, ale też trafił tylko w trybuny. Kilka chwil później Czech ładnie uderzył zza pola karnego, ale równie ładną paradą popisał się Vladan Kovacevic. Na tym emocje przed przerwą się zakończyły.

Druga połowa rozpoczęła się od ostrego faulu Daniela. Gdyby Czech został upomniany kartką, musiałby opuścić boisko, bo już miał na swoim koncie kartonik. Arbiter jednak oszczędził zawodnika gospodarzy. Dziewięć minut później nie było już go na boisku, bo zmienił go trener Stokowiec.

Raków po zamianie stron nie czekał już z odważniejszymi atakami i ruszył do przodu. Co chwilę w polu karnym gospodarzy było gorąco, ale albo piłka leciała obok bramki, albo skutecznie interweniował Kacper Bieszczad. Najlepszą okazję mógł mieć Mateusz Wdowiak, ale wychodząc sam na sam z bramkarzem Zagłębia źle przyjął piłkę.

Lubianie zaczęli z czasem się odgryzać i na boisku wiele się działo, bo akcje przenosiły się z jednej bramki pod drugą. Im bliżej było końca meczu, tym emocje były większe. Aż w końcu nadeszła 90. minuta…
W zamieszaniu w polu karnym Rakowa piłka trafiła w rękę Zorana Arsenica i potrzebna była analiza VAR. Wszystko trwało bardzo długo, aż w końcu arbiter wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Chodyna i technicznym strzałem trafił do siatki. Raków próbował jeszcze zaatakować, odwrócić losy spotkania, ale wynik się nie zmienił.

KGHM Zagłębie Lubin – Raków Częstochowa 1:0 (0:0)

Gol: 1:0 Kacper Chodyna (90+5-karny).

Żółta kartka – KGHM Zagłębie Lubin: Łukasz Łakomy, Erik Daniel, Bartosz Kopacz, Aleksandar Scekic, Kacper Chodyna, Kacper Bieszczad; Raków Częstochowa: Tomas Petrasek, Zoran Arsenic.
Czerwona kartka za drugą żółtą – Raków Częstochowa: Zoran Arsenic (90+4).
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa). Widzów: 6072.

KGHM Zagłębie Lubin: Kacper Bieszczad – Bartosz Kopacz, Aleks Ławniczak, Sasa Balic, Mateusz Bartolewski – Kacper Chodyna, Łukasz Łakomy, Filip Starzyński (72. Aleksandar Scekic), Łukasz Poręba (83. Tomasz Pieńko), Erik Daniel (54. Cheikhou Dieng) – Patryk Szysz (54. Martin Doleżal).

Raków Częstochowa: Vladan Kovacevic – Oskar Krzyżak (46. Wiktor Długosz), Tomas Petrasek, Zoran Arsenic – Fran Tudor, Igor Sapała (55. Szymon Czyż), Walerian Gwilia (90+4. Władysław Koczerhin), Patryk Kun - Mateusz Wdowiak (76. Sebastian Musiolik), Ivi Lopez - Vladislavs Gutkovskis (76. Jakub Arak).

Element Serwisów Informacyjnych PAP
REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama